IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep z biletami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 271
Reputation : 11

PisanieTemat: Sklep z biletami   Pią Lut 01, 2013 11:04 pm

Najzwyklejszy mały sklepik, w którym można kupić bilety upoważniające do przejazdu metrem. Oprócz nich można się tu także zaopatrzyć w przekąski oraz czasopisma. Treściowo większość tych pism jest dość uboga, ponieważ władze CC nadzorują każde nowe wydanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Sro Lut 13, 2013 7:42 pm

-po proszę jeden ulgowy - rozbrzmiał kobiecy głos Safiry w tutejszym sklepiku. Wyciągnęła z portfela odliczone crip'y i zapłaciła za bilet. Musiała jak najszybciej dostać się do domu. Po całym dniu pracy nie w głowie było jej szlajanie się po okolicy. Marzyła o ciepłej kąpieli i odrobinie odpoczynku. No może do tego jakaś relaksująca muzyka i przyciemnione światło. Facetem do towarzystwa też by nie pogardziła, ale do tego przyznać już się nie chciała. Odkąd zamieszkała w drugiej strefie czuła się bardziej samotna i wypalona zawodowo, niż wcześniej. Brakowało jej poprzednich relacji z rodziną i przyjaciółmi. Zaczęła się zachowywać mechanicznie, zapominając że nadal jest przecież człowiekiem. Praca pochłaniała całą jej uwagę, nie miała już czasu na żadne przyjemności. Stąd też jej ogromne pragnienie relaksacji w czterech kątach swojej łazienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Sro Lut 13, 2013 7:50 pm

Szybkim krokiem wszedł do sklepiku. Był dość zamyślony, zastanawiał się, czy jego przyrodnia siostra jest może w domu. Wciąż był do tego delikatnie wytrącony z równowagi poprzednim spotkaniem. Z uśmiechem dostrzegł, że jego ręce dopiero powoli przestają się trząść. Suszyło go. Chętnie by się czegoś napił, spojrzał na niewielki automat z dość lichym wyborem napojów. Wziął pierwszy lepszy i...spojrzał w kierunku kasy. Zamurowało go. Uśmiechnął się do siebie i cichutko prześlizgnął się za plecy kobiety. Chwycił ją delikatnie w pasie, przytulając.
-Tak późno sama, młoda? -podał kasjerce pieniądze. Odkleił się od siostry i otworzył puszkę. W niewielkim sklepiku rozległo się głośne syknięcie gazowanej cieczy. Wziął łyka i jednocześnie drugą ręką chwycił podbródek kobiety i przyjrzał się dokładnie jej twarzy. Odsunął puszkę od ust.
-Coś ty cały dzień robiła, żeś taka zmęczona, ha? -wymamrotał z troską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Czw Lut 14, 2013 5:23 pm

Z początku się wystraszyła, jednak gdy katem oka zauważyła Natchaniela, odetchnęła z ulgą.
-musisz tak się wygłupiać? - warknęła gniewnie pod nosem, chowając bilet do kieszeni.
- jakbyś wiedział co to odpowiedzialna praca i mało odpowiedzialna załoga w niej to byś wiedział czemu.- na bąknęła bez chwili namysłu. Brat był miły w stosunku do niej, jednak była tak rozdrażniona fatalnym dniem pracy że nie potrafiła odwzajemnić mu uprzejmości. Wszystko ją drażniło a w jej głowie każdy decybel dźwięku roztrzaskiwał się o jej umysł tworząc chaos. Nie mogła mieć spójnych myśli, a co dopiero zmusić się by stać się miłą i potulną osóbką. Zresztą Natchaniel znał ją nie od dziś, miała więc skrytą nadzieję że jej to wybaczy.

-a ty co tu robisz?- skierowała pytanie do starszego od siebie mężczyzny oczekując i tak oczywistej odpowiedzi. Pewnie przechodził gdzieś nieopodal i wpadł na genialny pomysł kupienia napoju gazowanego który w tej chwili zaczął "doić" z kolorowej, aluminiowej puszki. Mimo tego nie mogła się powstrzymać by to pytanie nie padło w jego kierunku, zawsze przecież jej przypuszczenia mogły być mało trafne. Mógł tu przyjść dla ładnej pani sprzedawczyni lub po jakieś pisemko dla facetów, czy co tam czytał niegdyś.
-znalazłeś w końcu jakąś pracę, czy nadal się obijasz?- dodała z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Przywykła już do wielogodzinnej pracy w swoim gabinecie, bądź też w terenie lub innym dziale. Zwykło to zajmować czasem do 12 godzin. Właśnie taką pracę uważała za słuszną i satysfakcjonującą. Tego samego wymagała od Natchaniela. Niemal wszystkie ogólnodostępne formy zawodu i pracy które mieściły się w ośmiogodzinnej normie, były dla niej nie do przyjęcia. Miała nadzieje że Natchaniel w końcu znalazł coś co mieściło by się w mierze jej oczekiwań.

Zlustrowała go od góry do dołu. Trochę się zmienił od czasu gdy widzieli się ostatnio *Czyżby podrosły mu włosy?* te i inne pytania pojawiały się w jej głowie niczym widma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Czw Lut 14, 2013 5:34 pm

Nathaniel zaśmiał się, widząc jej naburmuszoną twarz i pulsującą żyłkę.
-Komuś się tu okres zbliża. -wytknął język i delikatnie zmierzwił jej włosy. Postanowił nie odgryzać się za niemiły ton i uszczypliwe komentarze. To cała jego siostra, kiedy jest zmęczona. Zresztą, każdy ma swoje za uszami.

-Co tu robię? Hmmm....-objął ją ramieniem, siorbiąc co jakiś czas napój. -Chciałem cię odwiedzić. A, no i....-zdjął plecak i wyciągnął z papierowego misz-maszu niewielką, trochę zmarnowaną już różyczkę, owiniętą mokrą chusteczką przy końcu łodyżki. -Wiem, że nie jest najlepszej jakości, trochę leżała w plecaku. Kupowałem na randkę, stwierdziłem, że tobie też będzie miło, jeśli też jedną dostaniesz. -podał jej kwiatka i mrugnął jednym okiem, próbując zasygnalizować (co prawdopodobnie jego siostra widziała, znała go nie od dziś), skąd ją ma. Koledzy ze strefy zero, nie do końca legalne wymiany różnymi towarami i życie od razu jest łatwiejsze. Podając jej różyczkę, ucałował jej zmarszczone zmęczeniem czoło.

-Pracę mam przecież od kilku lat. Może nie tak regularną, frustrującą, irytującą....-wymienił jeszcze kilka pejoratywnych określeń, by troszeczkę dogryźć siostrze-...nieelastyczną,...o czym to ja? A tak, pracę. Ale dobrze mi się wiedzie i nawet nie przepracowuję się tak, jak ty, pracoholiczko. -wytknął język.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Czw Lut 14, 2013 7:13 pm

Dziewczyna zmarszczyła czoło i sprzedała bratu pocisk w ramię, składający się z jej pieści. Dość lekki i bardziej zaczepny, niż krzywdzący. Natchaniel robił sobie żarty z jej poważnego podejścia do zawodu. Zdążyła już do tego przywyknąć, niemniej jednak nadal było to lekko krzywdzące. W dodatku ta niedojrzała gadka o kobiecej menstruacji... Postanowiła to przemilczeć.

- lepiej późno niż wcale - odparła chwytając w wolną dłoń puszkę chłopaka i upijając łapczywie napój. Była bardzo spragniona, a jak już zaczął paradować przed jej nosem z tym piciem, to nie mogła się oprzeć. Zresztą wiedziała że jakby tylko go o to poprosiła, podzielił by się z nią. Niemniej jednak więcej frajdy sprawiało jej nie proszenie, lecz odebranie mu jej z przed nosa.
- Nath, nie wieszaj się na mnie i tak mi ciężko stać o własnych siłach - wskazała na ramie które opierał na jaj barkach. Chłopak nie był najlżejszy w dodatku niezbyt delikatnie się opierał. Mimo iż Safira była sarcosem, na dzień dzisiejszy było to dla niej zbyt wiele.

Przyjęła prezent bez większego entuzjazmu.
- dziękuję - odparła krótko chowając kwiat do torby
- jednak nadal uważam że nie powinieneś z nimi się zadawać - dodała sekundę po tym, uzasadniając swój grymas na twarzy. Doceniała prezent, jednak troszczyła się o brata. Setki razy powtarzała mu by zerwał znajomości ze swoimi "przyjaciółmi", bo nic dobrego to nie wróży. Prędzej czy później mógł wpaść w jakieś tarapaty, a ona nawet pewnie by nie wiedziała co tak naprawdę się stało.

- jak nadal tak bardzo chcesz mnie odwiedzić, zapraszam do siebie na coś ciepłego do picia... Masz ochotę? - skierowała słowa do rozbawionego sytuacją Natchaniela. Zdawało by się że prowadzi beztroskie życie. Zawsze uśmiechnięty, wyluzowany, szaleńczo przystojny i do tego chodził na randki. Mimo że takie zachowanie zdawało by się mało odpowiedzialne i niezbyt dojrzałe... tak naprawdę zazdrościła mu tego optymistycznego podejścia do świata. Ona dawno już straciła wiarę na lepszy byt. Może własnie dlatego przestała czerpać radość z życia i stała się pracoholiczką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Czw Lut 14, 2013 7:22 pm

-No to jak chcesz, to mogę cię ponieść. -poklepał się po barkach, sugerując wzięcie "na barana". Mówił całkowicie poważnie, widział, że jego siostra jest dość zmęczona.

-A proszę. -uśmiechnął się. Słysząc kazanie, wywrócił oczami. Nie miał zamiaru setny raz tłumaczyć dlaczego darzy ich tak wielkim szacunkiem i dlaczego traktuje ich jak braci. Safira doskonale znała jego historię. -Myśl co chcesz, oni się ode mnie nigdy nie odwrócili i ja też nie mam zamiaru. -uśmiechał się, mimo że był to drażliwy temat. -Ale skoro nie podoba ci się to, że to właściwie dzięki nim dostajesz ode mnie czasami kwiaty czy inne rzadko widywane tu rzeczy...

-Coś ciepłego...hm, byle nie piwo. Ciepłe piwo bleee -zmarszczył brwi, jednak po chwili rechotał jak zwykle. -Ale chętnie wpadnę. A ty się już nie przemęczaj... -wziął ją szybkim ruchem na ręce i spojrzał pewnie przed siebie. -To jak? Idziemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Czw Lut 14, 2013 7:32 pm

- puszczaj mnie wariacie! - krzyknęła jak oparzona. Nie chciała by ktoś ją zobaczył w tak dwuznacznej sytuacji. Mogła przecież również iść o własnych siłach, tylko niech o nią się nie opiera. Musiała przyznać że zaskoczył ją fakt iż mężczyzna ją uniósł. Jej mechaniczny szkielet jaki posiada przez ten znaczący fakt że jest z rasy sarcos, sprawia że przybyło jej parę kilo. Metal zawarty w jej kościach wcale nie jest lekki, mimo to chłopak uniósł ją bez problemu. Gdy już stanęła o własnych siłach zwróciła się do niego patrząc podejrzanym wzrokiem
- brałeś coś podejrzanego, czy zacząłeś chodzić na siłownie - badała jego reakcje czy czasem nie kłamie.

- zbieraj się lepiej, zaraz odjeżdżamy jeśli chcesz zabrać się ze mną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Czw Lut 14, 2013 7:36 pm

-No dobraaaa panno NIE-DOTYKAJ-MNIE-I-WCALE-NIE-MAM-PMS! Chciałem pomóc. -zaśmiał się i uniósł dłonie w teatralnym geście.
-Nic nie brałem, narkotyków próbowałem raz i nie podobało mi się. Zresztą wiesz o tym, więc co mi tu sugerujesz. -puknął palcem w jej czoło. -Po prostu wiesz...-poprawił koszulkę. -Mężczyźni po strefie zero są przecież silni i psychicznie i fizycznie. -odparł z dumą ale i żartem.

-Ok, prowadź, poczochrańcu. -ukłonił się i ruchem dłoni wskazał coś typu "kobiety przodem".

Oboje z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz
avatar

Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Pią Maj 03, 2013 9:55 pm

Ani razu nie obejrzała się za siebie oddalając się od terenów okalających kostnicę. Nie, żeby nie interesowało jej to, co działo się wewnątrz budynku - słyszała odgłosy walki i tym podobne, jednak wmówiła sobie, że nie może się odwrócić. Szła przed siebie, ni to smutna, ni to specjalnie radosna. Błękitne ślepia nawet przez chwilę nie oderwały się od jakiegoś tylko sobie znanego punktu na linii horyzontu. Marceille wstrząsnął fakt, iż ktoś był w stanie zrobić jej fizyczną krzywdę. Nigdy nikt wcześniej nawet tego nie próbował! Przypomniała sobie o metalowej kończynie typka spod ciemnej gwiazdy - a gdyby tak spróbować wgrać mu jakiegoś wirusa czy coś? Chociaż może takie rzeczy wykonalne są tylko na androidach i cyborgach... Jednak nie zaszkodziłoby spróbować, czyż nie?
Jako, że Marc nie była sama w końcu raczyła oderwać wzrok od tego jakże fascynującego krajobrazu przed sobą i spojrzała na Echo. Ona też pewnie nie będzie zaliczała tego wydarzenia do szczęśliwych.
- Widziałaś tego typka? Jak cyborg wkroczył do akcji to już przestał być taki twardy! - spróbowała jakoś zagaić rozmowę, chociaż może nie powinna aktualnie poruszać tego tematu. Ale jedno musiała przyznać - mina Jake'a po zobaczeniu tego gościa była po prostu bezcenna. Poza tym, ten koleś wydawał się zbyt przewrażliwiony, jeśli chodzi o wszelkie powiązania. Jej, uprzedzony jakiś czy co?
- Mieszkasz w tej strefie? - zapytała, kiedy zbliżały się do stacji metra. Marc nie myślała już o niczym innym jak tylko powrocie do domu i nie opuszczaniu przytulnego gniazdka przez co najmniej tydzień, góra dwa. Nikt jej nie zmusi do wychodzenia ani tym bardziej do potencjalnych powtórek dzisiejszego scenariusza, nie ma takiej opcji!

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Mei
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 187
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Sob Maj 04, 2013 2:21 pm

Podążała w ciszy koło dziewczyny. Wciąż trzęsły jej się ręce. Zawsze jednym z jej głównych lęków był lęk przed śmiercią, chociaż starała się go ukrywać. Była dość zaskoczona kiedy dziewczyna po prostu wyciągnęła ją za rękę z kostnicy. Niepokojący był też newsletter. Ogólnie, wszystko było dzisiaj przeciwko niej... nie tylko niej. Oblizała krew cieknącą z dolnej wargi którą przecięła sobie gdy została brutalnie obudzona przez mężczyznę w czerwonej bluzie.
Spojrzała na dziewczynę podążającą koło niej, gdy ta coś powiedziała.
-Normalni ludzie się tak nie zachowują... musiał mieć jakiś powód...- stwierdziła. Wcale nie miała zamiaru go bronić, nic podobnego! Po prostu nie wierzyła, ze normalny człowiek bez powodu zaatakowałby dwie bogu ducha winne osoby.
Padło pytanie o strefę. Ehh. Pytania. Echo ich nie lubiła. Ale wiedziała przecież, że pytanie o takie rzeczy jest normalne i jeżeli chciała nauczyć się żyć między ludźmi musi się do nich przyzwyczaić. Gdyby tylko kiedyś byłą bardziej towarzyska...
-Nie, Echo mieszka w strefie 1. A ty?
Przełknęła ciężko ślinę przed zadaniem pytania. Było to dla niej zawsze niezręczne. Ale musiała się, do cholery, nauczyć!
Usiadła na ławce. Dopiero teraz mogła odetchnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz
avatar

Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Sob Maj 04, 2013 9:02 pm

- Normalni ludzie nie mieszkają w walącej się kostnicy... - dodała od razu zaciskając usta. Przecież tylko menelstwo i szeroko pojęty margines społeczny wybiera takie miejsca! Marceille, gdyby nie ta przeklęta prośba z pewnością by się nie zbliżyła do tego miejsca. Dobrze, że nie zdążył ich okraść i, co najważniejsze, nie zdążył jej udusić... Od razu, instynktownie potarła dłonią miejsca na szyi - nadal czuła ucisk ręki tej pomyłki genetycznej. Zapłaci jej za to, niech nie sądzi, że ujdzie mu to wszystko na sucho. Co prawda Marc nie wiedziała jeszcze w jaki sposób się zemści, ale o to już mniejsza.
Coś z pewnością wykoncypuje w tej swojej łepetynie.
Trzeba przyznać, że czarnowłosą ucieszył fakt, iż Echo również mieszka w I Strefie. Nie chciała wracać sama, tak jakoś po tym incydencie straciła ochotę na samotną jazdę metrem. Chociaż sposób mówienia Echo troszkę ją zdziwił - mówienie o sobie w trzeciej osobie wydawało jej się dziwne, ale stwierdziła, że dziewczyna przeżyła niezły szok i to zapewne jest czynnik, który sprawiał, iż wypowiadała się tak, a nie inaczej.
- Też, więc możemy wrócić razem, jak chcesz. - zaproponowała, po czym wyciągnęła z kieszeni komórkę, żeby sprawdzić godzinę. W końcu metro było najszybszym środkiem lokomocji, które mogło je w krótkim czasie przenieść do I Strefy. Od razu zerknęła jeszcze na elektroniczny rozkład jazdy.
- Wychodzi na to, że niedługo odjeżdża następny kurs - powiedziała, obracając telefon między palcami. Pewnie bawiłaby się tak dopóki nie usłyszałaby jak zapowiadają następny podjeżdżający pojazd, kiedy komórka zaczęła wibrować. Niezbyt zadowolona z przerwania zabawy Marc odblokowała ją i przeczytała kolejną wiadomość dotyczącą wtargnięcia do CC tych zwierzopodobnych stworzeń.
- Jak coś ma się dziać to tylko jednego dnia. - stwierdziła z wyraźnym niezadowoleniem, chowając równocześnie telefon do kieszeni. Nie podobało jej się to kompletnie - Naukowcy powinni pilnować swoje obiekty badawcze a nie pozwalać im beztrosko hasać po mieście i mordować wszystkich dookoła. - westchnęła, siadając obok Echo. Powinny się stąd zabierać, dopóki było w miarę bezpiecznie. Marc rozejrzała się dookoła - dookoła nich nie pozostało zbyt wiele osobników, a to raczej nie wróżyło zbyt dobrze.

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Mei
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 187
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Sob Maj 04, 2013 10:57 pm

Gdy czarnowłosa wyraziła swoją opinię o mężczyźnie i miejscu w którym go napotkały, Echo jedynie przytaknęła. Co miałaby dodać? Nie miała w sobie ani krzty charyzmy, nie radziła sobie w stosunkach międzyludzkich. Co robić?
Dziewczyna odpowiedziała na pytanie. Udało się! Ha! Yatta!
Czułą, jak ból w kolanie pulsuje. Cholera. To nic poważnego, ale wiadomo że ta rana będzie jej jeszcze długo przeszkadzać. Padła propozycja wspólnego powrotu do domu. Dobra okazja, aby potrenować.
- Jasne.
Starała się brzmieć ochoczo i "charyzmatycznościowo"*, ale zamiast tego zabrzmiała zbyt gwałtownie. Ehh. Musi się jeszcze sporo nauczyć.
Sama nie wiedziała dlaczego tak się stara. Nigdy nie zależało jej na tym by być taką jak wszyscy. Sama już właściwie siebie nie rozumiała. Dno po prostu.
Za niedługo przyjedzie pociąg. I dobrze. Chciała do domu, miała dość. Nie ważne, że wracała z prawie pustymi rękami. Chciała iść spać. Miała dość, była zmęczona.
Jej towarzyszka wspomniała o potworach zbiegłych z laboratorium. Troszkę ją to uraziło, w końcu też nie była normalna. Ale to inna sytuacja, nie?
Wtedy zdała sobie sprawę z tego, że większość ludzi- co udało jej się zaobserwować na akademiku- z reguły zaczyna znajomość od przedstawienia się...
- Nazywamy się Echo. Echo Mei. Symbial. Mam 21...
Ehh, zakręciła się, popełnia błędy gramatyczne. Musi się kiedyś od uczyć tych nawyków...

//*celowy błąd xD//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz
avatar

Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Nie Maj 05, 2013 2:35 pm

Hej, hej hej! Marc nie miała na celu urażenia kogokolwiek oprócz tych dziwacznych stworzeń pustoszących obrzeża CC! Symbiale to całkowicie inna partia tych eksperymentów - jakoś jeszcze nie było przypadków, w których władza informowała społeczność o mordach dokonywanych przez nich. A z tamtym to w ogóle nie wiadomo, co to ma być, a zwierzopodobne niewiele mówi. Równie dobrze może to być skrzyżowanie wilka z traszką czy żaby z diabłem tasmańskim. Może ktoś celowo wpuścił te stworzenia, żeby wzbudzić ogólną panikę? A może... Nie, na pewno nikomu nie zależałoby na śmierci tylu ludzi i humanoidalnych istot!
Kiedy Echo zaczęła się przedstawiać, spojrzała na nią zdziwiona. Przecież powiedziała to samo paręnaście minut temu w kostnicy, kiedy Jake je o to spytał. Wtedy jeszcze był całkiem miły, a Marc mu nie odpowiedziała - pewnie tym dodatkowo sobie u niego nagrabiła... Tak, na sto procent to też na tym zaważyło! Jej, Hepburnowa serio lubiła roztrząsać i analizować krok po kroku wszelkie dziwne akcje, jak gdyby dzięki temu miała ocalić świat czy coś. No, ale wróćmy do rzeczywistości - Echo w tamtych okolicznościach wydawała się spokojniejsza, a co za tym idzie - bardziej pewna siebie. A może po prostu się zakręciła? No nieważne, Marc, przestań robić z igły widły, no!
- 21 lat? Też mam tyle! - wymsknęło jej się z wręcz niekontrolowanym entuzjazmem. W sumie to Echo wydawała jej się naprawdę miłą osobą. Trochę zagubioną, ale przez to wydawała się Marc bardzo sympatyczna. Uśmiech pojawił się na twarzy ciemnowłosej - humor nagle tak jakoś jej wrócił, o.
- Ja jestem Marceille... Hepburn. Mów mi Marc, te imię jest za długie. - powiedziała z udawanym grymasem, jakby posiadanie długiego imienia znajdowało się na liście najmniej zabawnych rzeczy na świecie. Poza tym nie użyła swojego "medialnego" nazwiska, tylko prawdziwego, no bo po co? Spojrzała na zegarek. Niedługo na stacji pojawi się pojazd, który miał je odstawić do I Strefy. Marc nic nie mówiąc, wstała i ruszyła w stronę sklepu z biletami. Oczywiście, kupiła od razu 2 bilety, korona Marcelce z główki nie spadnie. Usiadła z powrotem obok Echo i podała jej bilet.
- Trzymaj, niedługo nasz kurs. W sumie to możemy przejść już na peron.

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Mei
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 187
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   Pon Maj 06, 2013 7:34 am

Echo ucieszyła się, że dziewczyna miała tyle samo lat co ona. Tak powinno być chyba łatwiej nawiązać kontakt... no ale chyba.
Gdy czarnowłosa dodatkowo przedstawiła się, Echo uśmiechnęła się. Wydawała się być naprawdę miła. I niezwykle "charyzmatycznościowa". Mei wprawiało to na początku w małe zakłopotanie, ale poradziła sobie z rozmową przewyższając własne oczekiwania. To chyba wcale nie było aż tak trudne, jak oczekiwała.
Gdy Marc wstała i ruszyła do sklepu z biletami Echo chciała pójść za nią aby kupić jeden i dla siebie, ale jej nowa znajoma od razu przyniosła dwa. Czy wypadałoby... podziękować?
-Dziękuję, nie musiałaś...- powiedziała cicho. Lekko zaczerwieniła się, ale tylko lekko.
"Niedługo nasz kurs?" Chyba Marc miała rację. Echo podniosła się z ławki i podążyła z Marc w stronę peronu. Podziemny pociąg szybko zjawił się przed dziewczynami. Gdy drzwi roztwarły się wreszcie Echo usiadła na jednym z podwójnych siedzeń razem z Marceille. Wciąż się uśmiechała. Było... fajnie? Miło? Tak jakoś to szło.
A pociąg ruszył zostawiając stację daleko w tyle.

obie

//przepraszam za krótkiego posta :c//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep z biletami   

Powrót do góry Go down
 
Sklep z biletami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa II :: Metro 2-
Skocz do: