IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Uliczka    Pon Wrz 02, 2013 2:59 pm

Uliczką tą można dojść w niemal każdy zakamarek dzielnicy handlowej. Wąska, prowadzi między budynkami mieszkalnymi. Po drodze można minąć śmietniki i ślepe zaułki. rozgałęzia się w centrum.

Sorry, nie miałem pomysłu na bardziej kreatywny pomysł, a mi potrzebna ona do rozkręcenia akcji ;/

Ari szedł z zadowolonym grymasem na twarzy i z dwiema papierowymi torbami w obu dłoniach, wypełnionymi po brzegi produktami spożywczymi.
- ciekaw jestem czy się już zbudziła... - zastanawiał się Arias patrząc na zegarek który nosił na nadgarstku. Już było grubo po dziewiątej i właśnie zdał sobie sprawę, że był na mieście aż godzinę!
- pięknie. - jęknął niezadowolony zdając sobie sprawę, że Ami już wstała. Widział z daleka w oknie, jak krząta się po domu z kanapką w buzi.
- i pewnie się nasłucham... - burknął pod nosem i przyspieszając kroku. Miał od domu niespełna pięć minut, jednak wszytko wskazywało na to że zejdzie mu się znacznie dłużej niż śmiał przypuszczać.
- proszę proszę, kogo widzę...- usłyszał znajomy, męski głos za swoimi plecami. Nie odwracając się już wiedział z kim ma do czynienia. Wcale nie było mu do śmiechu. Nie przypuszczał że tak łatwo przeszłość go odnajdzie z powrotem
- Serafin, kopę lat , jak tam rąsia? - przywitał się ze starym znajomym kąśliwie i odwrócił do niego powoli. Stał parę kroków za Arim. Był ubrany w jakiś czarny kombinezon z świecącymi na przemian niebieskimi diodami. Nie musiał zdejmować swojego kasku, aby Darkins wiedział z kim ma do czynienia.
Znajomy zignorował jego retoryczne pytanie i szybkim ruchem ruszył do białowłosego chwytając go za szyję i ciskając boleśnie o ścianę jednego z budynków
- widzę że żyjesz sobie jak paczek w maśle! - krzyknął Serafin krocząc dumnie w stronę Ariasa. Po drodze mijał porozsypywane produkty spożywcze. Ari nie spodziewał się tak konkretnego i silnego ataku. Czuł siarczysty ból w tyle pleców. Z ust wyciekała strużka krwie
- odstaw energetyki, to nie dla dzieci - żucił żartowliwie w strone rywala ,Ari. Po chwili jednka powazniejąc
- czego chcesz? - odpowiedział spokojnie, zbierając siły na kontrę
- zemsty, a czego mógłbym innego? - odpowiedział donośnym głosem pełnym obrzydzenia i pogardy do swojego starego kolegi. Ari próbował oszacować swoje szanse w walce. Szybko mu przerwał kopniak w brzuch. Chłopak zwinął się z bólu
- i jak, przyjemnie tak gdy ktoś skacze po tobie? - zapytał chwytając mało delikatnie Darkinsa za włosy i odginając jego głowę do tyłu. Ari nie wiedział co się dzieję. Jeszcze kilka lat temu, mógł z nim zrobić co tylko zechciał. teraz czuł się bezbronny.
- kombinezon... - mruknął pod nosem, bezsilnie
- ładny prawda? - Seraf obrócił się teatralnie na pięcie prezentując swoja nową zdobycz
- mi też się podoba ... - stwierdził i chwycił Ariasa za kurtkę w okolicy klatki piersiowej. Podciągnął jedną ręką i przygwoździł nad sobą, na pobliskim murze
- obserwowałem Cię... Niezłą laseczkę sobie wyrwałeś... długo już ja bzykasz? Czy dopiero zaczołeś ? - splunął mu prosto w twarz. Ari zmarszczył brwi i mocno dyszał
- nic Ci do tego skurwielu!!! - Ari krzyknoł i z całej siły przywalił pięścią w kask Serafina, odpychając go na chwilkę od siebie i stając chwiejnym krokiem na własne nogi. Uniósł głowę i z przymrużonymi oczami otarł dłonią ściekającą z ust krew, podpierając się o kolano jedną z rąk
- wara od Amiry, bo nie ręczę za siebie... - warknął całkowicie na poważnie
- i co mi zrobisz? - kpił Seraf wymyślając kolejną katuszę dla swojego starego znajomego. Szybko dostrzegł że jego kask został uszkodzony
-kurwa... - zaklął pod nosem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Uliczka    Pon Wrz 02, 2013 3:23 pm

Amira usłyszała dziwne dźwięki za oknem. Usłyszała krzyk Ariego "wara od Amiry" i przeraziła się. Kanapka upadła na podłogę, a ona czym prędzej podbiegła do okna. Nie myliła się. Ari z kimś się bił. Była blada jak ściana. Myśl Ami, co zrobić, myśl. Nathaniel dawał jej sporo broni i innych dziwacznych rzeczy, jego znajomi ze strefy zero również. Myśl, Ami, czego mogłabyś aktualnie użyć... Chyba miała pomysł. Pobiegła pędem do gabinetu. Odsunęła szafkę, za którą były niewielkie drzwi, prowadzące do "składziku" ze wszelkimi rzeczami od Nathaniela. Wzięła jedną z dość specyficznych broni. Miała nadzieję, że zadziała. Wybiegła przed dom.
-Hej! -Krzyknęła, celując w mężczyznę. Miała nadzieję, że nie będzie musiała jej użyć, że jak powie, co to za broń, to mężczyzna uzna, że lepiej dla niego będzie się wycofać. -Lepiej od niego odejdź i nie zmuszaj mnie do strzału.
Podbiegła do Ariego, nie spuszczając oka z potencjalnego celu. Niezbyt umiała strzelać, Nathaniel niby trochę ją uczył...Całe szczęście była dobrą aktorką, bezbłędnie grała pewną siebie kobietę-strzelca. Trzymała broń pewnie, a jej wzrok nie zdradzał cienia wątpliwości.
-Wszystko dobrze, Ari?
-A ty się lepiej wycofaj, bo zadzwonię po policję. I tyle będzie z tego twojego cwaniactwa. -Zrobiła krok w jego stronę. -Jak się nie wycofasz, to, no cóż...Jeśli trafisz do szpitala, to będzie to najlepsza opcja. Widzę to twoje dziwne wdzianko, ta broń na pewno podziała. Nie wiem, czy może już się spotkałeś z taką bronią... Jej pociski nie są zwykłymi kulkami. Blaszce i wszystkiemu, co mechaniczne zrobią ostre spięcie, a u człowieka może się to różnie skończyć. Więc lepiej będzie, jak sobie pójdziesz. Chyba nie chcesz się usmażyć jak tost w tym swoim przebraniu a'la Lady Gaga. -Warknęła z pewnym siebie uśmieszkiem. Tak na prawdę bała się. Cholernie się bała. Tą bronią na prawdę mogła zabić, a ofiara umierałaby w męczarniach. Nie chciała jej użyć. Bardzo tego nie chciała. W myślach jakby próbowała zmusić dziwnego mężczyznę do odejścia. Jej umysł krzyczał "wycofaj się, wycofaj".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Uliczka    Pon Wrz 02, 2013 4:02 pm

Najmniej w tej chwili oczekiwał tu Amiry. Była dopełnieniem złego fantu, jaki dziś nad nim wisiał. Mimo to był wdzięczny, że przyniosła broń
- Amira Nightingale - rywal zdjął kask, i uśmiechnął się uprzejmie. Doskonale wiedział kim jest dziewczyna.
- jestem zaszczycony twoja obecnością- dodał dla osłody, mówiąc całkowicie szczerze.
Dopiero teraz można było dojrzeć jego pociągła twarz z uwydatnionymi kościami policzkowymi i trzy centymetrowymi włosami . Był bardzo przystojny. Można było by nawet rzec, że mógłby rywalizować z Ariasem.
- nie rozumiem dlaczego go tak zaciekle bronisz... - zaczął spokojnie Serafin, dając tym do zrozumienia ze nie chce jej zrobić krzywdy.
- nie wiem czy wiesz, ale przecież to zwykły babiarz i przestępca do tego - splunął gdzieś w bok i pogardliwym spojrzeniem obdarował Darkinsa. Z wzajemnością.
- odezwał się święty... - przecedził przez zęby Ari, ledwie trzymając się na nogach. Musiał przyznać, że w mgnieniu oka Seraf dał wycisk Ariemu.
- Ami, idź do domu, to chory człowiek... - szepnął ukochanej, niestety brunet dosłyszał to
- chory? Ja chory? - powtórzył po kochanku
- to nie ja przeleciałem cudze dziewczyny, to nie ja groziłem że zgwałcę swoja siostrę, i to nie ja pozbawiłem się czterech palcy u prawej dłoni! - wrzasnął stając w rozkroku i zdejmując rękawicę. Wyraźnie było widać cztery mechaniczne palce. Te, których brakowało. Był gotów przywalić Ariemu z całej siły, powstrzymał się jednak ze względu na dziewczynę.
- ale ty zapewne o tym wiesz Amiro, skoro trzymasz go pod swoim dachem... Prawda? - Ari przełknął głośno ślinę i przegryzł wargę. Cholera... mogłem sie spodziewać że wyjmie przy niej brudy... Pomyślał Arias i zerknął na twarz Amiry
- to nie tak... - zmieszany zaczął sie tłumaczyć . Nie wiedząc tak naprawdę po co. Przecież to była szczera prawda. I to było najgorsze z tego wszystkiego...
Serafin ostrzegawczy milczenie, uśmiechnął się szatańsko i zaczął kontynuować
- a więc o tym że siedział w kiciu parę lat, też Ci nie powiedział? - odparł triumfalnie rywal i czekał na reakcje dziewczyny. Ari nic nie mógł zrobić. To wszytko była prawda. Przypuszczał że mógł już zacząć się pakować...
- zamknij ryj!!! - wrzasnął Arias i z rozpędu uderzył pięścią w szczękę Serafina, powalając go tym na ziemie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Uliczka    Pon Wrz 02, 2013 4:22 pm

Wysłuchała wszystkiego, co ten obcy mężczyzna miał do powiedzenia. Była całkowicie zmieszana, jednak nie dawała po sobie tego poznać. Nie mogła teraz odrzucić pewnej siebie postawy, on przecież tylko na to czekał. Odciągnęła z trudem Ariego od mężczyzny i rozdzieliła ich swoim ciałem, nie opuszczając broni.
-Posłuchaj mnie, dupku. O wszystkim wiem i tobie nic do tego, czy nadal "trzymam go pod dachem" czy nie. To moja sprawa. Wiem o więzieniu i o wszystkim.  -Widziała reakcję Ariego na wszystko, co tamten powiedział. Była pewna, że to wszystko prawda. -A teraz zjeżdżaj stąd, bo albo zadzwonię po policję, albo strzelę.
-A z tobą sobie pogadam za chwilkę. -Pomyślała, kątem oka spoglądając na Ariego.

Jak to, on mu odciął palce? Gwałt? O co tu chodzi? Bo to, że przeleciał cudzą dziewczynę, to prawdę mówiąc jej nie zdziwiło. I nie miała o to pretensji. Ari raz powiedział jej, że ma niezbyt ciekawą przeszłość, ale z tego co Ami widzi, użył chyba ZBYT DELIKATNYCH słów. Wewnątrz była całkowicie zawiedziona, chciała znać prawdę i wiedzieć wszystko, ze szczegółami. Czy będzie potrafiła mu to wszystko wybaczyć? Z pewnością tak. Ludzie popełniają błędy, zmieniają się. Tylko...czy to, czego się dowie nie sprawi, że zacznie czuć do niego obrzydzenie? Teraz postara się uratować mu tyłek, ale nie była pewna, czy nie zrobi tego tylko po to, żeby usłyszeć, co ma do powiedzenia i czy na tym się nie zakończy. Miała ochotę wydrzeć się na Ariego, rozpłakać się. Zachowała jednak kamienną, poważną twarz. Machnęła jeszcze raz bronią, dając do zrozumienia mężczyźnie, że nie jest tu mile widziany. Chciała już wrócić do domu. Nie wiedziała, jak długo jeszcze będzie w stanie grać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Uliczka    Pon Wrz 02, 2013 5:45 pm

- doprawdy...? - odparł Seraf z nie dowierzaniem, patrząc na zmieszaną twarz Ariasa.
- w porządku. - wstał i otrzepał się z tego całego syfu. Miał parę siniaków na twarzy, jednak wychodzi z tego starcie bez większego szwanku -z a to z jaką satysfakcją!
Rzucił Ariasowi chytry uśmieszek mijając go
- jeszcze się spotkamy zasrańcu - wysyczał Darkinsowi do ucha, poklepał go po plecach i chwytając swój poniszczony kask udał się gdzieś uliczką znikając z oczu towarzyszom.
Ari opadł na kolana. Wszystko wskazywało na to, że ma połamane dwa żebra, wybitą rękę ze stawu, i rozwaloną wargę z której ciurkiem leciała krew. O, i łuk brwiowy też rozcięty. I to za sprawą ni jakiego Serafina... Kto by pomyślał.
Arias wykrztusił kolejne porcje krwi, które nagromadziły się w jego przełyku. Lekko przyduszało go to.
- poszedł już sobie, prawda? - zapytał niepewnie dziewczynę, unikając jej wzroku. Już szukał słów wyjaśnienia, jednak nic nie mógł znaleźć na swoje usprawiedliwienie. Czuł że to co go teraz czeka, będzie boleśniejsze od tych wszystkich urazów jakie zaznał od swojego wroga.
Podciągnął się lekko do góry i stanął obok Amiry o własnych siłach.
- przeraża mnie fakt, że przez cały ten czas miałaś w domu tak potężną broń - wskazuje wzrokiem na maszynę w jej delikatnych, kobiecych dłoniach.
Spuścił wzrok gdzieś w bok
- chodźmy do domu, muszę obmyć rany bo zaraz zdechnę chyba...- chwycił się za głowę. Czuł tam niewyobrażalny bul po tym jak uderzył nią o mur. Oderwał rękę a na niej również była krew
- no pięknie, łeb też mi rozwalił? - skwasił się Arias unikając jak ognia rozmowy, która i tak zapewne prędzej czy później go dopadnie.
Zrobił dwa kroki do przodu
- daj to, nie dźwigaj tego siajstwa bo jeszcze sobie coś zrobisz - stwierdził i zabrał dziewczynie broń, jednocześnie chwytając ją delikatnie za dłoń
- idziesz?- zapytał obdarowując ja umęczonym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Uliczka    Pon Wrz 02, 2013 6:38 pm

Odetchnęła z ulgą. Poszedł. Wiedziała jednak, że wróci. W końcu to powiedział. Ale z tego, co usłyszała, Arias sam sobie naważył piwa. Na słowa o broni, nie odezwała się. Miała prawo mieć coś takiego, dostała w prezencie. Nathaniel był świetnym mechanikiem, umiał skonstruować i naprawić wiele rzeczy. Z robieniem dobrej broni włącznie.

Wyrwała swoją dłoń z jego. Zabrała mu też broń. Odwróciła wzrok, próbując powstrzymać łzy. Postanowiła, że zanim zechce wyjaśnień, pomoże mu chociaż trochę się ogarnąć. Wróciła z nim do domu.

oboje zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczka    

Powrót do góry Go down
 
Uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Boczna uliczka
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica handlowa-
Skocz do: