IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Maj 29, 2013 10:15 am

- zdajesz sobie z tego sprawę, że to niemal jak podpisanie cyrografu z szatanem? - na jego twarzy zawitał ten sam, obłąkany uśmiech, co widniał niegdyś. Ari szybko jednak opanował swoje chore wizje i odchrząknął głośno prostując się przy okazji - musiał opanować się jak najprędzej, nim niepotrzebnie zaniepokoi swoim zachowaniem swoją Ami.
Niełatwo było mu się powstrzymać od skakania z radości i świętowaniem zwycięstwa, w końcu przecież o to mu chodziło, prawda? Chciał być jak najbliżej osoby, która skradła jego serce i omamiła jego umysł oraz ciało. Osoby która w jakiś magiczny sposób powstrzymywała potwora jaki w nim drzemał. Osoby która pokazuje mu jak żyć. Jej warunki były śmieszne, Ari był wstanie poświęcić znacznie więcej by tu być z nią, jednak ona nie musiała tego wiedzieć. Jeszcze nie teraz.

Przeczesał swoje długie włosy dłonią na chwile przykuwając swój wzrok do sufitu. Zastanawiał się przez chwilę nad czymś z uśmiechem na twarzy, potem osunął swoją twarz w dół i zwieńczył wzrok na buźce Ami
- przyszedł mi taki jeden, mały pomysł... - i znów ten sam szatański uśmiech zawitał u niego zdradzając nieczyste myśli
- jednak wolałbym aby nie była to forma zapłaty,a dobrowolny, spontaniczny krok tak więc odpuszczę sobie - skwitował dając jej buziaka w policzek i wrócił do jedzenia swojej porcji opierając o blat kuchni, tuż obok niej. Trzymał talerz na wysokości klatki piersiowej
- co się tak patrzysz? jedz bo Ci wystygnie! - udał obruszenie i zaczął z powrotem pałaszować jajecznice

- to kiedy mogę się wprowadzić? - zapytał po dłuższej chwili zerkając na dziewczynę czy na pewno jej smakuje
- tylko co do pracy...- zaczął przerywając swój posiłek
- wybacz, ale nie zrezygnuje z niej - powiedział lekko podłamanym tonem głosu
- zrozum, tydzień nieobecności to u mnie to samo, co zwolnienie się. Nie mogę. - wyjaśnił po chwili trąc dłonią twarz. Był trochę tym spięty
- mam nadzieję że mnie rozumiesz... - unikał jej wzroku. Nie potrafił jej w tej chwili wytłumaczyć że ta praca jest dla niego bardzo ważna. W końcu chciał być niezależny, zerwać z przeszłością, a ta praca mu w tym pomagała. Nie potrafił z nią skończyć, to ona otwiera mu drzwi na normalne zapiski w jego kryminalnych papierach.
- ale będę przychodził po pracy i robił Ci obiad, kolacje, a rano gdy się obudzę może nawet śniadanie do łóżka - uśmiechną się mrużąc oczy
- o ile będziesz grzeczna - zażartował by trochę rozluźnić atmosferę.


Ostatnio zmieniony przez Arias Darkins dnia Sro Maj 29, 2013 1:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Maj 29, 2013 11:54 am

-Z szatanem, czy aniołem...co za różnica? To ja tu stawiam warunki, jestem ponad to. -uśmiechnęła się ciepło, ale z taką pewnością siebie, że natychmiast ucinała jakiekolwiek zaprzeczenia.

-...-wiedziała, o czym myślał. "mały pomysł". No na pewno. Już, zdejmuje wszystko i leciiiiii, cała jego. -Nie trać czasu, jeżeli nawet jakimś cudem miałoby się to stać, to na bank nie w najbliższym czasie. -wytknęła język. Prawda była taka, że ta myśl gdzieś tam się powoli pojawiała, baaardzo powoli, ale jednak. Chciała jednak wbić mu do głowy, że ma się bardziej skupić na jej charakterze, a nie ciele.

-Hm, wprowadzić się możesz nawet dzisiaj, jak wolisz. A z pracą...daj spokój, mam być zła? Lubisz swoją pracę- rozumiem. Jeśli uda ci się obie pogodzić, to nie widzę problemu. -uśmiechnęła się przyjaźnie i ze zrozumieniem. Nie należała do konfliktowych osób, raczej wszędzie starała się widzieć plusy. Taka już była, tego ją do tej pory nauczyło życie. -Ja? Niegrzeczna? A gdzie tam. Jestem miła i kochana. -zrobiła minę pięciolatka, które próbuje namówić mamę na kupno ciastek.
-Chodź, pokażę ci twój pokój. -powiedziała z entuzjazmem. Miała kilka wolnych pokoi, ale ten, o którym właśnie myślała, był najładniejszy z nich wszystkich. Chwyciła go za rękę i poprowadziła po schodach na górę. Otworzyła pokój zaraz obok swojej sypialni i weszła pierwsza, unosząc teatralnie dłonie. -I jak? -spytała z uśmiechem, oczekując reakcji. Podeszła do szafki przy łóżku i wyciągnęła pęk kluczyków. Podała go mężczyźnie.
-Ten jest od bramy wejściowej do ogrodu, ten od drzwi wejściowych. Tymi możesz sobie zakluczać swój pokój i szafki, jeśli chcesz i czujesz taką potrzebę. Łazienka jest na drugim końcu korytarza, naprzeciw mojej sypialni.
Podeszła do komody i usiadła na niej.
-Mam nadzieję, że starczy ci miejsca. Jakieś pytania? -uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Maj 29, 2013 2:05 pm

- ale szatan zwykł być kosztowny... to TA różnica - uśmiechnął się kusząco i pościł jej oczko.

- w porządku, tak tylko się z tobą droczę... Wiem przecież o tym... - wytknął jej czubek języka. Uśmiechnął się w duchu bo wyczytał jej z twarzy, że już nie ma takich oporów jakie miała wcześniej. W dodatku kategorycznie nie zaprzeczyła, to dobry znak.
Coraz bardziej mu się tu podobało. Jak widać, tak szybko już się go nie pozbędzie... Szkoda tylko, że jego mieszkanie będzie lekko opustoszałe. Miał tylko nadzieję, że dziewczynka która mieszkała wraz z nim, da sobie rade sama.

- miła i kochana powiadasz... - ah ten szatański uśmiech, nie mógł dziś zejść z jego uradowanego pyska. Podążył za nią gdy tylko zaczęła go taszczyć za sobą. Przy okazji pozwiedzał resztę jej 'posiadłości'.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, i prychnął z zaskoczenia
- sale koncertową też tu gdzieś ukrywasz? - zaśmiał się i rozczochrał dłonią jej czuprynkę w przyjaznym, aczkolwiek dokuczliwym geście. Rozejrzał się po swoim nowym kąciku, jednak Ami przerwała mu to wręczając pąk kluczy. Tak szczerze, nie wsłuchiwał się w to co do niego akurat teraz mówiła, bo po głowie mu chodziło znacznie coś... innego.
- starczy nawet dla nas obojga, nie martw się - sprzedał jej swój markowy uśmiech i delikatnie chwycił w pasie, następnie wymusił by zrobiła parę kroków w tył i usiadła na łóżku. Po drodze Ari odebrał jej klucze i rzucił gdzieś na podłogę, całując Ją przy okazji delikatnie po szyi. Gdy już siedziała pchnął ją na łoże, które ponoć teraz należało do niego, i dłońmi chwycił za nadgarstki dziewczyny unosząc je do góry, sam zaś zawisł tuż nad nią. Znów ten sam niepokojący uśmiech pojawił się na jego buźce. Raz jeszcze ucałował jej szyje przeciągając po niej delikatnie końcówką języka
- a jeśli nie będę Ci jednak posłuszny? - szepnął jej do ucha całując delikatnie zaraz po tym
- a jeśli jestem kimś innym niż myślisz? - spojrzał jej w oczy swoim rozbawionym wzrokiem.
- nie boisz się mnie tu mieć? Może zdobycie twojego serca i względów, to część szatańskiego planu jaki miałem juz od samego początku? - zaczynał siać umyślnie wątpliwości pod swoim adresem
- nadal chcesz mnie mieć pod swym dachem? Nie boisz się?- pocałował ją powoli w usta przesuwając po dolnej wardze językiem. Nadal mocno ją przyciskał do łóżka. Jak dobrze że jako symbial miał dużo siły, kręciła go ta 'wyższość' nad zwykłymi śmiertelnikami. W dodatku, znów mu się załączyła jego stara osobowość. To zaczynało być niczym jego aletrego - nie panował nad tym. Przy Ami tracił kontrolę, nawet nie przyszło mu do głowy, że jego dość 'niegrzeczna', teraźniejsza zabawa może ją trochę wystraszyć. Nawet jeśli tak naprawdę nie ma zamiaru przekroczyć granic przyzwoitości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Maj 29, 2013 2:32 pm

-Sali koncertowej nie ma, ale w piwnicy jest mała kanciapa z instrumentami. -zaśmiała się i poprawiła włosy.

Jasna cholera, czy do niego na prawdę nie dociera to, co się mówi? Zniosła jego pocałunki, które niezbyt jej były w tej chwili na rękę. Prawdę mówiąc, zirytował ją. Poprzednim razem gdy nawiązywał do przekraczania granic, nie było stanowczego zaprzeczenia. Najwyraźniej nie potrafił tego uszanować. Nawet jeśli nie miał zamiaru kombinować dalej, bo była też taka opcja, że się z nią droczy - nie spodobało jej się to. Pożałuje tego.
Zaczęła udawać, że bardzo jej to odpowiada. Odwzajemniła kilka pocałunków, niesamowicie starając się, by wyglądało na to, że chce kontynuować. Wysunęła jedną dłoń z uścisku, delikatnie. Zaczęła błądzić nią po jego twarzy. Udała, że chce się przeciągnąć i szybko spod poduszki wyciągnęła paralizator. Miała ich kilka, pochowanych w różnych częściach domu. Tak, na wszelki wypadek. Nathaniel miał jednak dobrze poukładane w głowie. Momentalnie jej twarz nabrała poważnego wyrazu, a paralizator cicho zatrzeszczał. Nie dotknęła go, chciała mu tylko dać ostrzeżenie.
-Nie masz mi być posłuszny, nie jesteś niewolnikiem. Masz nie przekraczać granic. Inaczej wylecisz stąd na zbity ryj i tyle mnie będziesz widział. -odepchnęła go, wciąż mocno trzymając paralizator i wstała. Podeszła do lustra i poprawiła włosy. Przetarła wierzchem dłoni usta i szyję. Czuła lekkie obrzydzenie, szczerze mówiąc. Tak to jest, jak się ją zirytuje byciem nachalnym. Poprawiła kwiaty w wazonie i spojrzała twardo na odbicie Ariego w lustrze.
-I mam gdzieś twój plan. Rób tak dalej, na pewno ci się uda. -powiedziała z ironią. -A w ogóle, to pamiętaj, że tak jakby jesteś tu w pracy. I to na okresie próbnym. -uśmiechnęła się lekko, by jej ostatnie słowa nie brzmiały już aż tak niemiło. Prawdę mówiąc, zaproponowała mu to wprowadzenie się w ramach pracy, by osiągnąć jednocześnie dwa cele. Pierwszy - poznać go lepiej, zobaczyć, czy w jego towarzystwie czuje się swobodnie, gdy ma go prawie na co dzień. Drugi- jednocześnie postawić drobną barierę. Relacje pracodawca - pracownik raczej nie zobowiązywały do rąbania się po kątach. Ari nie wybrał sobie prostej do zrozumienia i łatwej kobiety. Ale to już nie problem Amiry. Jeśli czasem pobędzie dla niego niezbyt miła, to będzie to dość ciekawą próbą, prawda?
Wzięła kartkę i długopis z szuflady. Zapisała takie hasła jak : "ananas, kokosy, łagodny ketchup, łączenie słonego ze słodkim (np. churros z czekoladą),śledzie i ogółem z ryb to tylko sola, ..."
-Tu masz kilka rzeczy, których totalnie nie trawię. Słabo by było, jakbyś się narobił, a ja bym nawet tego nie tknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sob Sie 03, 2013 4:02 pm

Wprawdzie oczekiwał że jakimś cudem dziewczyna mu ulegnie, lecz skończyło się jak zwykle... dostał kosza. Zaczynał się zastanawiać przez moment, czy czasem nie podobało mu się to. No bo przecież co za frajda z dostawaniem czegoś od tak, bez żadnego wysiłku? Czas wzmagał u Ariego apetyt na... Ami. Czasem do granic możliwości, albo do czasu aż wyjęła paralizator. Te małe puzderko trzeszczące już na odległość skutecznie sprawiało, że jego męskie wdzięki miękły w jednej chwili. Nieodwracalnie. Bynajmniej na jakiś czas...

Ari usiadł swobodnie na łóżku. Patrzył się w swoją piękność i uśmiechał tajemniczo układając coś sobie w myślach, jednocześnie słuchając każdego jej słowa w jego kierunku.
Była wściekła - to fakt. Mimo to, Ari i tak nie żałował tego... Każda chwila bliżej jej ponętnego ciała, dawała mu zastrzyk zadowolenia, nawet jakby dostał po twarzy - opłaca się.

Chwycił w dłoń podawaną mu listę
-dobrze wiedzieć - odparł krótko wzdychając, bo połowę rzeczy z tej listy zwykle używał w kuchni. No ale cóż... czego się nie robi dla kobiety.
Złożył karteczkę na kilka części i schował do kieszeni
-to masz jakieś pierwsze życzenia, Madam? - wstał i teatralnie ukłonił się niczym oddany lokaj. Lewą dłoń schował za plecami, zaś drugą otwartą, subtelnie opuścił w duł wraz z ukłonem. Ileż w tym wdzięku! Aż sam się dziwił ze tak potrafił!
Starał się utrzymywać dobry humor, nawet jeśli wcześniej powiało trochę chłodem od jego Ami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sob Sie 03, 2013 4:18 pm

Ni to przysiadła, ni to oparła się tyłem o komodę i założyła ręce na krzyż. W głębi gniewała się już mniej, ale nie chciała dać po sobie tego poznać. Zmierzyła wzrokiem ukłon i, mimo że ją rozbawił, odwróciła wzrok.
-Jakoś nie. A nawet gdybym miała jakieś życzenie i tak pewnie byś je zignorował, co? -nawiązała do jej prośby o nie przekraczanie granic, która została zignorowana. Schowała paralizator do wewnętrznej kieszeni marynarki. Tak, lepiej być ubezpieczonym. Podeszła do okna i wpatrzona na swój ogród a za nim rozciągającą się dzielnicę handlową, uśmiechnęła się w duchu. Jakże to wszystko, co ona lubi, kim jest, odstaje od obecnych czasów. Jej dom w stylu wiktoriańskim, jej zamiłowanie do starych map...No i to, że się szanuje w tych czasach...No bo przecież mogła mu się oddać. Nawet nie byłoby to dla niej takie straszne, w końcu Ari się jej podobał. Ale nic o nim nie wiedziała. Kompletnie nic. Tłumaczyła mu już to. Woli rozmawiać niż figlować. Taka już jej natura. Nagle dostała smsa. Od Nathaniela.
-Chodź ze mną, do gabinetu. Podobno w wytwórni wyrobili się już z najnowszą piosenką. Nathaniel napisał, że przesłali mi wersję do zaakceptowania. Mam nadzieję, że nie walnęli żadnego retuszu mojego głosu i Safiry. Wiesz, tej siostry Nathaniela. Chyba wspominałam, nie wiem. Mniejsza. Chodź. -wiadomość o piosence całkowicie zniwelowała gniew. Chciała się teraz podzielić swoją radością i miłością - muzyką. Ruszyła do gabinetu. Usiadła przy biurku i włączyła komputer. Szybko weszła na pocztę i odebrała plik.

http://www.youtube.com/watch?v=HN24lcYQEAM

Słuchała uważnie, jednocześnie kątem oka obserwując reakcję Ariego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 08, 2013 4:40 pm

Zrobił lekko skwaszoną minę, ale tylko na moment więc dziewczyna nie zdążyła jej dostrzec. Muzyka to dziedzina w której lepiej by się nie wypowiadał. Dziewczyna nalegała, więc poczłapał ufnie za nią lekko ociężałym krokiem.
-nie wiedziałem że śpiewasz  w duecie - odparł z nie lada zaskoczeniem, rytmicznie przytupując nogą do piosenki.
-całkiem niezłe - jak na żeński duet... dopowiedział w myślach Ari. Naprawdę mu się podobało, aż był sam zaskoczony. Czyżby jego gust muzyczny pod wpływem amorów uległ zmianie?
-całkiem niezłe jak na babską muzę - poprawił się umyślnie dokuczając swojej Ami, zerkał na nią ukradkiem z chytrym uśmieszkiem.
-a teledysk kiedy ?- zapytał gdy piosenka się skończyła
-rozumiem że miałybyście jakieś seksowne ciuszki, no nie? - dodał jakby Ami miała wątpliwości
-wiesz, jakbyście potrzebowały pomocy w doborze kostiumów, służę pomocą! - klasnął energicznie w dłonie i wyprostował się nagle. Cały aż tryskał entuzjazmem, teraz to na pewno mu się oberwie... Lubił to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 08, 2013 6:37 pm

-Czasem. Z siostrą Nathaniela, Safirą, strasznie fajnie się śpiewa. Często towarzyszy mi w chórkach, jak ją ładnie poproszę. -zaśmiała się.- W sumie nieraz zdarza się, że pozwalam Nathanielowi śpiewać moje piosenki, gdy uważam, że potrzebują męskiego, silnego głosu, bo wtedy lepiej przekażą to, co chcę. Wiesz, nieraz nie traktuje się poważnie tego, co śpiewają dziewczyny. Jak to ująłeś... "babska muza". -odparła, lekko zawiedziona tym, że Ari również uznawał gatunek "babska muzyka". Uśmiechnęła się gorzko, jednak po chwili ukryła negatywne uczucie.
-Teledysku raczej do tego nie będzie, bo to singiel na prezent. -uśmiechnęła się. -Jeden znajomy strasznie lubi rock'n'roll. Praktycznie nie uznaje innych gatunków, dlatego ta piosenka jakby go opisuje. Nie wiem czy wiesz, ale nie jestem zwolenniczką dzielenia na gatunki i kurczowego trzymania się tylko jednego z nich. To strasznie nas ogranicza, dzieli i tracimy bardzo wiele. Muzyka jest zbyt piękna, by stawiać jej granice i umyślnie być głuchym na jej szersze piękno. -uśmiechnęła się, tłumacząc swoją myśl przewodnią. -Dlatego raczej nie licz na grzebanie przy strojach. -wytknęła język. -Ale nie powiem...jakiś nowy teledysk i piosenka by się przydały...Piosenka jest w sumie w trakcie tworzenia. Muzyka już jest, muszę się tylko zebrać, żeby nagrać głos. A potem teledysk...Ehhh muszę tylko pokonać wiecznego lenia. -potargała włosy, załamana tym, jak wiele rzeczy zwyczajnie jej się nie chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 08, 2013 7:06 pm

Westchnął głośno
- bo jesteś leniem. - wypalił potwierdzając bez ogródek jej ostatnie zdanie, nadymając policzki w geście dezaprobaty.
- zamiast byczyć się w kanapie przed telewizorem z paczką krakersów, wzięła byś się za robotę - zaczął  ją karcić i staną obok niej. Położył swoje umięśnione ramie na barkach dziewczyny i lekko się nachylił do niej, by spojrzeć jej prosto w oczy. Dłonią bawił się jej kosmykiem włosów.
- Ami, masz talent, tracąc czas na błahe rzeczy zaniedbujesz go. Szkoda marnować coś tak wspaniałego - wolną dłonią przesunął kosmyk który wcześniej spoczywał na jej lekko zarumienionym policzku
- to wręcz grzech! Więc grzeszysz, Ami... bardzo... - odparł z całkowitym przekonaniem w głosie i uśmiechnął się do niej przyjaźnie
Odsunął się nieznacznie i założył ręce na piersi, po czym rzekł z żartobliwym przekąsem
- i co najgorsze - nie tak jak bym sobie tego życzył... - dodał z uśmieszkiem na swoim przystojnym ryjku, następnie przeczesał włosy dłonią, kierując je do tyłu.
- co więc zrobisz z tym fantem? Będziesz tu siedzieć jak ta pierdoła, czy weźmiesz się za jakiś kolejny hit, który będzie słyszany nawet jako melodyjka w pobliskiej windzie? - zapytał ją całkowicie poważnie. Swoja postawą ciała starał się pokazać że jest nie ugięty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 08, 2013 7:25 pm

-Wiem, że jestem. Wcale mi z tym do śmiechu nie jest.
-Ej, nie byczę się z paczką krakersów, tylko jak już, to z ciastkami! -celowo nieudolnie odbiła atak i roześmiała się. Po chwili jednak nadęła policzki. Wyglądało słodko, jak to Japonki, które zachowują się w ten sposób. -Na starość będę gruba....WHO CAREEEEES? -zaśmiała się, unosząc ręce w teatralnym geście.
-Okay, mogę się za to wziąć nawet teraz. Ale potrzebuję kogoś do pomocy przy sprzęcie. Sama nie dam rady jednocześnie śpiewać i kontrolować, czy dźwięk jest w porządku i czy wszystkie urządzenia na pewno są włączone i dobrze działają. -uśmiechnęła się, wstała i ruszyła do piwnicy. To właśnie tam mieściło się niewielkie studio nagraniowe, jej prywatne. Weszła do pokoiku. Usiadła na krześle przy ogromnej ilości sprzętu, guzików, gałek i tym podobnych. To było jedyne pomieszczenie, które nie pasowało do ogólnego stylu domu. Ze względów czysto praktycznych, oczywiście. Ami obróciła się kilka razy na obrotowym krześle, by w końcu zatrzymać się twarzą do Ariego.
-Ze względu na to, że długo się zbieram by coś nagrać, zazwyczaj zespół nagrywa muzykę sam, a głos ja sama. Przez lenistwo, ale i przez to, że lubię się "przespać" z piosenką, by całkowicie nią przesiąknąć i wtedy zaśpiewać ją najlepiej jak umiem...Wiesz, o co chodzi? -uśmiechnęła się.
-Więc tak...-obróciła się przodem do maszyn i włożyła leżącą nieopodal płytkę z podkładem. -Tym regulujesz głośność, tym szumy. Tym włączasz nagrywanie, tym muzykę, a tym pozostałe potrzebne urządzenia, które przed chwilą pokazywałam. -wstała i zawiesiła mężczyźnie słuchawki na szyi. -A tu masz słuchawki. Ogarniesz? -uśmiechnęła się i nie czekając na potwierdzenie, weszła do niewielkiego pomieszczenia za szybą. Usiadła na wysokim taborecie i ustawiła mikrofon. Wykonała kilka ćwiczeń rozgrzewających. Gdy usłyszała muzykę, zaczęła śpiewać. Świetnie czuła się w roli niegrzecznej dziewczyny, którą odgrywała w tej piosence. Nieraz jej muzyka nie do końca pasowała do niej, nie w pełni, ale lubiła wcielać się w różne postaci. Tak jak aktorka. Miała dzięki temu jakby kilka żyć.
http://www.youtube.com/watch?v=urguJr3oh60
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 08, 2013 8:05 pm

- gruba? - powtórzył po niej niczym echo z nutą nie ukrywanego zaskoczenia
- spokojnie, myślę że znajdzie się jakieś 'przyjemny' sposób na pozbycie się skutecznie uciążliwych kilogramów - na koniec zdania oblizał lubieżnie swoje wargi, zwilżając je tym sposobem swoja lepką śliną. Wiedział że to ją wkurzy, lecz nie byłby sobą, gdyby opuścił taką okazje.

Szybko zdał sobie sprawę, że tym 'kimś' będzie on, i jako owy 'lokaj' nie ma tu wiele do gadania. Mówiąc, by wzięła się za robotę, nie miał na myśli że akurat tu i teraz, i to z nim. Oczywiście nie jeśli chodzi o muzykę. Co innego, a i owszem.
Nie wiedział czy to był najlepszy pomysł. Poszedł jednak ponownie posłusznie za swą damą, milcząc całą drogę i zastanawiając się wyraźnie nad czymś w głębokim zadumaniu.

Gdy dotarli na miejsce, posłusznie (jak nigdy dotąd) wziął od dziewczyny słuchawki, jednak lekko się skrzywił na ich widok
- widzisz Ami... -zaczął lekko skrępowany, nie wiedząc jak ubrać w słowa to co chciał jej przekazać
- nie wiem czy to najlepszy po...- nie zdążył dokończyć, gdy dziewczyna energicznie zaczynała dawać koncert.

Stał jak wryty wytrzeszczając oczy na Amirę. Sam nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Miał na to tylko jedno słowo - ŁAŁ! To było dziwne uczucie. Jakby jej śpiew tworzył u niego ... motyle w brzuchu?
Amira zdawała się unosić w rytm muzyki. Stawała się kimś... kimś innym. Kimś jeszcze bardziej niepowtarzalnym, zmysłowym, magicznym, i co musiał przyznać - jeszcze bardziej pociągającym. Widać było że kocha to co robi, całą sobą. Ari oniemiał i niem się zdążył zorientować, jej piosenka się skończyła, a on nawet nic nie włączył. Ocknął się jak ze snu, gdy melodia zamilkła i boleśnie wydukał pod nosem
- Ami... chyba nie będę najlepszą pomocą dla Ciebie... - zmarszczył brwi i podrapał się nerwowo po głowie , zerkając na wyłączony sprzęt przed sobą. Próbował jakoś ukryć swój wstyd że tak nawalił.
- a tak nawiasem to... wow... - wpatrywał się w dziewczynę ze zdumieniem i pełnym podziwem. Pierwszy raz ją widział w takiej postaci i nie mógł się nadziwić jak mało tak naprawdę ja znał
- no i... brak mi słów - zamilkł a gdzieś w głębi pragnął zobaczyć ją w tym stanie raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 08, 2013 8:21 pm

-No. Na przykład mogę biegać. -celowo nie podchwyciła tematu o "podwójnym dnie". Ostatnio Ari pokazał, że ma gdzieś jej sprzeciwy i nadal robi to, o co prosiła, by zaprzestał. Tak więc postanowiła, ot tak, zrobić mu małą karę i być bardziej powściągliwa.

Wyszła z pomieszczenia z mikrofonami, w pełni z siebie zadowolona. Dopóki...nie zauważyła miny Ariego i tego, że nie są włączone urządzenia.
-Chyba sobie jaja...-ugryzła się w język. Robił to pierwszy raz, mógł nie załapać od razu. Ona też trochę za szybko wystartowała, ale jak usłyszała muzykę, to ją poniosło. To nic, wyszło na to, że zrobiła sobie "próbę generalną". Uśmiechnęła się pojednawczo i pocieszająco do mężczyzny. Widziała wstyd, który starał się ukryć. Próbowała go wyzwolić z tego uczucia, przecież nie zrobił nic strasznego. Skupiła się na ocenie.
-Serio tak uważasz? Dziękuję. To dobrze, bałam się, że nie poradzę sobie w roli dziewczyny namawiającej do zdrady/porzucenia swojego poprzedniego związku. Nieraz po prostu zakładamy się z ludźmi z zespołu, czy dam radę wejść w jakąś rolę. Zawsze jest sporo zabawy z tego...i nerwów. -uśmiechnęła się lekko.
-No nic, nie ma czym się martwić, zaśpiewam to raz jeszcze. -tym razem sama włączyła urządzenia, Ariego poprosiła tylko o dopilnowanie wszystkiego. Zaśpiewała jeszcze raz i dała znak, by Ari wyłączył sprzęt. Wyszła, jeszcze bardziej zadowolona z siebie.
-Widzisz? Próba się przydała, bo teraz lepiej poszło. Jakbym wpadła w taki trans, a wtedy łatwiej się śpiewa...Może dlatego wolę grać koncerty, niż nagrywać pojedyncze piosenki. -uśmiechnęła się.
-Jak zasłużysz, to może kiedyś napiszę jakąś piosenkę z dedykacją dla ciebie. -zaśmiała się wesoło. -Coś w stylu... "Hentai master". -dźgnęła go palcem w klatkę piersiową.
-Kurcze, w tej części jest zawsze chłodno. Powinnam coś zrobić z tym ogrzewaniem w piwnicy, ale no kurde, kto normalny ogrzewa piwnicę... -zaczęła pocierać dłonie, które zaczynały jej lekko marznąć. Usiadła na krześle i włączyła odtwarzanie utworu. Założyła drugą parę słuchawek, by upewnić się, że wszystko poszło dobrze i że nie ma żadnych szumów. Było nagrane idealnie.
-Nie mogę się doczekać, aż zaśpiewam to na jakimś koncercie, albo obejrzę już gotowy teledysk. -spojrzała rozmarzonym wzrokiem na mikrofony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 11:57 am

- he-hentai master...? - zrobił lekko zażenowana minę, patrząc tępo na swoją Ami. Może i ciągnęło go w stronę porno, no ale jakiego faceta nie? Zdecydowanie to nie powinno lecieć pod jego adres. Tak bynajmniej mu się wydawało.
- bardzo, kurde, śmieszne...- odparł gorzko i odwrócił od niej wzrok rozglądając się nie obecnym wzrokiem po całym studiu które mieściło się w małej piwniczce.
- swoją drogą, ja uważam, że już dawno zasłużyłem - odparł bez cienia jakikolwiek wątpliwości
- no bo spójrz na to z innej strony... - zaczął teatralnie unosząc jedną dłoń w górę
- kto by wytrzymał z tak rozkapryszoną panną jak ty? - dodał z pół uśmieszkiem
- w dodatku 'niedotykalską' - dodał i czekał chwilę, aż Ami się... zagotuje ze złości.
Podszedł do niej i wymusił by położyła się na stoliku który był tuż za nią, wplatając swoją dłoń w jej włosy. Był tak blisko, że mogła poczuć jego oddech na swoim ciele (KLIK! KLIK! KLIK!). Ari w końcu rzekł nachylając się w geście pocałunku
- ale co tu poradzić, że serce nie sługa... - odparł szeptem i tym zdaniem zakończył. Był subtelny - nie wulgarny. Trzymał ją w objęciach, lecz nie wskazywało to na jakiekolwiek erotyczne zamiary. I już był o milimetr od jej ust, gdy umyślnie się powstrzymał. Po chwili zostawił w spokoju dziewczynę i wyprostował się poprawiając swoją koszulę.
- chodźmy na górę, tam będzie cieplej - odparł z lekkim chłodem w głosie. Widział że oczekiwała by dał swoją koszulę, czy coś w tym rodzaju, lecz postanowił nie robić po jej myśli, bo po co? I tak będzie 'henati masterem' w jej oczach... Niczym więcej.
- chodźmy - powiedział i zostawiając dziewczynę na stoliku, zaczął leniwie zmierzać na górę z dłońmi schowanymi w kieszenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 1:29 pm

Może i się oburzył o to "hentai master". Ale tak to momentami wyglądało, nie miała zamiaru cofać wypowiedzianych słów. Przynajmniej nie tych, których nie żałowała.
-Zasłużyłeś? Tym, że nie potrafisz opanować rąk i przyjaciela za suwakiem? -uśmiechnęła się gorzko. -Może jestem rozkapryszona. Może "niedotykalska". Wszystko ma jednak swoje przyczyny, a już w ogóle, gdy mowa o tej drugiej sprawie. Poza tym, przyznaj, kręcą cię łatwe dziewczyny? Łatwe, nijakie i bez charakteru? One może są fajne, ale na chwilę. -odparła z pewnością siebie. Nie brzmiało to jednak jak wlewanie sobie, po prostu Amira stwierdzała fakty. Gdyby była facetem, nie zwróciłaby nawet na takie uwagi.

Przez chwilę myślała, że znowu zignorował dosłownie WSZYSTKO, co przed chwilą powiedziała. Jednak wyczuła w jego ruchach trochę inną energię, inną intencję. Uśmiechnęła się. Znała te gierki. Teraz jej pokaże, że wcale nie jest taki narwany, jeśli chodzi o wiadomą sprawę, i szybko odejdzie, myśląc, że ona poleci za nim. Nie ma tak łatwo. Może mu to wynagrodzi, ale na pewno nie tak, jak to on sobie umyślił. Miała zamiar być poza jego planem, zaskakiwać go. Już nawet wiedziała, jak to zrobi. Na pewno nie będzie się tego spodziewał.

Wstała i poprawiła ubranie. Prawdę mówiąc, walczyła sama ze sobą, by nie zrobić po jego myśli. By nie podejść i nie przytulić się. Mimo wszystko jednak ruszyła za nim i minęła go, nie pokazując żadnych emocji. To jej dom, ona będzie szła pierwsza. Przynajmniej teraz. Niech myśli, że jest naburmuszona. Szła prosto przed siebie, minęła również schody. Poprawiła marynarkę. Może było chłodno, ale chciała pokazać mu jeszcze jeden pokój. Na końcu korytarza w piwnicy nie było nic. Pusta, goła, ceglana ściana. Amira szybko podeszła, i wcisnęła jedną z cegieł. Ściana wsunęła się, ukazując jedną z wielu tajemnic tego starego domu. ( http://www.pennypickles.org/images/tour/library.jpg )   Nie patrząc na reakcję mężczyzny weszła do pomieszczenia. Zapaliła światło i podeszła do wiszącego naprzeciw obrazka z żukami sprzed całej tej katastrofy, tego, jak teraz wygląda świat.
-Ten dom jest bardzo stary. Wyremontowałam go z pomocą przyjaciół, ale nikt oprócz mnie nie zna tajemnic tego miejsca. Ja sama jeszcze wielu pewnie nie odkryłam. Wiesz, po co ci to pokazuję? -nie odwracała się do niego, stała wpatrzona w obrazek. -Myślę, że poprzedni właściciel był trochę jak ja. Był otwarty na ludzi, lubił podróże...Ale budował barierę między sobą, a innymi. Niezbyt widoczną, ale nie wpuszczał ludzi wszędzie w domu i we własnym sercu. Pewnie się bał. Ja też się boję. -odwróciła się w stronę Ariasa i spojrzała poważnie prosto w jego oczy. -Boję się, że jak za szybko otworzę się przed tobą, to ci się po prostu znudzę. Ten pokój był zamknięty od zawsze. Nikt oprócz mnie i zmarłego właściciela o nim nie wie. A jednak cię tu wpuściłam. Pokazałam to miejsce. Po co? Żeby ci pokazać, że może...Może nie potrafię tak na raz na wszystko ci pozwolić, ale ufam ci i będę się stopniowo otwierać, że zaczynam ci ufać. Nie bądź na mnie zły.
Miała nadzieję, że tą metaforą i jej wyjaśnieniem trafi do Ariasa. Miała ochotę się rozpłakać, bo naprawdę bała się tego, o czym właśnie powiedziała. Polubiła go. Za szybko i za bardzo, ale on sam to powiedział. "Serce nie sługa". Straciła gdzieś w głębi ochotę na utarcie Ariasowi i jego planowi nosa. W końcu wyrzuciła z siebie to, co gdzieś siedziało odkąd zaczęła go bardziej lubić. Wiedziała, że to typ z kwiatka na kwiatek i nie miała zamiaru nic więcej do niego czuć, ale stało się. I co ma poradzić? Musi go przy sobie zatrzymać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 2:42 pm

Widać było wyraźnie kobiecego "focha". Ami wybiegła jak burza, rozpychając się przy okazji. Pomknęła z szybkością światła do jakiegoś dziwacznego pomieszczenia, którego nigdy wcześniej nie widział. Postanowił pójść za nią, a jego oczom ukazał się tajemniczy pokój. Widać że dawno tu nikt nie sprzątał. Można było to stwierdzić po pokaźnej warstwie kurzu jaką Ari zauważył przypadkiem przeciągając ręką po jednym z regałów. Zmarszczył brwi i odparł krótko
- widać że rzadko tu ktoś bywa... - uniósł zabrudzoną dłoń ni potarł palce o siebie próbując go zetrzeć.
- podobnie pewnie jak z tobą - dodał kąśliwie. Był z lekka oziębły. Wtedy to właśnie Ami zaczęła mu się zwierzać.
Patrzył na nią przez dłuższą chwilę, bez żadnego słowa. Musiał przyznać to, że zaskoczyła go tymi wylewnymi gatkami. Może nawet zabiło mu serce kilkakrotnie mocniej i szybciej, niż zwyczajnie to robiło. Nawet mógłby do tego dodać, że zrobiło mu się jakoś znacznie cieplej - cieplej gdzieś w okolicy klatki piersiowej.
Nagle jakby to wszytko prysło w jednej chwil. Wyraz zobojętnienia zawitał na jego buźce, a z szeroko otwartych oczu zostały tylko na pół przymknięte.
- lepiej kogoś co chwila odtrącać, traktować jak śmiecia, i ciągle dawać mu kosza... - podsumował
- oto przepis Amiry, na udany związek - dodał kąśliwie. Miał dopowiedzieć coś jeszcze, ale ugryzł się w język i zamilkł.
Zrobił dłuższą pauzę, po czym odwrócił od niej wzrok i przeszedł się po pokoju, udając że jest zainteresowany jego zawartością.
- a nie wpadłaś na pomysł, że jakbym miałbym się tobą szybko znudzić, to nawet nie robiłbym sobie z tobą tyle zachodu?- wyjaśnił lekko poddenerwowany, a zarazem zawiedziony, ze sama jeszcze na to nie wpadła.
- po co była by wtedy ta cała szopka z wprowadzaniem się, gotowaniem, usługiwaniem,...?- dodał uniesionym tonem. Gniew aż kipiał z niego.
- mógłbym mieć każdą, i to bez żadnego wysiłku, a jednak wolałem Ciebie - czy to nic tobie nie udowadnia? - stwierdził z lekką goryczą w głosie.
- i nie, to nie dlatego ze udajesz 'niedostępną', tylko dlatego że coś czuje do Ciebie... - wyjaśnił wyprzedzając zapewne jej przekonania.
- rozumiem że start miałem marny, ale wiesz... - zamilkł na chwile i przystał w miejscu patrząc się pod swoje stopy, następnie podniusł głowę i odparł z bólem
- ...ludzie się jednak zmieniają - słowa ledwie przecisnęły się przez jego zaciśnięte gardło. Chyba z nikim dotąd tak szczerze nie rozmawiał.
- zdaje sobie z tego sprawę, że nie jestem idealnym facetem, mam zryty charakter, i splamioną krwią przeszłość - kontynuował unikając wzroku Amiry
- ale to zaraz nie znaczy że tak musi być już zawsze - dodał z pewnym siebie głosem przystając przy jakimś obrazku
- wiesz... - zaczął spokojnie
- jak nie chcesz ze mną być, zrozumiem to. W końcu... przyznam że na początku zależało mi tylko na jednym, czyli na tym co zawsze. - miał nadzieję że Amira domyśli się że chodziło mu o seks.
- ale z czasem to się zmieniło, choć i tak lubie czasem Cię tym powkurzać - uśmiechnął się sam do siebie pod nosem
- taki już chyba spaczony mój charakter - zaśmiał się gorzko
- zrozumiem jak nie będziesz chciała ze mną być... gdybyś tylko wiedziała... - zamilkł wiedząc e lepiej nie poruszać tego tematu. Gdyby Ami się dowiedziała o burzliwej przeszłości Ariasa, nie wiedział czy w ogóle chciała by z nim być pod jednym dachem.
- a swoją drogą... - zerknął na jakąś książkę która przykuła jego uwagę, i lekko ja na chwile wysunął by się jej przyjżeć
- nie jestem na Ciebie zły - wyjaśnił i wsunął księgę  powrotem na miejsce
Może trudno w to uwierzyć, ale miałem tak samo jak Ami... dodał w myślach, bo nie miał śmiałości wypowiedzieć tego na głos. Takie zwierzenia juz nie wchodziły w rachubę.
Po dłuższej chwili milczenia, podniósł wzrok na Ami i z wyrzutem rzekł w jej kierunku ściągając ponownie brwi
- a to z paralizatorem to było przegięcie... - chciał tym zdaniem trochę rozluźnić atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 3:25 pm

Nie potrafiła nawet tego wszystkiego skomentować. Stało się. Po prostu się rozpłakała. Podeszła do niego niepewnie i wtuliła się. Po raz pierwszy czuła się całkowicie bezradna. Próbowała powstrzymać łzy, chociaż w sumie to...może i lepiej, że się rozpłakała. To mu jeszcze bardziej pokaże, że jej zależy.
-Słuchaj, ja nigdy nie traktowałam cię jak śmiecia. Po prostu trzymałam na dystans. -mruczała cicho, wtulona w klatkę piersiową mężczyzny. Jakby próbowała przemówić prosto do jego serca. -Nie dawałam ci też kosza. Powiedziałam, że jak poczekasz, to będzie mi łatwiej, a ty właśnie robiłeś mi na złość dla zabawy. Skąd miałam wiedzieć, że to już jest co innego? Wiesz, to nie takie proste. Jestem osobą sławną i nieraz nieźle ktoś się potrafi natrudzić, żeby "zaliczyć" i potem wiesz...Nie sugeruję tu, że ty też taki jesteś, tylko ja po prostu muszę być ostrożna i do wielu rzeczy podchodzić z większym dystansem niż inni... -wtuliła się mocniej. Zamilkła na chwilkę, by posłuchać bicia serca Ariasa. Uśmiechnęła się do siebie.

Odkleiła się od niego i otarła łzy. Na jej twarz ponownie wrócił uśmiech, może nie ten kokieteryjny, tylko ten wesoły, ciepły i czuły.
-Po prostu to było pod ręką. Nie zamierzałam cię przecież tym trzepnąć, tylko nastraszyć.
Przygryzła wargę. Jeszcze raz podeszła do Ariego i ujęła jego twarz w dłonie. Stanęła na palcach, by móc lepiej na niego spojrzeć.
-Ja...zależy mi tobie. Spróbuj mnie kiedykolwiek zostawić, to przysięgam, użyję tego paralizatora. Poproszę kogoś, żeby mi go podkręcił do maximum i spalę ci tym normalnie...wiesz co. -przymknęła oczy, próbując wyrzucić myśl o tym, że mógłby ją zostawić. Uśmiechnęła się, dodając żartobliwego tonu pogróżkom i delikatnie go pocałowała. Zasłużył na to. Nie odważy się jeszcze zaprowadzić go na górę w wiadomym celu, ale włożyła całe serce w ten mały gest. Miała nadzieję, że on to wyczuje.
-A poza tym, to, że rzadko u mnie ktoś bywa i to z mojego wyboru, chyba dobrze o mnie świadczy. -dodała wesoło, próbując pozbyć się rumieńca z twarzy i resztek łez, rozcierając policzki dłońmi. Zatrzymała się na chwilę. Nie mogła przecież przyjąć do wiadomości, że Arias czuje się źle przez nią traktowany, wytłumaczyć się i już. Musiała mu to jakoś wynagrodzić. Zastanowiła się chwilkę. Chyba znalazła rozwiązanie. Ryzykowne, ale pokaże tym Ariemu, że mu ufa.
-Ari...-zaczęła niepewnie, wcięła głębszy oddech i wyprostowała się, by dodać sobie pewności siebie. -Jak przyniesiesz swoje rzeczy, to nie wnoś ich do swojego pokoju, tylko do mojego. -uśmiechnęła się ciepło. -TO NIE ZNACZY, że ja się zgadzam na WIESZ CO. Z czasem się pewnie przekonam, ale na razie jeszcze to jest za daleko dla mnie. Niemniej, przytulić się do kogoś w nocy zawsze miło. -dźgnęła go palcem w klatkę piersiową, jakby ostrzegawczo, a jednocześnie pojednawczo. Próbowała załagodzić jego gniew i poczucie bycia traktowanym jak śmieć. Miała jednak nadzieję, że Ari za często granic przekraczać nie będzie. Jeśli będzie szedł powoli, małymi krokami do przodu, to nie powinna robić mu wyrzutów. Jak od razu zacznie z grubej rury, to skończy się jak zwykle. Chciała mu to jakoś przekazać, ale wydałaby tym samym przyzwolenie na to wszystko, więc nie. Stanowczo nie. Będzie pozwalać na bieżąco. Ostateczną granicę wytyczyła, aż do niej może sobie póki co powolutku próbować. Zobaczymy, jak to będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 3:56 pm

- odczułem coś całkowicie innego. - skwitował jej słowa, w jednym, oschłym zdaniu. Mimo udawanego wciąż gniewu, trochę mu ulżyło po jej słowach. Wypuścił głośno gromadzone w płucach powietrze,a przy tym wszytkie negatywne emocje jakie się w nim kłębiły.
- rozumiem... - mruknął pod nosem nerwowo trąc swoje czoło przez moment.
- no nie płacz już... - poklepał ją pocieszająco po głowie, na nic bardziej czułego nie było go w tej chwili stać.

Czy on się przesłyszał? Ona chce być wraz z nim w jednym pomieszczeniu i to w nocy?! A jednak niema tego złego co na dobre by nie wyszło... Kłótnie w związku jednak są potrzebne!
Ari stał jak wryty nie dowierzając temu, co właśnie usłyszał
- j-jesteś tego całkowicie pewna? - zapytał z nutą zaskoczenia w głosie, jąkając się delikatnie przy okazji. Przyglądał się dziewczynie szeroko otwartymi oczami, bo sądził że prędzej ona się potnie bananem, niż zechce mieć go w łóżku. W jakimkolwiek tego słowa znaczeniu.
Odwrócił od niej zmieszany wzrok i nerwowo podrapał się w tył głowy, marszcząc lekko swoje brwi
- wiesz... jak nie chcesz, to powiedz. Nie chce byś się zmuszała tylko ze względu na swoje wyrzuty sumienia jakie Cię dręczą przez to, co Ci powiedziałem przed chwilą... - odparł spokojnie. Odnosił wrażenie że zrobiła to z litości, ale miał nadzieję że nie zmieni jednak zdania. Szanował ją mimo wszystko, zwłaszcza po tej rozmowie jaką odbyli. Wyjaśniło się parę dręczących go kwestii, widział w dodatku już na czym stoi. Musiał przyznać że Ami teraz w jego oczach wygląda nieco inaczej.
Nie wiedział co dalej powiedzieć. Stał jak słup soli, zmieszany, jak nigdy dotąd. Ami bardzo go tym zaskoczyła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 4:15 pm

Widząc jego zakłopotanie, zaśmiała się wesoło.
-Oczywiście, że nie jestem pewna. Dlatego bądź grzeczny, bo nie boję się wywalić cię za drzwi i spalić twoich walizek. Ognisko z nich też da mi jakieś ciepło w nocy, nie? -mrugnęła jednym okiem. Cieszyła się, że się trochę poprztykali. To czasem jest potrzebne, przynajmniej wszystko, co mieli sobie za złe, wyszło na jaw i każdy może pracować nad tym, by to drugie nie czuło się źle.
-Mam wyrzuty sumienia. To prawda. I to też jest jakiś czynnik. Chcę ci pokazać, że mi też zależy i też potrafię odejść trochę od swoich reguł dla ciebie, jeśli ty też potrafisz to zrobić dla mnie. To... dobrowolny gest pokoju. -zaśmiała się raz jeszcze.
-Dobra, serio. Teraz to już stąd chodźmy, bo tu zimno. Robi się późno, idę wziąć kąpiel. Ty się możesz rozejrzeć po moim pokoju albo coś...Tylko mi nie grzeb w bieliźnie. Zdecydowanie lepiej wygląda na mnie, niż w szafie. Jak przyjdzie czas i będziesz cierpliwy, to kto wie, może sam się o tym przekonasz. -zażartowała raz jeszcze i ruszyła do góry.

Otworzyła drzwi pokoju i weszła do swojej prywatnej łazienki...No teraz to już nie aż tak prywatnej. Miała tylko nadzieję, że nigdy nie zastanie lekko olanej klapy, bo "chlapnęło" albo "omsknęło się". Wzięła z garderoby piżamę. Normalnie spała w samej bieliźnie, ale nie miała zamiaru igrać z diabłem jeszcze bardziej. Wzięła białą koszulkę na ramiączkach i beżowe spodnie w jasno różowo-białą kratę, do połowy ud. Szybko się wykąpała i wróciła. (Oczywiście zamknęła drzwi na zatrzask, na wszelki wypadek. Ufała mu, ale nie aż tak.) Wyciągnęła z garderoby również ręcznik, jednocześnie mając swój luźno zwisający na głowie. Wielofunkcyjność i podzielność uwagi to cechy typowe dla kobiet. Nie jest więc dziwne, że jednocześnie szczotkowała zęby. Rzuciła ręcznik na łóżko.
-Tfo tfu łeczfni. -wyjęła szczoteczkę z ust. -To twój ręcznik. Jak chcesz piżamkę, to mogę ci pożyczyć jakieś fatałaszki. -mrugnęła jednym okiem i szybko wróciła do łazienki. Doprowadziła się do porządku, wzięła krem do ciała i wróciła do pokoju. Usiadła wygodnie na łóżku i co jakiś czas ruszała ręcznikiem na głowie, by trochę podsuszył włosy. W końcu rozścieliła go na poduszce, o którą następnie się oparła. Otworzyła pudełeczko z drogim kremem do ciała i zaczęła wcierać w nogi, czując się całkowicie swobodnie w obecności Ariego. Aż sama się zdziwiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 5:31 pm

"Dlatego bądź grzeczny" - a miał jakiś inny wybór? Mówiła, jakby nie wiedział o tym, że to jedyny warunek, dla którego w ogóle przekroczy próg jej sypialni po godzinie dwudziestej drugiej...
Wysłuchał ją co do słowa,a gdy skończyła poszedł za nią.
- też tak wolę - odparł z swoim markowym uśmieszkiem gdy wspomniała o bieliźnie. Choć teraz miał do tych tematów, nieco inne, świeższe spojrzenie niż dotychczas.
- najwyżej kiedyś mi zafundujesz "pokaz niespodziankę" w bieliźnie, w prezencie na urodziny,czy coś... - zaśmiał się zerkając na nią czy zorientowała się że w sumie, to faktycznie chciałby taki pokaz. Był tylko nadal facetem, więc sądził że to oczywiste!

Gdy Ami poszła się kąpać, zrobił jak mu zaleciła. Rozejrzał się po pokoju, a że w szafkach grzebać już mu zabroniono, to z nudów opadł na łużko kładąc sie na nie jednoczęsnie. Wtedy to weszła z powrotem do pokoju i rzuciła w niego ręcznikiem
-ej,a to za co? - zapytał żartobliwie udając że się gniewa, usiadł wygodnie na rogu łóżka trzymając w reku ręcznik. Przyglądał się dziewczynie jak się kremuje
- po takiej ilości rożnych balsamów, na pewno będziesz się do mnie kleić w nocy - stwierdził dwuznacznie i uśmiechnął się łobuzersko, unosząc jedną brew do góry.
- na to wychodzi że chyba tez muszę się wykąpać... - udał ze mu to przeszkadza i z boleścią zaczął przy niej rozpinać koszulę stając bokiem do Ami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 5:42 pm

-Pokaz-niespodziankę? Hm, może jednak zajmijmy się tą piosenką z dedykacją...-zręcznie wyminęła temat i uśmiechnęła się. Kto wie, może kiedyś. Ale Ari nie musi o tym teraz wiedzieć.


-Za co? Za darmo. -wytknęła język.
-Tak, oczywiście. -odparła ironicznie, na insynuacje o klejeniu się w nocy. "Żeby ci się jaja do patelni nie przykleiły, zboku jeden" pomyślała. Nie powiedziała tego jednak, tylko obdarzyła go krzywym, udawanym uśmiechem, po czym roześmiała się. -Tak naprawdę, to lubię zapach tego kremu. I może mi się skóra dłużej utrzyma taka ładna. -wtarła resztę kremu w dłonie i zostawiła nogi do obeschnięcia. Nie chciała obtłuścić kołdry.
-A spróbowałbyś się nie wykąpać! Śmierdzący momentalnie wylądowałbyś za drzwiami. -lubiła czystość i nie miała zamiaru tego zmieniać. Dlatego płaciła za sprzątaczkę.
Gdy dostrzegła, że on ma zamiar tu się rozebrać, wstała i ze śmiechem zaczęła go popychać w stronę łazienki.
-No gdzie mi tu?! Nie wstyd ci? Ja się przy tobie nie rozbieram! Chociaż to by ci pewnie na rękę było, tyyy....albo na co innego. Nieważne. Wyjazd do łazienki, już! -"darła" się z uśmiechem. Czuła się jak dziecko przy swoim najlepszym przyjacielu. Nie mogła wyjść z podziwu, jak bardzo rozluźniła się po ostatniej kłótni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 7:03 pm

Ari wziął do dłoni jedną z jej balsamów i zaczął czytać ich skład
- ...allantoin, amonnium polyacryloyldimethyl taurete, xanthan gum,... - czytał bezlitośnie wszystkie substancje chemiczne w jej 'cud mazidłach'
- już wiem czemu skóra po nich jest aksamitnie miękka - odparł zagadkowo
- bo przy takim ich stężeniu i mieszaninie różnych substancji chemicznych, skutecznie, ale powoli rozpuszcza ją - zaśmiał się chytrze pod nosem i oddał dziewczynie buteleczkę. Nim jednak toż robił był już bez koszuli. Zaczynał zdejmować spodnie, ale jak widać dziewczyna się wyraźnie speszyła
- jakbyś zgadła - zaśmiał się gdy wspomniała o tym że by chciał aby przy nim sie rozbierała
- no cóż... - sięgnoł po swój ręcznik i przytrzymał spodnie by muz  tyłka nie spadły czasem
- chciałem zrobić striptiz za free, ale skoro tak się mają sprawy, to twoja strata - pocałował ją w czoło, rzucił przez ramie chytry uśmieszek, zmierzwił czuprynę, i poszedł do łazienki (nie zamykając drzwi w nadziej, że morze się pokusi wejść, czy co...)
Po chwili można było usłyszeć chlupot wody w wannie.
Ari nie relaksował się, zrobił to konkretnie. Umył łeb, ciało i wyszedł z łazienki przepasając się ręcznikiem
- to jak, teraz balsamowanie? - zaśmiał się pociągająco patrząc na Ami. W takim stanie wyglądał wyjątkowo seksownie, zwłaszcza jak miał ciało ociekające woda i mokre włosy... Był ciekaw co jego 'owieczka' teraz zrobi. Oczywiście, ona tego nie wiedziała, ale miał tuż pod ręcznikiem bieliznę. Tak tylko chciał ja przyprawić o zawał umyślnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 7:21 pm

Gdy Ari poszedł się kąpać, wzięła zaczętą książkę i postanowiła przeczytać chociaż parę stron. Jak się okazało, przeczytała cały, niedługi dość, rozdział. Była pewna, że palce Ariasa wyglądają już jak suszone śliwki. No tyle to nawet ona nie siedzi w wannie. Ale to nic. Przynajmniej rozdział skończony. Usłyszała otwierające się drzwi i gdy podniosła wzrok znad książki, o mało nie krzyknęła. Powstrzymała się jednak, on na pewno na to liczył. Zamiast tego podeszła do szafy i wyciągnęła jeszcze jeden ręcznik. Po drodze zamknęła okno. Podeszła do Ariasa i zaczęła wycierać jego mokry tors i włosy mięciutkim, pachnącym ręcznikiem. Robiła to z niezwykłą troską, uśmiechając się przy tym ciepło.
-Przeziębisz się, idioto. Ubrałbyś się. Taki mi na pewno nie wparujesz pod kołdrę, nie, za żadne skarby świata. Może jednak pożyczę ci jakiś t-shirt i spodnie dresowe? Mam trochę męskich ciuchów, więc...Grubas nie jesteś, wciśniesz się. -klepnęła go w brzuch o odwróciła się w stronę garderoby. Odsunęła drzwi i półki. Ukazały się kolejne. Było jeszcze kilka takich odsuwających się wewnętrznych drzwi. Rzuciła w niego ubraniami.
-Śpię przy otwartym oknie, serio, lepiej żebyś to założył. Nie chcę mieć kolejnego twojego przeziębienia na sumieniu. -usiadła ponownie na łóżku i wpadła na pewien pomysł.
-Hej, Ari...Zróbmy aferę w internecie. Zróbmy sobie jakieś zdjęcia typu dzióbki, nadęte policzki, czy buziak w czoło albo co i dodam to na moją oficjalną stronę. Będzie huczało, zobaczysz. -zaśmiała się. Amira wiedziała, że ona akurat nie musiałaby robić afer, by było o niej głośno. Mimo wszystko jednak lubiła to robić. Poza tym, trochę podkręcić akcję, która ostatnio jest dość popularna...Ta z ich zdjęciami ze strefy 3... Do tego chciała pokazać fanom, że jest szczęśliwa. No i pokazać Ariemu, że traktuje to poważnie i nie ma zamiaru się z niczym ukrywać, co nieraz gwiazdy robią. Wzięła więc tablet, który dostała ostatnio podczas jego reklamowania, i machnęła dłonią zapraszająco. Otworzyła jeszcze wcześniej swoją stronkę.
-O, patrz: "Ami, zdradź nam im jest ten mężczyzna!"...Sporo tego typu komentarzy, oprócz próśb dania koncertu, czy podziękowań...No i jak tu im nie dać tego, czego chcą, hm? -uśmiechnęła się wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Sro Sie 14, 2013 10:04 pm

Nie takiej reakcji oczekiwał, aczkolwiek również była przyjemna.
- nie boisz się że za każdym razem będę chciał byś mię tak wycierała? - zażartował lekko unosząc jedną brew i uśmiechając się figlarnie do swojej lubej.
Gdy wspomniała o ciuchach, mina mu szybko zrzedła po czym wypalił bez większego zastanowienia
- na cholerę Ci tutaj "parę męskich ciuchów"? - zapytał z przekąsem. Biła od niego zazdrość jak i podejrzliwość jednocześnie
- jeszcze niedawno twierdziłaś że nie sprowadzałaś tu mężczyzn... - dodał obruszony jakby próbowała jakoś się migać
- i nie próbuj mi wciskać że to twojego brata, i tak nie uwierzę - automatycznie wykreślił alibi, które zapewne miała już na końcu swojego języka.
Założył ramiona na piersi i czekał na odpowiedź dziewczyny.

O wzmiance o fotkach zaskoczył się
- nie sądziłem że Cię kręcą takie zabawy - stwierdził z nieukrywanym zaskoczeniem. Ami chciała się publicznie do niego przyznać? Faktycznie coś się zmieniło, bo wcześniej miał być jedynie jej służącym.
- wiesz... - zaczął nie wiedząc jak to ubrać w słowa
- jak im zdradzisz kim jest twój wybranek, nasycisz ich, i zamilkną - wyjaśnił spokojnie
- możesz dać im przedsmak, ale nie zaspokoić głód - to zmorzy ich apetyt! - dodał wkręcając się w ten klimat. Odsunął się od dziewczyny, gdy tylko ta już go wytarła.
- a, zapomniał bym... - dał jej słodkiego buziaka w usta trzymając dwoma palcami za podbródek tak, aby nieść jej głowę do góry.
- dziękuję za usługi suszenia - uśmiechnął się życzliwie i miną ją rzucając gdzieś na krzesło mokry ręcznik. Wtedy to mogła dostrzec że jest w czarnych, obcisłych bokserkach.
Uwalił się jak długi, twarzą do poduszki i mocno ją przytulił do twarzy. Cała pachniała słodką wonią Ami. Delektował się tym ile wlezie.
Położywszy się na bok, spojrzał na nią
- powiedz mi...- zaczął ze spokojem, patrząc na nią zmęczonym wzrokiem. pojedynczo ziewnął zatykając usta dłonią. W jego kącikach oczu pojawiły się małe łezki zmęczenia
- co byś zrobiła jakbyś rano nie zastała minę ani w łóżku,... -zapytał pełen ciekawości
- oczywiście pomijając tę opcję z paralizatorem - wyeliminował potencjalna odpowiedź e skwaszoną miną, tę, którą najmniej chciał usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 15, 2013 9:40 am

Gdy wyczuła dość nasiloną zazdrość w jego głosie, nie mogła powstrzymać się od śmiechu, póki nie usłyszała tego o bracie.
-Chyba zapomniałeś, że ja tak niezbyt mam rodzinę. -uśmiechnęła się spokojnie, ale trochę gorzko. -Mówiłam już, że lubię sobie pochodzić w męskich ciuchach. Jak jest jakiś luźny dzień, albo jak odpoczywam po koncertach...Do tego są często dużo lepsze niż te damskie, gdzie niemal wszędzie wcisną kokardeczkę, firankę, albo wzór w groszki...A ja chcę porządny t-shirt z fajnym nadrukiem, a nie jakąś twarzą i dennym tekstem typu "tylko ciebie chcę" albo "korzystaj z życia"...Oklepane to. -mruknęła. Nie wspomniała, że kilka z nich zabrała Nathanielowi. Znaczy, zabrała...On jej pożyczył, a ona po prostu ich nie oddała. Ale on machał na to ręką. Niemniej, Arias nie musiał o tym wiedzieć, bo zrobiłby jeszcze większą aferę.

-No cóż, jeszcze wielu rzeczy nie wiesz. -uśmiechnęła się wesoło
-Hm...no to mogę cię nie podpisywać, tylko wrzucić zdjęcie. No ale jak nie chcesz, to nie. Nie mogę cię zmuszać. Poczekam, aż uśniesz i i tak zrobię zdjęcie. Chociażby miało być tylko dla mnie, to nic. -przeciągnęła się, odkładając tablet na szafeczkę obok łóżka. Nie skomentowała buziaka, w końcu jej się należał. To on miał tu robić za służącego, nie ona. Niech więc zna jej łaskę. Tak sobie żartowała w myślach. Kiedy zobaczyła, że Ari jest już porządnie zmęczony, uśmiechnęła się ni to do siebie, ni do niego. Gdy zaczął mówić, mruknęła, by wiedział, że go słucha. Padło pytanie...Czas więc na odpowiedź.
-W sensie, gdybyś mnie zostawił, tak? Wiesz...To dość ciężkie pytanie, bo nie mam pojęcia, jak bym zareagowała. -schowała się pod kołdrą i naciągnęła ją aż po sam nos. Skuliła się i westchnęła. Próbowała sobie wyobrazić tę sytuację. -Pewnie na początku byłoby mi ciężko. Nie lubię tak bez wyjaśnień. Gdybyś mi przedstawił powód, wtedy pewnie mniej czasu zajęłoby mi pozbieranie się, bo tak to ciągle zadawałabym sobie pytanie "dlaczego"...Ale po jakimś czasie zaczęłabym jeszcze bardziej o siebie dbać, wyglądałabym jeszcze lepiej i wszystko byłoby lepsze. Po to, żebyś tego wszystkiego żałował. Żebyś żałował, że mnie zostawiłeś. Tak, chyba bym tak zrobiła. -spojrzała na niego wzrokiem, który ewidentnie wyrażał "nie zmuszaj mnie nigdy do tego".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Czw Sie 15, 2013 11:38 am

Ari roześmiał się głośno, i otarł łezki które zebrały się w kącikach oczu
- głupol jesteś, wiesz? - zaśmiał się i spojrzał na nią rozbawionym wzrokiem.
- chciałem po prostu rano zrobić Ci śniadanie, a że chce wstać wcześniej, dlatego się ciebie zapytałem 'co byś zrobiła jakbyś rano nie zastała mnie w łóżku'. - wyjaśnił z uśmiechem po czym wgramolił się pod kołdrę.
Spojrzał na rozgoryczona minę Ami, i żałował że wprowadził ją przez przypadek w błąd. Obiął ją swoimi ramionami i zaczął uspokajająco drapać ją po głowie
- powinienem właśnie się obrazić że pomyślałaś iż mógłbym coś takiego uczynić - zmarszczył gniewnie brwi, a gdzieś tam w środku jego brzucha pojawił się mały motylek który  rozpaczliwie chciał się wydostać. I nie - to nie gazy, bez obaw.
W pewnym momencie olśniło go coś, uśmiechnął się szatańsko i zbliżył swoją twarz do twarzy Ami
i rzekł

Zaśmiał się, próbując jakoś rozluźnić sytuację by Amira się trochę rozweseliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy   Today at 5:33 pm

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Amiry Nightingale na obrzeżach dzielnicy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Posiadłość Trizgane.
» Obrzeża lasu
» Dom Yui Takumi i Agavaen Brockway - Obrzeże Tokio
» Odnowiona posiadłość
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica handlowa-
Skocz do: