IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bar pod Czarną Wstęgą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin


Liczba postów : 271
Reputation : 11

PisanieTemat: Bar pod Czarną Wstęgą   Pią Lut 01, 2013 9:31 pm

Jest to miejsce, w którym większość wojskowych przesiaduje godzinami po odbytej służbie. Te ponure cztery kąty oferują szeroki wachlarz alkoholi oraz lekkich przekąsek. Nie bez powodu bar otrzymał taką nazwę - już niejednokrotnie ktoś poniósł tu śmierć w bójce lub został rozstrzelany przez pijanych żandarmów. Drzwi do lokalu zrobione są z litej stali, a w powietrzu wiecznie unosi się dym z cygar oraz papierosów. Przy barze zawsze siedzi ktoś, kto lubi krzywo spojrzeć na nowych klientów. Małe, jednoosobowe stoliki nie nadają się do romantycznych spotkań we dwoje, więc zazwyczaj jest to miejsce odwiedzin łowców nagród bądź podejrzanych typów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 4:51 pm

Pewnym krokiem wszedł do baru. Po drodze kupił jeszcze jakąś różę, w ramach przeprosin, którą teraz obracał w dłoni, rozglądając się. Obskurne to miejsce, ale ona wyraźnie powiedziała "chodźmy się gdzieś napić". Ze spokojem, posiedzą tu chwilkę, a potem zabierze ją stąd w jakieś milsze miejsce. Zajął pierwszy lepszy stolik i usadowił się tak, by mieć ogląd na drzwi i na to, kto wchodzi. Nie miał zamiaru nic zamawiać, póki dziewczyna nie przyjdzie, to też rozsiadł się wygodnie i bujając się na krześle odpalił papierosa. Spojrzał na telefon. Był chwilkę zbyt wcześnie, ale to w sumie dobrze. Spojrzał na różę.
-Nie tykać jej, tak...? -uśmiechnął się do siebie, przypominając sobie rozmowę. -A co ja, jakiś cholerny napaleniec? Dobre sobie. -Zaśmiał się i wypuścił spokojnie dym w górę, obserwując jak błyszczy w świetle mizernej lampki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 5:16 pm

Weszła do baru i musiała przyznać że nie za przyjaźnie to wyglądało. Już samo otwarcie stalowych drzwi przysporzyło jej odrobinę kłopotu. W powietrzu ulatniał się dym nikotynowy, który drażnił jej mały ,różowy nosek *fuj* pomyślała zatykając przez chwilę nos i marszcząc brwi.

Kroczyła do przodu rozglądając się za jasną czupryną Nathaniela. Nie minęła chwila gdy odnalazła go wzrokiem. Radośnie pomachała w jego kierunku ,ale chyba jej nie spostrzegł. Za to jacyś goście siedzący tuz przednim - owszem. Odmachali dziewczynie zalotnie, ta jednak się speszyła nieporozumieniem i postanowiła ominąć tak ich stolik by trafić bezkolizyjnie do mężczyzny z którym była umówiona. Tak więc zaszła go od tyłu.

-przepraszam że musiałeś czekać - stała tuż za nim próbując ukrywać swoje zawstydzenie wcześniejszą sytuacją telefoniczną. Nie wiedziała jeszcze w jaki sposób ma mu to wszytko wytłumaczyć, najchętniej to zapadła by się pod ziemię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 5:24 pm

Cały czas patrzył to na różę, to na tych obleśnych typków przed nim. Pomachali do kogoś i już chwilkę potem Nathaniel usłyszał za sobą przyjemny głos. Zgasił papierosa i chrząknął, pakując sobie gumę do ust. Nie miał zamiaru chuchać Miyi w twarz dymem papierosowym, którego i tak było tu pełno, nie tylko przez niego. Wstał i przysiadł lekko na oparciu krzesła.
-Daj spokój, to ja jestem wcześniej. -uniósł lewy kącik ust i wręczył dziewczynie niewielką, czerwoną różyczkę. Całkiem dzielnie zniosła oddychanie dymem papierosowym. -A to...w ramach przeprosin. Wybacz jeszcze za to, że wybrałem to coś. Mało tu knajpek, niestety. Wyraźnie jednak zaznaczyłaś, że mamy się czegoś "napić". Ale nie zabawimy tu długo...Chyba nie to towarzystwo. -wymownie spojrzał na śmiejących się, pijanych idiotów.

Wrócił spojrzeniem na dziewczynę. Tak, na nią z pewnością milej było patrzeć.
-To jak? -podszedł do krzesła i odsunął je tak, by Miya mogła usiąść. -Usiądziesz? -celowo wybrał dla niej miejsce jak najbardziej oddalone od stoliczka obok. Kto wie, co siedziało w tych typach, lepiej być ostrożnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 5:42 pm

Nathaniel jak zwykle emanował ciepłem i spokojem. Miya zastanawiała się jak on to robi?
Gdy ofiarował jej swój podarek w postaci kwiatka - oniemiała na moment.

-skąd ją wytrzasnąłeś, nigdzie nie można ich dostać?!- wydukała ledwie. W CC trudno było o jakiekolwiek żywe rośliny. Czuła ,że nie zasługuje na tak hojny prezent. Pewnie wydał na to majątek...
-dziękuję- wykrztusiła z siebie, czuła że policzki ją pieką. Wbiła wzrok w ziemię tak mocno, ze niemal nie zauważyłaby że mężczyzna przyszykował dla niej już miejsce do siedzenia.

Usiadła na krześle. Za swoimi plecami słyszała jakieś szmery, między innymi padło imię osoby którą zna z warsztatu. Czuła się trochę zakłopotana. Jeśli to klienci z warsztatu, nie chciała by pomyśleli że jest rozwiązła bo spotyka się z facetami. Ale pewnie jak zwykle przesadzała i ubarwiała fakty. Niemniej jednak było jej trochę głupio . W dłoni kurczowo trzymała kwiatek. Podsunęła się bardziej do stolika i oparła o niego dłonie, po czym zerknęła na twarz mężczyzny
-chciałam w miejsce gdzie można się napić z tego względu że nie stać mnie zbytnio na jedzenie w lokalach... jest zwykle nie zbyt smaczne natomiast kosmicznie drogie...-wyjaśniła.
Gdy doszły do jej świadomości wszystkie słowa mężczyzny znów rumieniec zawitał na jej bladych policzkach *"Ale nie zabawimy tu długo..."* powtórzyła jego słowa w głowie. Rozbrzmiewały głośno, zaczynała się zastanawiać jak to spotkanie naprawdę się skończy, bo te zdanie brzmiało dość dwuznacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 5:51 pm

-No cóż...em...-zastanowił się, czy na pewno na pierwszym spotkaniu powinna wiedzieć wszystko. W sumie to niby nic strasznego, ale nie znał jej na tyle dobrze, by wiedział, jak zareaguje. -Mam znajomego u którego możesz kupić dosłownie wszystko. Także z kwiatami problemu nie ma. -uśmiechnął się szeroko. Strzał w dziesiątkę. Róża była dobrym wyborem. -Nie ma za co.

Gdy upewnił się, że dziewczyna już wygodnie się usadowiła, sam zajął miejsce i oparł głowę o dłoń.
-Ale ja ci chyba mówiłem, że to ja stawiam. -zawołał jakiegoś naburmuszonego gościa, który najwyraźniej chyba był kelnerem dla bardziej leniwych bądź totalnie schlanych klientów.
-No, Miya, co byś chciała? Dla mnie słabszy drink. -tu zwrócił się do kelnera. Wrócił wzrokiem na Miyę. -Nie mam zamiaru schlać się jak świnia. -wymownie wskazał na towarzystwo za sobą, jednak tak, by tego nie zauważyli.

Widząc soczystego rumieńca, uśmiechnął się mimo woli.
-Jeszcze nawet nie tknęłaś alkoholu a już masz rumieńce? Jesteś koloru róży. -wskazał palcem na kwiatka. -A tak w ogóle, ten pan Nerwus namber łan, to ktoś z rodziny, albo coś? -niby pytanie nic nie znaczące, jednak dla niego dość istotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 6:14 pm

-heh, czyli że jesteś dość wpływowym człowiekiem skoro zadajesz się z takimi ludźmi - odparła z zachwytem w oczach. Sama chciała by mieć takie dojścia w CC. Jednak los zgotował jej zupełnie inne życie. W cieniu .
Pogłaskała palcami delikatne i wątłe listki róży. Uśmiechnęła się do siebie przez chwilę.

-dla mnie szklanka wody - odparła. Brat by jej ukręcił głowę jakby wróciła późno, a w dodatku nieźle napruta alkoholem. W końcu rzadko piła coś mocniejszego, stąd też jej słaba głowa.
-jak bardzo nalegasz, nie będę się z tobą kłócić -trochę było jej ciężko z faktem że to on będzie płacił za spotkanie które sama zaproponowała, choć z drugiej strony zawsze parę groszy więcej jej pozostawało w kieszeni. Więc nie musiała narzekać.

*JESTEM CZERWONA ?!* krzykneła w myślach chwytając się jedną dłonią za czerwony policzek *jaki wstyd...* miała ochotę się schować pod stolik i zostać tam do końca spotkania a potem jakoś wypełznąć z lokalu niezauważalnie by następnie zaszyć się w domowym zaciszu.

Gdy wspomniał o 'nerwusie' szybko się opanowała i szukała słów wyjaśnienia.
-chodzi Ci o chłopaka z telefonu? - zapytała nie czekając na odpowiedź
-tak, rodzina, to mój brat bliźniak - podrapała się ręką w tył głowy
-eh, przepraszam Cię za niego, on normalnie tak... choć w sumie to dla niego normalne, ale dziś nieco przesadził, przepraszam, przepraszam....- wbiła swój zawstydzony wzrok w pęczek kwiatka który trzymała ,jakby mogła to by zasłoniła swoją twarz właśnie nim. i tak ponoć wiele się od niego kolorem nie różniła. Może nikt by nie zauważył ???
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 6:25 pm

Otworzył szerzej oczy na słowa "jesteś wpływowym człowiekiem", chwilę siedział zdezorientowany ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, a po chwili roześmiał się głośno, po czym ukrył twarz w dłoniach, próbując zagłuszyć śmiech. Nie powinien się śmiać, ona mogła to odebrać jako śmiech z niej, a to nie prawda. Po prostu gdy pomyślał sobie o tych obdartusach, swoich przyjaciołach, tych szemranych typkach spod ciemnej gwiazdy, to...tak wyszło. I w efekcie aż popłakał się ze śmiechu i rozbolał go brzuch.
-Przepraszam cię. -uspokoił śmiech i już siedział ponownie opanowany jak zawsze. -Żaden wpływowy, stare znajomości...oj bardzo stare. -wrócił pamięcią do tamtych czasów i na chwilkę zdawało się, że odleciał, ale momentalnie powrócił do rzeczywistości i uroczej Miyi.

-No i o to chodzi, ze mną nie warto się kłócić. -mrugnął okiem i odebrał od kelnera zamówienie. Podał dziewczynie szklankę z wodą, sam natomiast zabrał się za swojego drinka.

Ponownie rozbawił go widok zmieszanej dziewczyny, która zrobiła się jeszcze bardziej czerwona, niż już była. Wyglądała ślicznie, ale nie powiedział tego, by nie "pogarszać" sytuacji.

-Bliźniak? Rozumiem. To musi być przystojny, nie ma bata, jeśli jesteście prawie kopiami. -uśmiechnął się i dokończył drinka. -Nie masz za co, naprawdę. Bracia i najlepsi przyjaciele to najwredniejsze kreatury na świecie. -wytknął język i zapłacił kelnerowi. Miło się siedziało, nawet w tak obskurnej knajpie. Ważne w końcu, z kim się tam było...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 6:40 pm

Gdy Nathaniel wybuchł śmiechem nie wiedziała co zrobić. Pewnie ponownie wyszła na kretynkę i powiedziała za dużo. I jak tu miała przywdziać naturalny kolor twarzy skoro takie sytuacje jej to uniemożliwiały??
-niemniej jednak masz jakieś - wyszeptała pod nosem nieśmiale, nie chcąc pogorszyć sytuacji. Wzięła łyk wody i z powrotem odstawiła szklankę.
Zerkała co rusz to na szklankę to na różę , dostała olśnienie.
-przepraszam !- skierowała się do idącego nieopodal kelnera, gdy podszedł ,kontynuowała
-czy mogę prosić o jakiś pusty kubeczek, lub inne dość głębokie naczynie? - kelner się zgodził ,pod warunkiem że dziewczyna dopłaci. Tak więc wyjęła parę monet i podała kelnerowi. W zamian otrzymała jakąś starą puszkę - ale dobre i to. Postawiła ją na stoliku, odlała trochę wody z szklanki i wstawiła różę.
-wyglądała jakby chciało się jej mocno pić - odparła z uśmiechem widząc teraz jak dumnie stałą w dość nieporadnym naczyniu.

Gdy wspomniał o jej bracie, zaśmiała się. W końcu czerwień z jej twarzy powoli znikała. Dziewczyna się odprężała. Wzięła kolejny łyk ,dopiero wtem rzekła
-jest przystojny, fakt faktem, ale do dżentelmena mu daleko- pomrukiwała trzymając szklankę tuz przy ustach i opierając się łokciem
-jak zresztą zdążyłeś się już zaokrętować...-przypomniała sobie kłopotliwa sytuację
-niemniej jednak to nadal mój brat, staram się go zmienić, jednak bez większych rezultatów. On chyba już taki jest , i tyle... - dodała lekko smucąc się
-czasem tak się zastanawiam czy an pewno jesteśmy rodzeństwem, tacy rożni a zarazem tak bardzo do siebie podobni. Z wyglądu, oczywiście, choć on ma mniejsze piersi - zażartowała w odpowiedzi również wysuwając język i mrożąc jedno z oczu

-masz jakieś rodzeństwo?- zapytała odstawiając szklankę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 6:47 pm

Nathaniel oparł głowę obiema dłońmi i patrzył z uśmiechem na różę, delikatnie bawiąc się jej płatkami.
-Tak, najwyraźniej tak... -jego matka lubiła róże. Miał do nich sentyment, dlatego w tej chwili wyglądał, jakby kochał tę roślinkę. Patrzył w nią z uśmiechem i lekko przymrużonymi oczami.

-Starasz się go zmienić? Po co? Jest wyjątkowy taki, jaki jest. -uśmiechnął się. -No cóż, nie zawsze "bliźniacy" oznacza "kopie idealne", no nie? Ha? -podchwycił żart i postanowił go kontynuować, lekko zaczepnie, jednak wyraźnie zaznaczając brak złych intencji czy złośliwości. -Ma jeszcze mniejsze? -wskazał palcem i również wytknął język.

-Rodzeństwo? Nie...Ale może...-odwrócił wzrok, a jego twarz przybrała trochę smutniejszy wyraz. -...może to lepiej. -uśmiechnął się jednak, trochę z bólem. Musiał szybko zmienić temat.

-Chodźmy stąd. Myślę, że znam lepsze miejsce na "romansowanie", jak to określił twój brat. -uśmiechnął się ciepło. -Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 7:03 pm

-wyjątkowy to na pewno. Przy tym strasznie upierdliwy, dokuczliwy i co najgorsze - nieodpowiedzialny - mówiła to wszytko z gorzkim grymasem na twarzy.
-myślałam że trochę wydoroślał, a on jest zazdrosny o mnie jakbyśmy byli parą, a nie rodzeństwem...- dodała głośno wypuszczając nagromadzone powietrze w płucach.
Gdy wspomniał o jej rozmiarze piersi i wytykał je palcem, poczuła się lekko niezręcznie, jego słowa zdawały się sugerować coś w stylu "a to mniejsze jeszcze bardziej się da mieć????" i tu właśnie powinien rozbrzmieć jego chichot. Może Miya nie miała zbyt okazałego biustu, ale go miała. Prawda?
Wiedziała ze to żart, jednak jej pesymistyczne nastawienie dawało górę.

Gdy wspomniał o zmianie miejsca, lekko się zawahała, jednak efektem końcowym było skinienie głową na zgodę.
-a gdzie chcesz się udać?- zapytała niepewnie z zaciekawieniem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 7:10 pm

-Aj, a który facet taki nie jest? -zaśmiał się wesoło.

Kiedy dostrzegł, że jego żart znowu został źle odebrany, miał ochotę się załamać. A najgorsze, że jakby próbował się tym razem wyratować - wyszedłby na totalnego zboczeńca. Postanowił rozegrać to bardziej...z klasą.
-Ehhh to był żart. -położył dłoń na jej włosach i lekko je zmierzwił. -Jesteś śliczna taka, jaka jesteś. -uśmiechnął się ciepło i zabrał dłoń.


-Ja...no...No cóż, nie ukrywajmy, ale w pewnym sensie twój brat miał rację...No bo to trochę randka jednak jest. -umyślnie zaczął tak, by dziewczyna myślała, że chodzi mu o COŚ konkretnego. -Chciałem cię zabrać w milsze miejsce, na pewno mniej obskurne. Lubisz patrzeć w gwiazdy? Bo Taras Widokowy to idealne miejsce. Co o tym myślisz? -uśmiechnął się uroczo, wiedząc, że zapunktował jako romantyczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 7:19 pm

*czyli jednak jest nie jestem płaska jak deska???* dedukowała sobie po cichu gdzieś tam w tej główce poprawiając sobie tym humor.

Gdy dotknął jej włosów przeszedł ja pozytywny prąd od czubka głowy aż po końcówki palców u stup. Poczuła się nieco dziwnie, aczkolwiek było to przyjemne uczucie.
-t-tak wiem o tym- odparła po chwili jąkając się i patrząc przed siebie nieobecnym wzrokiem. Powoli dochodziło do niej że ją dotknął. Nikt wczęsniej prócz jej brata nie wykonał w jej kierunku tak miłego i przyjemnego gestu. Mogła by się do tego przyzwyczaić.

Gdy wspomniał o obserwatorium ,błysk pojawił się w oczach. Odkręciła głowę w jego stronę nadzwyczaj entuzjastycznie
-zawsze marzyłam by tam się udać!- dopiero po chwili zdała sobie sprawę że jej entuzjazm mógł się kojarzyć z naiwną radością małego dziecka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Sro Lut 06, 2013 7:23 pm

Miał wrażenie, że jego dotyk został odebrany pozytywnie. A to dobrze.

-Poważnie? Nigdy tam nie byłaś? -uśmiechnął się, widząc jej radość. Czuł się świetnie, że sprawił jej taką radość zwykłą propozycją ucieczki z tego miejsca. - No to chodźmy.

Odsunął jej krzesło, podał jej różę i wyprowadził Miyę z baru, delikatnie kładąc dłoń na jej ramieniu. Nie było to konieczne, ale te typy uruchamiały alarm w jego głowie. A zwykł go słuchać, nauczył się tego przez wiele lat życia w nieprzyjaznym nikomu miejscu...

Oboje z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Wto Lut 26, 2013 3:46 pm

Podczas drogi miała wiele do przemyślenia. Czy Natchaniel zrozumiał co mu próbowała wytłumaczyć, czy gniewał się, kim jest tajemnicza zielonowłosa istotka i czy coś ich ze sobą łączy... Tak wiele pytań, a ona musi czekać do rana.
Chyba zbyt się rozmarzyła w swych domysłach, bo nie zauważywszy dość dużej wyrwy w chodniku, przewróciła się mocno zdzierając sobie kolano.
- niech to szlag! - warknęła zagryzając mocno zęby. Kucnęła by przyjrzeć się ranie. Pulsowała i promieniowała boleśnie na całą nogę. Nie miała z sobą żadnych bandaży by opatrzyć ranę, a w dodatku słyszała w lokalnych wiadomościach, że w okolicy grasuje jakieś niebezpieczne zwierze. W tej chwili byłaby niczym magnez - przyciągnęła by go zapachem krwi. Musiała znaleźć jakieś ustronne miejsce, by obmyć ranę i poczekać aż się zasklepi. Wtedy będzie mogła bezpiecznie wrócić do swojego mieszkania.

Dotarła pod drzwi jakiejś speluny. Wszystko inne w okolicy o tej godzinie było już dawno zamknięte, więc niewiele się zastanawiając weszła do środka.
Na początek pierwsze co rzuciło jej się w oczy, to wielki kłęb dymu nikotynowego który musiała minąć nim zauważyła iż jest już w pomieszczeniu pełnym ludzi (i innych poczwar).
- jak tu cuchnie - burknęła pod nosem z wyraźnym obrzydzeniem, odruchowo machając dłonią przed nosem. Rozglądała się za jakimś ustronnym, czystym miejscem, w którym to mogła by przeczekać dłuższą chwilę.
Po drodze minęła parę osób. Jedna z nich klepnęła ją w tyłek, jednak szła twardo dalej choć w środku gotowała się z złości. Nie mogła wszcząć żadnej bójki, więc zagryzła zęby i brnęła głębiej w rozpity i rozbawiony tłum ludzi.
- przepraszam jest tu wolne? - zwróciła się do kobiety o wydatnych wdziękach i rudych lokach przy pustym stoliku. Ta natomiast zmierzyła ją wzrokiem, po czym wstała obrażona i udała się do wyjścia.
- na to wychodzi że już tak - rozsiadła się i podwinęła lekko spodnie by bardzie przyjrzeć się ranie.
- muszę koniecznie to obmyć - stwierdziła widząc drobinki piasku i innych zanieczyszczeń w ropiejącej ranie.
- kelner ! - krzykneła rozglądając się dookoła i wodząc wzrokiem za kimś choć przypominającym obsługę. Aby być bardziej widoczna uniosła rękę do góry. Może teraz ktoś do niej raczy podejść. Miała ochotę położyć zranioną kończynę na stole. Może wtedy by ją zauważono...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucette Favre
Nowy
Nowy


Liczba postów : 5
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Wto Lut 26, 2013 4:45 pm

Ten dzień bynajmniej nie zapowiadał się dla dziewczyny dobrze. W nocy męczyły ją koszmary związane z minionymi wydarzeniami z życia, tak więc na spokojnie zasnęła dopiero nad ranem. Mimo jej zazwyczaj lekkiego snu, budzik nie podołał misji uwolnienia Luce z objęć Morfeusza, który trzymał ją mocniej niźli ludzki kochanek. Dopiero po jakimś czasie obudziła się. Przeciągnęła się, zadowolona, że udało jej się obudzić przed denerwującym dźwiękiem, więc mogła na spokojnie pozbyć się resztek snu ze swojego umysłu. Nie mniej magiczna chwila została rozbita na małe kawałeczki o ostrych, nierównych krawędziach, gdy zerknęła na cyferblat, który, śmiejąc się jej prosto w twarz swoim kanciastym uśmieszkiem, wskazywał jej, że jeszcze dokładnie minuta i spóźni się do pracy. Pocieszają wizja, n'est-ce pas?
Czym prędzej zrzuciła z siebie kołdrę i boso ruszyła do łazienki, by wykonać poranną toaletę, uprzednio włączając wodę na mocną kawę, która teraz zapewne stygnie na kuchennym blacie. Ubrawszy wczorajsze ubranie, na szczęście nie było poplamione ani specjalnie pogniecione, i rzucając pod nosem wiązankę różnorodnych przekleństw, od których niejednemu portowemu pijaczynie zaczerwieniłyby się uszy, w znanych jej językach, wybiegła z domu chwyciwszy kanapkę. Kawy może uda jej się napić jakimś cudem w barze. Istne marzenie ściętej głowy.
Lawirując między przechodniami, udało jej się spóźnić tylko...godzinę. To nie jest dużo, prawda? Prawda! Jednakże kierowniczka nie omieszkała jej pogrozić wszelkimi karami, począwszy od braku wypłaty, a skończywszy na zwolnieniu. Lucette jedynie pokiwała skruszona głową, po czym zawiązała w talii fartuch, sięgnęła do niego po notesik i rozejrzała się po pomieszczeniu, ukradkiem kaszląc. Jeszcze nie mogła się przyzwyczaić do dymu nikotynowego, nawet jeśli trochę już przepracowała w tym miejscu. Jej spojrzenie przyciągnęła jakaś babka, która, zapewne, czekała na obsłużenie z uniesioną ręką. Umiejętnie przechodząc między ciasno ustawionymi stolikami podeszła do niej, uśmiechając się delikatnie. Już chciała się odezwać, gdy zauważyła zranioną nogę.
- Mon Dieu, proszę tu poczekać- odezwała się głosem przesiąkniętym francuskim akcentem, po czym, wrzuciwszy notesik do przydatnej kieszonki przy fartuchu, ruszyła w poszukiwaniu czegoś, czym dałoby się przemyć ranę i opatrzyć. Safira przez dłuższą chwilę musiała poczekać na kelnerkę, gdyż ta toczyła zaciekłą walkę z apteczką, która mogła być...wszędzie. Kiedyś ktoś jej mówił, ale to było tak daaaaawno temu, że zapomniała. Z racji tego, że jako pracownik powinna wiedzieć gdzie ów przedmiot się skrył...Cóż, wolała się pomęczyć niż kogoś zapytać, a tamta nie wyglądała na umierającą.
Jednak w końcu wróciła, jako dumna posiadaczka wiedzy o apteczce. Aczkolwiek po chwili zlustrowała pomieszczenie, przygryzając delikatnie dolną wargę.
- Da radę pani dojść na zaplecze? Tam jest lepsze światło...- warto wspomnieć, że z tego wszystkiego nie poznała swej sąsiadki. Pamięć to takie małe, wnerwiające coś, co niekoniecznie działa według ludzkich zachcianek. W końcu dziewczyna wolałaby pamiętać swoją sąsiadkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Wto Lut 26, 2013 5:20 pm

W końcu raczył ktoś podejść. Zaskoczył ją fakt że znała tę buźkę bardzo dobrze. Drugiem zaś zaskakującym dziś faktem było to, że zamiast zapytać się ją o zamówienie (a miała w planach szklankę wody ), ta postanowiła zaciągnąć ją na zaplecze. Brzmiało to dość dwuznacznie, ale zapewne jedynie w jej głowie.
Mimo iż jej francuski miał wiele do zastrzeżenia, bez większego oporu udała się za znajomą kelnerką.
- przypomnij mi proszę... znamy się? - zapytała lekko zmieszana sytuacją idąc między stolikami. To miejsce przytłaczało ją , w dodatku nie miała najmniejszej ochoty robić slalomy z ranną nogą, pomiędzy klientami baru.
Przyglądała się uważnie kelnerce w drodze na zaplecze.

Gdy tylko dotarły na miejsce, Safira rozejrzała się dookoła
- to prawie jak wejściówka vip, ale czym sobie to zasłużyłam ? - była całkowicie ślepa na apteczkę którą znajoma trzymała w ręku. Tak więc to pytanie musiało zdawać się nadzwyczaj zabawne.
Pomieszczenie było ponure, ciasne, i nadzwyczaj niecodzienne. Choć jakby się pewnie uparł to by wstawił tu kanapę.
Podczas tych oględzin Safira dostała olśnienia
- ja Cię znam! - wykrzyczała otwierając szeroko oczy. Mogło to wyglądać dość niecodziennie. Niecodziennie też spotyka się starych, dobrych znajomych.
- mieszkałaś kiedyś niedaleko mnie, nazywasz się Lucette, prawda??? - upewniła się. Miała ogromna nadzieję że ta nie okaże się jednak całkowicie obcą osobą. Safira była przekonana swych racji.
Jej domniemania co do tożsamości kobiety przerwał siarczysty ból w kolanie które to po tym ugieło się a kobieta upadła na ziemię *co jest ?!*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucette Favre
Nowy
Nowy


Liczba postów : 5
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Wto Lut 26, 2013 9:27 pm

Na pierwsze pytanie kobiety odpowiedziała odwróceniem się ku niej i delikatnym uśmiechem. Słowa w tym wypadku były zbędne, zapewne musiałaby się wydrzeć, aby tamta coś usłyszała, jako iż poziom decybeli w pomieszczeniu nagle gwałtownie urósł – ot, zapewne jakaś pijacka kłótnia, czym Lucette nie przejęła się zbytnio. W końcu nie ona była od rozwiązywania tego typu konfliktów.
Gdy wreszcie znalazły się na zapleczu, obróciła się ku niej. Drugie pytanie również postanowiła zignorować. Nie było potrzeby strzępić sobie języka, jasnowłosa zapewne sama się wkrótce domyśli powodu, dla którego młoda kelnerka przyprowadziła ją w to miejsce. Już wskazywała dłonią na jedno z krzeseł, gdy ta wykrzyczała coś o znajomości. Ton głosu Safiry sprawił, że cofnęła się o krok, jak gdyby w obawie przed...wybuchem.
Nie mniej gdy doszedł do niej sens słów, przechyliła lekko głowę w lewo niczym mały, potulny szczeniaczek. Zlustrowała jej sylwetkę spojrzeniem jadeitowych oczu, najdłużej skupiając się jednak na twarzy. Zamrugała kilkakrotnie.
Im dłużej się przyglądała, faktycznie zaczynała zauważać coś znajomego. Wspomnienia były odrobinę zamglone – w końcu ile lat minęło? Ze dwa chyba (mimo wszystko na samo wspomnienie poprzedniego domu, coś ją ścisnęło w gardle, jednak pozbyła się tego denerwującego uczucia cichym odchrząknięciem).
Skinęła leciutko głową, wprawiając w ruch długie włosy.
- Oui.- Delikatny uśmiech zadrgał w kącikach jej ust, po czym wyprostowała głowę.- Tak, teraz panią kojarzę.
Mimo wszystko ciężko było Luce mówić do niej po imieniu. Były jedynie sąsiadkami, głębsze kontakty nigdy ich nie łączyły, a poza tym Safira była od niej starsza. Co prawda dziewczęca pamięć nie chciała podsunąć jakiejś przydatnej liczby określającej dzielące ich lata, acz na pewno ta różnica nie była jakoś...kolosalna.
Ponownie chciała ją prosić, aby usiadła na krześle, gdy tamta po prostu...upadła. Favre przyklękła obok niej, delikatnie kładąc dłoń na jej ramieniu – jakby chcąc ukazać swe wsparcie.
- Czy jeśli pomogę, to będzie szansa, że pani usiądzie na krześle? Jeśli nie, proszę w miarę wygodnie usiąść, będę mogła opatrzyć ranę- jej głos był cichy (mogła sobie na to pozwolić z racji tego, iż na zapleczu było zdecydowanie spokojniej, odgłosy z drugiego pomieszczenia nie przedostawały się), spokojny i jakby mówiący „wszystko będzie dobrze”.
Serce Lucette biło odrobinę szybciej niż normalnie. Ta sytuacja zdecydowanie nie była przyjemna, była wyczulona na ludzkie cierpnie, a Kizoku zdecydowanie musiało boleć, skoro tak zareagowała. Zresztą to było też trochę zamartwiające – wcześniej tylko rzuciła na ranę okiem, ale wyglądało na to, że ma do czynienia ze zwykłym obtarciem, a tu nagle takie coś.
Zdecydowanie nie było dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący


Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   Wto Lut 26, 2013 10:05 pm

Przez pierwszą chwilę nie wiedziała co się stało. Zrobiło jej się przed oczami nadzwyczaj ciemno, a uczucie upadku odzwierciedlało te, które towarzyszy przy spadaniu w przepaść. Była już pewna że to nie wina kolana. Działo się z nią coś nadzwyczaj niepokojącego. Nadal jednak nie pojmowała czemu. Regularnie zażywała czynnik G, chodziła na kontrole do specjalistów, dbała o siebie... Mogła by tak bez końca wymieniać zalety jej marnego żywota. Tak więc czemu jej zdrowie wciąż się pogarszało ? Mimo iż była naukowcem, nie potrafiła sobie odpowiedzieć na to pytanie. Może jakby była medykiem mogła by łatwiej stwierdzić przyczynę.

Leżała na ziemi, czuła ogromny ból w plecach. Jakby kręgosłup świdrował jej wnętrzności - przerażające uczucie. Zrobiła się blada, a z kącika ust wydobyła się kropla krwi, potem następna i kolejna... Zadawało by się że mogło by tak bez końca. Unmei wiedziała że nie dzieje się nic dobrego.
- Luce, zadzwoń po pogotowie, szybko - wydusiła przez ściśnięte gardło. Obraz miała nie wyraźny. Czuła się znacznie gorzej od spotkania z bratem, a już wtedy było nie najlepiej. Nerwowo przeszukała kieszenie spodni jednak nie odnalazła w nich fiolki która ,mogła by przysiąc, ze wkładała.
- gdzie to cholerstwo jest...- mruknęła cicho do samej siebie. Czemu akurat to się działo teraz? Choć w sumie to lepiej. Tu nie była sama.

Odnosiła wrażenie jakby cały czas ktoś powoli ją podtruwał. Już gdy znalazła się w strefie drugiej, czuła się jak nieproszony gość na ekskluzywnym przyjęciu. Odrzucona przez wszystkich, zagłębiała się w tajniki nauki, zatracając tym trochę swoje człowieczeństwo. Może to właśnie przez to potrafiła być jedynie szorstka. Traciła przez to również Nathaniela, choć on twardo temu zaprzeczał.

Leżała więc tak i zastanawiała się co będzie dalej. Miała nadzieję że to nie są ostatnie chwile jej życia. Chciałaby poprawić jego jakość i zadość uczynić wszystkim osobom, które do tej pory mimo wszytko ją wspierały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar pod Czarną Wstęgą   

Powrót do góry Go down
 
Bar pod Czarną Wstęgą
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Sala segregacji
» Gabinet prof. Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica Zapomnienia-
Skocz do: