IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Pon Sie 19, 2013 8:13 pm

-No, to to ty masz nawet w umowie, dlatego nie brałam pod uwagę! -zaśmiała się wesoło. Gdy usłyszała głupie marudzenie o obrażaniu się, wywróciła oczami.
-To się obrażaj. Jestem dziewczyną, one tak już mają, że dopowiadają sobie różne rzeczy, a potem za ich wyobraźnię dostaje się facetowi. Przyzwyczaj się do tego. -powiedziała, niby znudzona, jakby stwierdzała coś oczywistego, powstrzymując się od śmiechu.
Wiedziała, że pewnie tam coś kombinuje, jego uśmieszek za wiele zdradzał. Może trochę powinna pograć w jego grę?
-No, ja myślę. A tu to już w ogóle, nie zostawiaj mi w tych sprawach...-odparła z miną flirciary i przybliżyła się do niego. -Wiesz...-przygryzła wargę...-Takie łóżko strasznie ciężko się rano ścieli. Będziesz musiał mi pomóc. -i czar prysł. O to jej chodziło. Zagoni go do roboty, a co! Uśmiechnęła się wesoło. Ale żeby nie było mu smutno, dała mu szybkiego i krótkiego buziaka w policzek, po czym wróciła do leżenia na plecach. Poprawiła kołdrę i sprawdziła na telefonie godzinę. Było już późno, a ona nie była nawet śpiąca. Za dużo wrażeń. Zakryła twarz dłonią.
-Przez to babskie wycie będę miała jutro spuchnięte oczy. Widzisz, jak się poświęciłam dla ciebie? -mruknęła, co dodatkowo zniekształcały dłonie. Jednak było to na tyle wyraźne, żeby mógł usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Pon Wrz 02, 2013 1:48 pm

Wysłuchał dokładnie wszystkiego co miała do powiedzenia, następnie przeciągając się niczym kocie szykujące do snu.
Zamilkł na dłuższą chwilę, wpatrując się w kremowy sufit Amirowej sypialni. Gdzieś w głębi zastanawiał się jak jego losy potoczą się dalej. Zaczął jako psychicznie chory kryminalista rządny kobiecych (i nie tylko) ciał, a skończył jako... no właśnie. Jako kto? Jako posłuszny piesek rozkapryszonej gwiazdeczki. Jakby mu ktoś to wcześniej zasugerował, wyśmiał by go, a następnie utopił jego głowę w klozecie za gadanie bredni.
- wiesz... nie jestem typem romantyka - usprawiedliwił się po dłuższej ciszy
- więc nie licz z mojej strony na śniadanie do łóżka - dodał bez ogródek przecierając zmęczone oczy
- bo moim zdaniem, odwiecznym zresztą, jest że łóżko służy do wielu innych rzeczy - widać było na jego twarzy szatański uśmieszek i przenikliwym wzrokiem zlustrował postać leżącej Ami
- będziesz więc musiała w swojej seksownej piżamce doczłapać do jadalni - dodał z radosnym przekąsem i poprawił się na łóżku szukając jakiegoś wygodniejszego miejsca do spoczynku. W końcu warknął z niezadowoleniem i wyciągnął ramiona do dziewczyny, mocno ją przytulił do swojego nagiego torsu a twarz schował w burzy włosów zaciągając się mocno ich zapachem. Sytuacja mówiła sam za siebie, więc Ari darował sobie jakiekolwiek komentarze. Po prostu trzymał ją w uścisku z którego nie było wyjścia, zamknął oczy i po chwili usnął.

Musiał przyznać że czegoś takiego, brakowało mu od zawsze.


Następnego dnia...

- gdzie ja jestem? - mruknął z niezadowoleniem gdy poranne promienie słońca zaczęły muskać delikatnie jego blade policzki. Odwrócił swoją twarz w lewo i uśmiechnął się pod nosem gdy zauważył ze przy nim leży piękna kobieta. W dodatku JEGO kobieta. Bynajmniej tak mu się wydawało...
Nachylił się nad Amirą, przysrywając przy okazji jej gołe plecy i delikatnie, aby nie zbudzić śpiącej piękności, pocałował w głowę. Następnie delikatnie usiadł na rogu łóżka i powoli się ubrał.
- co ja zrobię do jedzenia... - zastanawiał się czochrając obiema dłońmi swoja białą grzywę. Był tak zaspany, że nie miał żadnych pomysłów na śniadanie. Zdecydowanie za długo wczoraj siedzieli, ale może uda mu się choć zdrzemnąć na chwile na kanapie, lub jakimś... dywaniku? Na myśl o tym uśmiechnął się pod nosem i czmychnął do kuchni, zerkając przed ramię czy nie zbudził czasem swojej księżniczki. Jak spałą wyglądała nadzwyczaj rozkosznie. Ari nawet nie przypuszczał że mogła by wyglądać aż tak nadzwyczaj niewinnie. Bynajmniej do czasu, aż się obudzi.

Będąc w kuchni zajrzał do lodówki. Marszcząc gniewnie brwi, zaczął przeglądając jej zawartość
- jajka, mleko, szynka, pieczarki... - wymieniał kolejno produkty z chłodziarni
- pieczarki?! - zaskoczył się
- skąd ona do diaska znalazła w tym świecie naturalne pieczarki ?! - dziwił się trzymając między palcami jedna z nich. Wyglądała nadzwyczaj prawdziwie. Ścisnął ją kilka razy, jakby chciał sprawdzić czy an pewno nie jest plastikowa, po cym schował ją z powrotem do lodówki.
- albo dziś znów omlet, albo wezmę dupę w troki i pójdę coś kupić na mieście... - odparł sam do siebie zrezygnowanym tonem, chowając twarz w dłonie jakby to miało mu pomóc się rozbudzić.
- mam nadzieję że uda mi się kupić coś za resztę kasy, jaka mi została... - powiedział z zrezygnowanym tonem, sięgnąwszy po drobne jakie brzęczały mu w tylnej kieszeni spodni.
Skoczył szybko do łazienki, ogarnął się, i wyszedł z mieszkania.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Pon Wrz 02, 2013 2:12 pm

Dość szybko zasnęła w ramionach Ariego. Zdziwiła się, bo mimo wcześniejszej gadki, on naprawdę nie kombinował. Po prostu ją przytulił i tyle. Normalnie potrzebowała sporo czasu, by usnąć, kiedy nie była jakoś super zmęczona. Tym razem poszło jej o wiele lepiej.



Promienie słoneczne tańczyły po jej twarzy. Wypadałoby się obudzić. Przeciągnęła się, nie odrywając ciała od łóżka i z zdumieniem nie poczuła nikogo obok siebie. I kogo powinna teraz pocałować na dzień dobry? Wstała ociężale i ruszyła do łazienki. Umyła zęby. Ubierze się później, z czesaniem też może poczekać. Może Ari robi jej śniadanie? Uśmiechnęła się sama do siebie w lustrze. W końcu znalazła to, czego szukała. Wyszła z łazienki i zaczęła przemierzać bosymi stopami swoją posiadłość. Po cichutku zeszła po schodach na parter, chcąc popatrzeć trochę na krzątającego się w kuchni Ariego. Kiedy jednak dopadła do drzwi, nie zastała w kuchni nikogo. Stanęła zdezorientowana. Możliwe, że ją zostawił? No nie, może po prostu musiał gdzieś wyjść. Wzruszyła ramionami.
-Chyba śniadanie księżniczka zrobi sobie sama...-podeszła do szafki i wyciągnęła 2 kromki chleba, a z lodówki pieczarki. Była zbyt głodna, by czekać na Ariasa. Wrzuciła pokrojone grzyby na patelnię, dodała trochę masła, soli i pieprzu i czekała, aż się zrobią. Gotowe, podsmażone pieczarki wrzuciła prosto na chleb i z jedną kanapką w ustach, drugą w ręce, ruszyła do pokoju gościnnego. Tam rozwaliła się na kanapie i włączyła wolną ręką laptopa. Sprawdziła skrzynkę mailową. Fani mieli mnóstwo pytań odnośnie Ariego. Kto to jest, kim dla niej jest, etc. Uśmiechnęła się do ekranu. Niech jeszcze trochę posiedzą w niepewności. Poza tym, nie powinna nic mówić bez uzgodnienia tego z Arim. Dostała też wiadomość z plikiem muzycznym. Sama melodia. Miała ułożyć do tego słowa i nagrać swój śpiew. Będzie musiała się za to zabrać...

Usłyszała hałas za oknem, pobiegła do gabinetu i wybiegła z domu

zt


___________________________________________

Zaprowadziła go do łazienki i pomogła mu opatrzyć glowę i mniej więcej ogarnąć ranę na wardze. Spojrzała jeszcze raz na niego, omijając spoglądanie w oczy. Gdyby to zrobiła, na pewno by się po prostu rozpłakała. Gdy uznała, że nie wygląda już najgorzej, po prostu się odwróciła i wyszła z łazienki. Poszła do pokoju i delikatnie zamknęła za sobą drzwi. Czuła, jak uszło z niej całe życie. po prostu opadła na łóżko i nie wiedziała, czy być złą, zacząć krzyczeć, rozpłakać się, przemilczeć, wybaczyć, nie odzywać się do końca życia. Chciała wiedzieć, o co chodzi. Chciała, żeby przyszedł i się wytłumaczył, a jednocześnie chciała być sama. Nie wiedziała, co powinna o tym myśleć. Przetarła twarz dłońmi. Powinna wyrzucić go z domu? Czy może wysłuchać i pokazać, że jest wspaniałomyślna? Zerwać z nim kontakty, czy zapomnieć o przeszłości? Bardzo by chciała, żeby ktoś jej teraz pomógł w wyborze. I w zdefiniowaniu własnych uczuć...Tak, to też by się przydało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Today at 5:33 pm

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Obrzeża lasu
» Dom Yui Takumi i Agavaen Brockway - Obrzeże Tokio
» Odnowiona posiadłość
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica handlowa-
Skocz do: