IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Knajpa Boba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin


Liczba postów : 271
Reputation : 11

PisanieTemat: Knajpa Boba   Pią Lut 01, 2013 9:32 pm

Mała, przydrożna knajpka, w której można spożyć hermetycznie zamykane jedzenie. W większości przypadków są to konserwy, jednak od czasu do czasu, gdy pracownicy upolują coś na pustkowiach, Bob serwuje świeże, lecz niezwykle drogie dania. Niewiele jest tu miejsca do spoczynku, zaledwie dwa miejsca przy ścianie oraz czteroosobowy, okrągły stolik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Pon Mar 25, 2013 7:23 pm

Amira weszła z ogromnym, szmacianym plecakiem i gitarą. Tak, ta trasa koncertowa była dość długa i męcząca, toteż razem z zespołem stwierdzili, że nie będą świętować ani nic z tych rzeczy, tylko po prostu rozstaną się w dzielnicy handlowej. Stąd każdy miał w miarę blisko do siebie. Brzuch kobiety od jakiegoś czasu darł się niemiłosiernie, błagając o posiłek. Akurat napatoczyła się jej ta knajpka. Czasem jadała tu po koncertach, kiedy nie miała sił gotować u siebie. Usiadła przy okienku i zamówiła to, co zwykle. Konserwy? Bleh, nigdy. Zamówiła sobie naleśniki z czekoladą. Zapłaci pewnie od cholery, ale to nic. Świeżo po koncertach - pieniądze są i to nie mało. Tak więc siedziała i czekała na swoje upragnione naleśniczki. W międzyczasie zamówiła też sok "owocowy". Jakąś sztuczną, chemicznie wytworzoną ciecz. Całe szczęście smakowała nawet nawet, więc nie bulwersowała się więcej. Była trochę zmęczona, ale nie było tego po niej widać. Jak zwykle wyglądała perfekcyjnie.

Zaczęła się niecierpliwić. Ile czasu może komuś zająć smażenie naleśników, do jasnej cholery? Trzymaj klasę, Amira, trzymaj klasę. Uśmiechnęła się do kelnera myjącego stoły i zaczęła pukać palcami o blat, w rytm najnowszej piosenki zespołu, która na szczęście świetnie się przyjęła. Nawet nie spostrzegła, kiedy zaczęła cichutko nucić i nieznacznie uśmiechać się sama do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Pon Mar 25, 2013 7:32 pm

Był świeżo po wypłacie, miał lampę w panterkę i ogromny apetyt na coś do jedzenia. Pech chciał że trafił po drodze na tę knajpę nijakiego "bob'a". Nie przypominał sobie by tam kiedykolwiek sobie serwował jakieś danie, jednak postanowił zaryzykować.
Wszedł i przeczesał wzrokiem cały obszar baru w poszukiwaniu jakiś atrakcyjnych miejsc do siedzenia. Miejsce było niezbyt tłoczne i miał w czym wybierać, jednak jego uwagę zdecydowanie i bezkonkurencyjnie przykuło jedno. Obok pięknej damy.
- przepraszam, mogę się przyłączyć? - podszedł i zapytał atrakcyjną kobietę przy stoliku. Nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z takiej okazji. Może i było masę wolnego miejsca wokół, ale on chciał siedzieć właśnie tu. Otóż w towarzystwie tak ładnej damy, zapewne smakować mu będzie lepiej. A towarzystwo darmowe i wykwintne więc nie mógł nie skorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Pon Mar 25, 2013 7:38 pm

-Huh? -wyrwała się z zamyślenia i przestała cichutko nucić. Podniosła swoje wielkie, nienagannie umalowane oczy i przyjrzała się twarzy nieznajomego. Ma całą knajpę, a chce usiąść tu. Uśmiechnęła się jednocześnie do siebie i do mężczyzny. Jej usta błyszczały drobinkami jasnoróżowego, delikatnego błyszczyka.
-Nie mam nic przeciwko.
Zapowiadało się ciekawie, mężczyzna sprawiał wrażenie pewnego siebie i lubiącego flirtować. Amira na kilometr wyczuwała takich, w końcu była z tego samego gatunku. Podparła łokieć na blacie, a głowę na nadgarstku, opuszczając dłoń w dół. Nagle jej brzuch się odezwał. Pięknie. No nic, pozostało obrócić to w żart. Zaśmiała się uroczo i odgarnęła włosy.
-Wybacz, jest bardziej gadatliwy niż ja. -spojrzała utęskniona w stronę kuchni za swoimi naleśnikami, których ani nie było widać, ani czuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Pon Mar 25, 2013 7:49 pm

Uśmiechnął się triumfalnie pod nosem i przysiadł naprzeciw swej damy. Małpując trochę ją, usiadł w podobnej pozycji.
- Może mr. BOB...- zaczął teatralnie gestykulować głosem, by brzmiało to zabawniej - robi to specjalnie by zatrzymać w tym obskurnym barze tak piękną kobietę jak ty- puścił jej oczko, w końcu trzeba przełamać lody, a im prędzej tym lepiej - może już nie służysz tu jako klient, ale jako ozdoba? - dodał po chwili patrząc na nią zalotnie, wyraźnie flirtował. Nic nowego z jego strony. - w takim bądź razie powinni Ci jeszcze za to płacić, zobacz przyciągasz nowych klientów! - pokazał obiema dłońmi na swoją osobę i znów uśmiechnął się do niej czarująco.

Jak kobiecie zaburczało w brzuchu uśmiechną się lekko - nic nie szkodzi, poczekaj aż mój zacznie przemawiać ludzkim głosem , dopiero wtedy się dzieje - zażartował by rozluźnić sytuacje. Widział ze była trochę tym skrępowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Pon Mar 25, 2013 8:02 pm

-No no nooo -klasnęła w dłonie. -A jednak jest ktoś bardziej wygadany niż mój brzuch. -zaśmiała się i wytknęła język. -Ozdoba, powiadasz? -uśmiechnęła się. -Przyciągająca jak syrena na morzu, nieświadomych i zagubionych żeglarzy? Nie wyglądasz na nieświadomego i zagubionego. -uśmiechnęła się. - Ale skoro już syrena cię złapała, to teraz zdradź jej swoje imię chociaż. -poczuła naleśniki. W końcu. -No i zamów coś, nie będę sama jadła. -uśmiechnęła się, czując coraz intensywniejszą woń swojego dania. Może jej flirt nie był tak słodki jak czekolada, którą będą posmarowane, ale przyciągał, przekonała się o tym nie raz. Jej pewność siebie działała, zawsze.

Kiedy mężczyzna siadał, zauważyła w torbach, które odkładał lampę w panterkę. Trochę ją przeraził ten widok, ale nie dała po sobie tego poznać. Cisnął jej się na usta komentarz, ale zostawiła go dla siebie. JASNA CHOLERA, gdzie te naleśniki. Głód przyćmiewał jej myśli.

-Hej, Bob! -szczerze mówiąc, z barmanem (jeśli można tak ująć) była bardziej "po imieniu" niż inni. Był fanem jej zespołu, więc zawsze był dla niej uprzejmy i dawał jakieś tam zniżki, które ona zawsze ignorowała. -Słuchaj, zanim podasz te naleśniki - w końcu.....- byłbyś tak miły i rzucił mi tam ze dwie krówki? Nie uśmiechaj się tak niewinnie, zawsze masz krówki, wiem to. -uśmiechnęła się uprzejmie i wesoło. Dostała to, co chciała, jak zawsze. Bob nawet pofatygował się i zamiast nimi rzucać...przyniósł je. Kobieta podziękowała, jedną wzięła dla siebie, drugą podsunęła mężczyźnie.
-Jeszcze mi się za to odwdzięczysz. -mrugnęła do niego okiem i zaczęła rozpakowywać cukierka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin


Liczba postów : 271
Reputation : 11

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 11:56 am

Shave napisał:
Shave wszedł do knajpy najspokojniej jak umiał. Bojąc się, że zostanie rozpoznany, narzucił mocniej kaptur na głowę. Stanął przed barmanem.
- Kufel piwa. - rzucił na stół dwie monety i odebrał napój. Następnie zerknął na Amirę. Miał nadzieję, że jest bogata. Przysiadł się koło niej i zerknął na jej kieszenie.


POST ZOSTAŁ USUNIĘTY PONIEWAŻ JEST ZA KRÓTKI! Zapraszam do przeczytania regulaminu TU
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 1:17 pm

- natomiast ty nie wyglądasz na stworzenie pokryte łuskami - zripostował wciąż uśmiechając się zalotnie
- ale faktycznie, coś z syreny posiadasz - dodał po chwili powstrzymując się od dopowiedzenie słowa "biust". Miała jędrne piersi, co było zwykle atutem morskich syren - to musiał przyznać bez większych wątpliwości . Mimo iż walory miała duże i zachęcające do wpatrywania się w nie nieustannie, nie uczynił tego upozorowując że nie jest to dla niego aż tak istotne. Oczywiście było.

- Arias - Arias Darkins - przedstawił się szarmancko i chwycił dłoń kobiety, całując w nią delikatnie, jednak nie odrywał od jej ślicznej buźki, swego rozmarzonego wzroku. Gdy już delikatnie puścił jej dłoń, zdobył się na odwagę zdradzić co nieco o swoim spostrzeżeniu
- a ty zapewne jesteś tutejszym stałym bywalcem ? - odparł udając że ją nie kojarzy, aby nie wyszło że przysiadł się do niej jedynie dla tego, że była wielką sławą.
Od samego początku wiedział kim jest, bo kto w świecie KARA nie dostrzegł by tak pięknej gwiazdki muzycznej, jaką była Amira Nightingale? No właśnie - każdy znał, on nie był tego wyjątkiem. Jednak wygodniej dla niego było grać głupca, który nie dostrzega różnicy miedzy skrzypcami ,a wiolonczelą, dzięki temu mógł łatwiej zbliżyć się do dziewczyny. A to był jego główny cel. Ponoć dziewczęta leciały na chłopców którzy potrzebują odrobinę pomocy z strony kobiety, on więc do tego chciał sprowokować. Wiedział jak dostosować plan działania do osiągnięcia wymierzonego celu. Mistrz intrygi wkraczał do akcji z przytupem.

- chciałem skrobnąć trochę twoich wyśmienitych naleśników, ale skoro mój misterny plan z góry zakończył się fiaskiem, to niech stracę i coś zamówię - wytknął język przymykając jedno z oczu i przeczesując dłonią włosy. Uniósł dłoń, a kelner natychmiastowo zjawił się przy stoliku
- poproszę jedno piwo - złożył niewybredne zamówienie i wrócił do poprzedniego zajęcia.
- no więc jak Ci na imię? - zapytał wpatrując się w jej burzę włosów i uważnie przyglądając jej mimice twarzy
- zapewne będzie interesujące, tak samo jak jej właścicielka - dodał po chwili. Może i przesadzał z komplementami, ale ten owoc warty był tego grzechu.
- krówka dla mnie ? Dziękuje, jednak nie wiem czy powinienem, już i tak za dużo dziś słodyczy jak na jeden dzień - zaśmiał się wyraźnie dając jej do zrozumienia że to właśnie ją miał na myśli. Ach , była dużo bardziej słodsza niż ta krówka, i ten błyszczyk na ustach... Wydawało mu się że nie był godzien aby tu przesiadywać wraz z nią. Albo ona z nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 3:11 pm

-Ano łusek nie mam i nie mam zamiaru nosić. -nawiązała do niektórych jakże...gustownych ubrań kobiet. Wzdrygnęła się na samą myśl.
-Mówisz? -uśmiechnęła się na stwierdzenie, że posiada coś z syreny. -Może, ale na pewno nie staniki z muszelek. -zaśmiała się.

-Arias, tak? -pocałunek w dłoń nie zszokował jej w najmniejszym stopniu, ale doceniła starania mężczyzny, darząc go delikatnym i pełnym wdzięku uśmiechem i spojrzeniem.
-Powiedzmy, że jako leniwa jeśli chodzi o gotowanie osoba...owszem. Jeść mogę non stop, ale gotować...gdybym umiała, to może jeszcze. -jęknęła. Ujęła wszystkie włosy, przeciągając się jednocześnie i wyginając się lekko, po czym zgarnęła je w taki sposób, by miękko opadały na jej ciało przez lewe ramię.

-Moich naleśników? Ohohoooo kochaaaany, prędzej dałabym się obmacać jakiemuś zboczeńcowi niż oddałabym moje kochane naleśniczki. Tym bardziej, że jestem wykończona podróżą, a mój brzuch- jak zresztą słyszałeś- wtrąca nam się do rozmowy. -zaśmiała się. Bob w międzyczasie podał naleśniki i postawił je po lewej stronie kobiety. Znów oparła łokieć o stół i nachylając się, spojrzała na mężczyznę swoimi pięknymi, azjatyckimi oczami. -Ale ty możesz mi dać łyka. -uniosła lewy kącik ust do góry w figlarnym uśmiechu.

Przysunęła bliżej siebie swoje naleśniki i chwyciła długimi, zgrabnymi palcami sztućce. Zaczęła kroić i wcinać z apetytem, pamiętając, że nie powinna rzucać się na jedzenie i pokazywać publicznie, jak bardzo doskwierał jej głód.
Cały czas spoglądała na mężczyznę, a gdy usłyszała pytanie o imię, trochę się zdziwiła. No ale koniec końców nie każdy musi ją kojarzyć, była tego świadoma.
-Amira. Amira Nightingale. -odparła, małpując sposób przedstawiania się mężczyzny. -Kto jak kto, ale to nie ja tu jestem interesująca. -uśmiechnęła się i pochłonęła kolejny kęs. Kończyła już posiłek, a ten nadal nie zjadł swojej krówki. Zrozumiała, co mężczyzna miał na myśli. Widziała, że to typ kobieciarza i że tu może trochę poszaleć i się zabawić. I tak nie miała nikogo na stałe, więc raz się żyje. Wzięła ostatni kęs i gdy upewniła się, że po spożyciu tych wyśmienitych naleśników nie jest brudna -postanowiła podchwycić temat o słodkościach.
-Zbyt dużo? A to szkoda... Wiesz, dostałam pocałunek w dłoń, kto wie, czy nie chciałabym go tobie oddać na przykład w policzek? -delikatnie przygryzła błyszczącą się wargę. Momentalnie ją puściła i zaczęła grać obojętną- No ale skoro zbyt dużo słodkości na jeden dzień... -ojjjj jak ona uwielbiała wbijać takie malutkie szpileczki. Oczywiście nie miała zamiaru go całować po tych paru minutach znajomości, ale niech myśli, że coś przegrał. Może ją czymś zaskoczy, próbując sobie jednak odbić stratę.

Bob zabrał jej naleśniki i spytał, czy smakowało. Kobieta przytaknęła i domówiła sobie jeszcze jedną szklankę soku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 6:31 pm

Ari był świetnym aktorem. Jego talent świecił jak perełka, której nie dostrzegał niestety nikt. Prócz jego samego. Używał go do wielu celów takich jak... jak... no w gruncie rzeczy do jednego. Do uwodzenia kobiet. Tak czy siak, pod tym kątem jego aktorstwo było mistrzowskie. Nie będzie się tu chwalił liczbą uwiedzionych przez niego kobiet, bo nie w tym rzecz. Ale tym że niemal za każdym razem, jego cel zostaje osiągnięty. Tak więc wszytko wskazywało na to, że i tym razem tak będzie.

- do stanika z muszelek oficjalnie nic nie mam - uśmiechnął się chytrze i odruchowo oblizał swoje wargi końcówką wilgotnego języka. Ari był zaskoczony faktem że niezmiernie dobrze mu się z Amirą gawędziło. Nawet zaczynał się trochę obawiać że mają podobny charakter, i taktykę. Po chwili jednak zaczął w to szczerze wątpić.

- nie czekaj, sprawdzę - wyciągnął swój dowód osobisty i udał ze sprawdza swoje dane
- wiesz, chyba niestety tak, Arias, a to źle? - zaśmiał się chowając z powrotem dokumenty.
- wiesz... dla Ciebie zrobię wyjątek. Mogę być i Bruno. Niech stracę. - dodał by się jej bardziej podlizać. Podobało mu się to że kobieta wyraźnie była zainteresowana jego osoba. Nie musiał nawet zbyt bardziej się wysilać, jakby sama i dobrowolnie wchodziła w zastawione przez jego sidła.

- to dobrze się składa że ja potrafię gotować - spojrzał na nią wymownie
- może kiedyś się skusisz na kolacje ze śniadaniem w moim wykonaniu? - może za bardzo się z tym pośpieszył, ale sytuacja aż się prosiła o tą propozycję. No nie mógł przepuścić takiej okazji. A nóż, widelec się zgodzi. Ari nie mógł się w tej chwili powstrzymać od sprośnych myśli, choć dzielnie się powstrzymywał od tego. Zapewne kobieta momentalnie dojrzała by jego lubieżne spojrzenie - a tego szczególnie chciał uniknąć. Nie zapominajmy że grał tak w sumię ... grzecznego chłopca. Na swój sposób.

Gdy już postawiono mu kufel , poprosił kelnera o drugi.
- nie będę już taki, skoro i ty masz ochotę... - chwilę potem na stoliku wylądował drugi kufel piwa
- choć nie wiem czy dla tak delikatnej istotki nie będzie to zbyt wiele - spojrzał na szklane naczynie po którego ściankach leniwie przesuwały się pęcherzyki powietrza. Piwo miało piękną, bursztynową barwę oraz gęstą, zburzoną do granic możliwości , piankę. Mocno schłodzone, w sam raz do picia.
- z tego co widzę wiele nie ważysz, myślę że podołam Cię zanieść - *nie koniecznie do twojego domu* dopowiedział sobie w myślach, zdradził go lekki chytry uśmieszek .

- miło mi Cie więc poznać, Amiro - te słowa wypowiedział z wyjątkowym wdziękiem, tak by już przez samą gestykulację słowną, wyczuła że mu się niezmiernie podoba. Amira to śliczne imię, i takowej jeszcze nigdy nie posiadł. Albo nie dosiadł - zależy jakby na to spojrzeć.

- pocałunek w policzek? Wiesz, jak bardzo chcesz to nie będę Ci bronił, tylko nie ponoszę konsekwencji jakie mogą z tego wyniknąć potem... - upił łyka by się na chwilę przymknąć. Powoli chyba zaczyna tracić kontrole nad tym co mówi. Amira wyjątkowo działała na niego, nie potrafił więc się powstrzymać nawet od tych mniej "przyzwoitych" tekstów jakie miał w swoim repertuarze.
*Pocałunek to prawie jak podpisanie kontraktu z diabłem - zobowiązuje do dalszego rozwoju akcji.* pomyślał w duchu, choć nie odważył już się tego wypowiedzieć na głos...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 6:54 pm

-Nie no, skoro już ten Arias, to niech będzie...-uniosła dłonie w teatralnym geście, udając znudzoną, jednak po chwili uśmiechając się. -Bruno jest jak dla psa, nie uważasz? -zaśmiała się. -Mi się kojarzy z takim wielkim, puchatym bernardynem....Oooo taki Bruno to zdobyłby moje serce od razu, ale Arias pseudonim Bruno...nie, tu potrzeba trochę więcej zabawy w zdobywanie. -mrugnęła okiem. Uświadomiła tym mężczyźnie, że pomimo flirtu, ona trzyma klasę i fason. Nie pójdzie do łóżka od razu, z byle kim. Nie, odkąd wytyczyła sobie granice. A pech chciał, że od razu w jego oczach wyczuła ten pożądliwy wzrok. A do tego teraz coraz gorzej szło mu z powstrzymywaniem zboczonych tekstów. Niech się facet namęczy. Każdy może mieć troszeczkę teatrzyku i miłych słów z jej strony, ale nie każdy dotrzyma jej kroku do końca. Uświadomiła mu to swoją wypowiedzią oczywiście w wesoły sposób, pozbawiony żadnych wyrzutów. To była tylko drobna informacja.

-Hm...no może kiedyś, jak nie będę mieć innych opcji...-odwróciła wzrok, udając znudzoną i nieprzekonaną.

-Zbyt wiele? Ty jeszcze nie widziałeś, ile ja z Nathanielem potrafiłam czasem wypić. -zaśmiała się. Celowo podała imię mężczyzny. Niech się zastanawia, czy to jej facet, czy ktoś z rodziny, czy potencjalny partner etc. -Poza tym, nie chcę ci wychlać całego...-przysunęła kufel do siebie i wzięła łyka, oblizując lekkie wąsiki z piany -...tylko łyka. -oddała kufel właścicielowi. Ehh ten facet niepotrzebnie zamówił drugi kufel. Jest zmęczona i zjadła tylko naleśniki, a on o tym wiedział. Chciał ją upić? Nie, dziękuję.
-Bob, możesz wypić to piwko, jak już nalałeś. Tak ode mnie. Prezencik. Dopisz mi do rachunku. -krzyknęła do niego, po czym wymamrotała pod nosem -Za te twoje wszystkie rabaciki...
-Eh, ten facet jest niemożliwy. Jego bar nie kręci się dobrze, a mimo to zawsze mi daje rabaty, zniżki i tak dalej. Nie mam serca z nich korzystać. -jej głowa ciężko opadła na dłoń. -A ty mnie nigdzie nie zaniesiesz, bo nie będzie potrzeby. -wytknęła język

-Nie, teraz to już przegrałeś. -uśmiechnęła się. -Buziak zostaje u mnie. W końcu nie chcemy, żeby cię zemdliło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 7:23 pm

Kobieta była zmienna niczym marcowa pogoda. W jednej chwili grzała do nieprzytomności, w drugiej zaś zaczynała mrozić. Arias zdawał sobie sprawę, że wcześniej zbyt wiele wypaplał, z tond też Amira nabrała dystansu. Tak bynajmniej mu się wydawało. Widać było że Amira ma zamiar sprawiać mu większe kłopoty. Gwiazdką jest w końcu, w sumie więc mógł się tego spodziewać.

- ale pies nie dałby Ci tego co mężczyzna - skwitował wymownie, nie spuszczając jej z oczu. nie mugł się powstrzymać by nie zaznaczyć tej bardzo istotnej rzeczy.
- wiesz chyba w sumie mam coś z psa - nie, nie to że się ugania za... kobietami, lecz coś zupełnie innego
- lubię na przykład jak ktoś dłonią przeczesuje moje włosy - przyjął inną taktykę, gdy ta wcześniejsza wyraźnie go zawiodła. Uśmiechnął się w jej stronę uroczo, sprawiając tym sposobem że wytwarzał wokół siebie aurę niewinności. Starał się upozorować trochę coś w rodzaju "zwierzania się". Bo przecież nie każdej osobie mógłby powiedzieć coś takiego.
- to chyba już zalicza się do głaskania, mam racje? - kąciki ust ponownie uniosły się ku górze, odsłoniwszy jego białe i prościutkie uzębienie.

- czemu gdy nie będziesz mieć innych opcji? Widzę że z góry przyjmujesz że mam jakieś niecne zamiary - Ari starał się wyrazić szczere zawiedzenie jej postawą. Starał się pokazać jak najwięcej emocji, które by wskazywały na to że to stwierdzenie go zabolało.
- wiesz, w moim domu mieszka mała dziewczynka, która często lubi chować mi się pod łóżkiem , więc i tak byś nie miała na co liczyć - sprostował po chwili próbując oczyścić się z zarzutu
- chciałem tylko zasugerować, że jak byś kiedyś chciała , bądź też miała zwyczajną ochotę przyjść i obejrzeć z nami jakiś horror wraz z popcornem to zapraszam. A że po nocy lepiej nie chodzić, wiadomo - jest niebezpiecznie, dobrze więc byś również przenocowała. W salonie posiadam kanapkę, przekimałbym sie te parę godzin. - dodał dla wyjaśnienia. Próbował jakoś się wybielić w jej oczach, widząc że wcześniejsza postawa nie podziałała.

*Nathanielem? Jakim cholernym Natchanielem? mówi o nim jakbym go znał* odparł w duszy z ogromnym zaskoczeniem ze nagle wspomniała o mężczyźnie. W jego towarzystwie. Jakby chciała z góry zaznaczyć "nie stary, jednak nie jesteś w moim typie - wole kogoś innego". Ugodziło go to trochę w jego egoistyczną dumę. postanowił więc zignorować to.

- to dobrze ze nie będę musiał, przynajmniej inni nie będę mi zazdrościć - zaśmiał się podtrzymując rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 7:39 pm

Oho. O to jej chodziło. Kombinował. Dostrzegł, że nie podziałają na nią pierwsze lepsze zaloty i że będzie musiał się wysilić. W końcu to dotarło.

-Ta jedna sprawa aż tak ważna nie jest. Wiesz czym pies różni się od mężczyzn-podrywaczy? Jest jak przyjaciel, do tego wierny. -uśmiechnęła się. Nie to, że próbowała teraz ubliżyć Ariasowi. Jasno dawała do zrozumienia, czego szuka. Bo w sumie, to gość wydawał się sympatyczny i na jej oko dałoby się z tego podrywacza wykrzesać troszeczkę takiego Bruna. Wtedy byłby dla niej idealny. Nie chodzi o całkowite stłumienie jego tożsamości, tylko złagodzenie tego temperamentu "zapracowanej pszczółki - z kwiatka na kwiatek".
-Oooo, tak, to jest chyba najlepsze, co może być. -uśmiechnęła się, rozmarzona. Też lubiła, jak ktoś bawił się jej włosami - w przeciwieństwie do sporej ilości dziewczyn. Może nie przeszkadzało jej to, ponieważ nie układała włosów? Nie musiała się więc bać, że zniszczy się jej stylizacja. A wracając do słów mężczyzny...czyżby próbował jej podsunąć pomysł? Takie..."pooogłaaaaszczzz mnie po głowieee"? Uśmiechnęła się szerzej -Kto wie, może kiedyś zasłużysz na taką nagrodę ode mnie.

-Ja coś przyjmuję? A skąd...-zaśmiała się, zaznaczając jednak, że nie nabierze się na tę grę aktorską i że przerabiała już takie typy wiele razy.
-A kto powiedział, że ja bym na coś liczyła? Nie schlebiaj sobie. -pokazała na niego palcem, wciąż z wesołością i figlarnym uśmiechem.
-Horror? A chętnie. I z takim planem wieczoru...to co innego. -przeczesała dłonią włosy i odgarnęła je do tyłu, nadając sobie dość niepoukładanego, porannego wyglądu, aczkolwiek to jeszcze bardziej dodawało jej atrakcyjności. Jej włosy opadały w którą stronę chciały, nie zważając na przedziałek i czy tu faktycznie opaść powinny.

-Tobie by zazdrościli? Myślę, że mi również niejedna by zazdrościła. -puściła do niego oko. Z tym typem postanowiła tak grać. Raz się przybliżać, raz oddalać. Kokietować i bawić się. Niech zgłupieje, a co. Była po serii koncertów, a co za tym idzie- w świetnym humorze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Wto Mar 26, 2013 8:10 pm

Nabrał kolejnego, dużego łyka zimnego piwa. Czuł jak rozgrzewało go od wewnątrz, a on stawał się jeszcze pewniejszy siebie, choć zdawało by się ze bardziej już nie mógł być.

- są jednak kundle, które gryzą po tym jak zdobędą twoje zaufanie - stwierdził niewybrednie. Doskonale wiedział do czego dążyła Amira, ale on na chwilę obecną za bardzo nie chciał tańczyć tak jak ona mu zagra.
- choć racja, od psa możesz dostać przyjaźń już od samego początku - stwierdził odstawiając kufel na miejsce
- jednak nie zapominaj że ludzie na to pracują znacznie dłużej - mówił o dziwo całkiem poważnie
- zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy tak naprawdę nigdy nie masz pewności z kim masz do czynienia - dodał po chwili i uniósł swoją dłoń podwijając rękaw czarnej koszuli. Ukazał tym sposobem swoją zrogowaciałą skórę - był przecież symbialem.

- nie przyjmujesz , ale gdy wyjaśniłem plan, to zmieniłaś zdanie... Gubisz się moja kochana w własnych myślach - na jego twarzy znów powrócił ten uśmieszek który cechuje jego figlarną osobowość.

Na jej flirciarski tekst zareagował od razu
- widać się dobraliśmy - odwzajemnił się tym sposobem, zarazem sugerując ze są dla siebie stworzeni. Tudzież tak też zaczynał myśleć.

Ukończywszy obecne, zamówił kolejny kufel bursztynowego piwa. widząc że dziewczyna leniwie upija, uśmiechnął się do niej zaczepnie
- skoro chwalisz się że jesteś tak wprawiona, czemu nie dotrzymasz mi kroku? - skinął głową na kufel.

// wybacz że tak krótko ale chyba wena chwilowo na dziś się wyczerpała xp

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Sro Mar 27, 2013 4:37 pm

-wiesz, one raczej nie robią tego z premedytacją. -zauważyła. -To zachowanie człowieka zmusza je do takich reakcji. A przyjaźni od razu nie oczekuję, na przyjaźń, wiadomo, długo się pracuje. -uśmiechnęła się, biorąc łyka soczku.
Na zdanie o tym, że się nie wie, z kim się ma do czynienia -przytaknęła. Widząc zrogowaciałą skórę, nie zdziwiła się. Na swoich koncertach często miała styczność ze wszystkimi rasami, także nigdy nie zaskakiwało jej to, że ktoś wyglądający jak jej rasa okazywał się kimś innym. Nie miała więc zamiaru niczego komentować.

-Ja się gubię we własnych myślach? -zachichotała cicho i podniosła się, pochylając się nad stołem w stronę mężczyzny. -A może to ty się w nich gubisz? I nie odróżniasz, kiedy używam ironii, a kiedy mówię poważnie? -uniosła lewy kącik ust, uśmiechając się uwodzicielsko, po czym znów usiadła na krześle, przeczesując włosy.

-Kto wie? -zaśmiała się,na sugestię przeznaczenia i stworzenia dla siebie nawzajem.

-Wiesz, gdyby nie to, że znam cię parę minut, jestem zmęczona podróżą i jadłam tylko naleśniki...to bym się napiła. Ale nie mam zamiaru tu paść trupem. -mrugnęła do niego okiem. -I żeby nie było- nie wykręcam się, po prostu przyjęłam pewne zasady. -uśmiechnęła się ciepło, jakby prosząc o uszanowanie jej postanowień.

Kobieta poczuła ciepłe promienie słoneczne tańczące na swojej delikatnej twarzy. Uśmiechnęła się sama do siebie i ustawiła się tak, by jak najwięcej słońca padało na jej twarz. Przymknęła oczy.
-Oooo. -mruknęła cicho w zachwycie. Uwielbiała słońce i nie była w stanie tego ukryć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Sro Mar 27, 2013 7:47 pm

Przyglądał się jej uważnie. Była piękną istotą, w dodatku utalentowaną i niezwykle inteligentną. Nic dziwnego że sprawiała mu tyle trudności. Już wiedział że zdobycie tejże dziewczyny, będzie nie lada wyczynem, co nawet chyba bardziej go nakręcało. Gdy tak się patrzył na nią, zamyślił się, przez co przestał ją na chwilę uważnie słuchać. Miał nadzieję że dziewczyna tylko tego nie zauważyła, bo mogła by sobie pomyśleć że to co mówi do niego, nie ma dla niego większego znaczenia - a tak nie jest.

Amira wychyla się twarzą na pojedyncze promyki słońca, które niewinnie wdarły się do ponurego pomieszczenia. Jej skóra natychmiastowo rozjaśniała , a usta mieniły się drobinkami drogiego błyszczyku. Uśmiechnął się tylko coś pod nosem i nawet nie dopiwszy swego trunku, chwycił ją za dłoń i wstał z krzesła mówiąc radośnie
- chodź ze mną, pokażę Ci coś - podszedł do tego nadzwyczaj entuzjastycznie. Widząc że kobieta wyraźnie była rozmarzona słońcem, był przekonany, że tam gdzie chce ją zabrać z pewnością się jej spodoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   Sro Mar 27, 2013 7:56 pm

Spojrzała na niego dość zdziwiona, jednak po chwili uśmiechnęła się. Wstała, nie wysuwając swojej dłoni z jego.
-Okay, tylko wezmę swoje toboły. -chyba jego entuzjazm jej też się troszeczkę udzielił. Wolną ręką zarzuciła na ramię szmaciany plecak i chwyciła gitarę. Wyciągnęła z kieszeni marynarki trochę pieniędzy. Akurat tyle starczyło na pokrycie obu posiłków i do tego na mały napiwek dla Boba. Zostawiła należność na stole i spojrzała wesoło na mężczyznę. Jego dłoń była przyjemnie ciepła, zupełnie jak promienie słoneczne na jej twarzy.
-To chodźmy. Tylko mnie nie zaciągnij w krzaki i nie zgwałć, Bob cię widział, szybko cię znajdą. -zaśmiała się wesoło i podreptała za mężczyzną do wyjścia.

oboje z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Knajpa Boba   

Powrót do góry Go down
 
Knajpa Boba
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Rybacka Knajpa
» Sklep z bronią "U Boba"
» Gospoda pod Świńskim Łbem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica handlowa-
Skocz do: