IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jake „Jacob” Walker

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jake Walker
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 30
Reputation : 0

PisanieTemat: Jake „Jacob” Walker   Wto Kwi 09, 2013 2:04 pm

Imię: Jake , jednak wszyscy jego znajomi mówią na niego „Jacob” , bez konkretnego powodu. Tak po prostu się przyjęło. Sam również czasem się zapomina że nazywam się inaczej.

Nazwisko: Walker. Nazwisko mało oryginalne, choć to nie jego wina. Taka linia krwi.

Wiek: 31 na karku nie wróży nic dobrego. I tak wszyscy dają mi raptem 25... Cholera, 25... stara d*pa już jestem...

Płeć: Mężczyzna bez cienia wątpliwości.

Rasa: Cyborg. Posiada niestety mechaniczne prawe ramie. Jest to skutek... a przeczytajcie zresztą to w historii, co ja się będę produkował...

Praca/Szkoła: Kieszonkowiec choć morderstwa też niegdyś się przytrafiały. Ale to chyba nie legalne, więc nie powinienem tego tu raczej wpisywać... Ah, może kiedyś zalegalizują. Bądźmy dobrej myśli! *śmiech*

Wygląd: Tu zależy gdzie aktualnie sypiam. Zwykle koczuje gdzieś w zaułku, na stercie kartonów, bez dostępu do bieżącej wody czy lustra, więc chodzę z roztrzepaną, czarną grzywą. Taki nie ogarnięty. Musze znajdywać dość duże kartony, bo mam aż 190 cm wzrostu! Więc to nie łatwe zadanie, uwierzcie mi na słowo.
Zdarzają mi się dni biedowania. Czyli brak potencjalnych ofiar, wszędzie te stalowe puszki, co to chodzą z kartami kredytowymi zamiast gotówki. Właśnie przez to jestem dość mizerny, ważę jakieś 10 kilo mniej, niż ważyć powinien przy tym wzroście. Mimo to dbam o sylwetkę i jestem wystarczająco umięśniony, by nie wyglądać na chuchro. Bo nie jestem chuchro.
Każdy kto mnie poznał, zapamiętuję maskę którą niemal nieustannie noszę na pysku. W ten sposób nie tylko chronię swoje drogi oddechowe przed szkodliwymi pyłami jakie są w gorszych dzielnicach strefy drugiej, ale również wyglądam wtedy bardziej groźnie, więc mało kto się do mnie wtedy pruje.
Noszę czerwone szkła kontaktowe. Pewnie zastanawiacie się czemu? A otóż jestem cwany lisek, i tym sposobem utożsamia się z sarcosami które to taki kolor źrenic niekiedy mają. Niekiedy, ale mają. Kolejna sztuczka by uniknąć niepotrzebnych kłopotów w jmoim koczowniczym trybie życia. Normalnie ma oczy koloru brązowego.
Prócz zło czynienia, pasjonuje się również pircingiem. Wszystkie kolczyki w ciele (w tym w uszach, języku, brwi) zrobiłem sobie sam. No i tak jak to opisałem wcześniej - mam mechaniczne prawe ramię, które starannie czasem ukrywa pod fałdami luźnej bluzy i rękawiczce. Bardzo często coś przy nim majsterkuje by je usprawnić.

Charakter: „Dwulicowy dupek z zadatkami na awansowanie w zasranego popaprańca umiejącego szybko biegać. „ Tak zwykle krzyczą do niego poszkodowani. Choć niekiedy język jakim w moim kierunku się posługują, jest jeszcze bardziej barwny, i zaskakujący. Mimo obelg które niemal się leją mi na łeb jak deszcz prosto z rynny, to potrafię być miłym, uczynnym chłopcem - zwłaszcza gdy śpię, a spać szczególnie lubię.
Nie przebieram w słowach, jestem porywczy, mało cierpliwy, jednak odważny, inteligentny, a przede wszystkim bardzo asertywny i pewny siebie. Jestem dobry w tym co robię, bo robię to od wielu lat. Wiecie... Metoda "prób i błędów". Potrafię się uczyć z swoich, jak i czyichś błędów. A to bardzo pomaga w egzystencji w tych trudnych czasach.
Mam czasem lęki. Jest to spowodowane przeżyciem jednej z potyczek, potyczki których w zupełności nie planowałem. Właśnie przez nią straciłem prawe ramię. Spowodowane jest to również z bardzo oczywistego faktu, że nie mam własnego kąta. Wciąż muszę się mieć na baczności, śpiąc i wypoczywając w często mi nie znanych, dzielnicach strefy drugiej. To niezwykle męczące, tak na marginesie.
A tak poza tym to jestem łobuz i powsinoga. Należy na mnie uważać, bo na domiar złego jestem świetnym aktorem. Często wczuwam się w rolę ulicznego sprzedawcy, by ogołocić kogoś z mamony. Ot, taka pomysłowość albo dar. Jak już kto woli to nazwać.

Rodzina: z cyklu „Ktokolwiek widział ktokolwiek wie.” Przyjmuję więc że jestem dzieckiem boga, więc ojca ni widu ni słychu.

Pochodzenie: Strefa II

Narodowość: Zawsze mi się wydawało że jestem Niemcem. Lubię Niemców. Fajnie gaworzą i wgl… Te blond loczki i niebieskie oczy… Nie wiedząc czemu, nie mam jednak nic z nimi wspólnego, bo w paszporcie mam wypisane "New Jork (Stany Zjednoczone)". Więc trzeba jakoś się z tym pogodzić.

Krótka historia:
Od czego by tu... Hmm... *zastanawia się i siada wygonie* Może by tak zaczął od frapującej przygody, gdy to jak lew walczyłem! *podskoczył entuzjastycznie* Ah, nie... To skończyło się tragicznie *spogląda na swoje zmechanizowane ramię i mimo tego kontynuuje*. Ja nie pojmuję jak ten dupek mógł mnie zajść od tyłu? Jak jakiegoś pedała! *spluwa w bok i marszczy gniewnie brwi*. Słuchajcie *przybrał poważny ton głosu i wyraźnie jest przejęty tym co chce powiedzieć*, wyobraźcie sobie że smacznie śpicie, na ciepłym kartoniku, pod jakimś mechatym kocykiem w kratkę, na dworze ciemno, cicho, gdy tu nagle.... SRUUUUUUUUUUUUU *uderza metalową pięścią o stolik i rozpierdala go* Ktoś Ci daje kosę w żebra *po tym geście zaczął kontynuować*. No więc ja wstałem, chwyciłem się za bok i zacząłem się wydzierać "Zaraz, zaraz panowie, a to za co?!". Ci natomiast, bez zbędnego wyjaśnienia, dali z kopa w brzuch, a z moich ust aż trysła krew. Przez chwilę tak mi się zakręciło we łbie, że nie wiedziałem nawet kim jestem. Poważnie * zaczął bić się w pierś*. Gdy odzyskałem z powrotem świadomkę, rzekłem do tych dwóch , dwumetrowych gburów rasy nieznanej, choć wyglądali raczej na tych, tutejszych "Kurwa no, skoro tak pogrywacie...* Warknąłem hardo i mimo obrażeń chwyciłem jakiś metalowy pręt, co to leżał sobie obok, i jak nie przydzwoniłem jednemu w łeb - to aż drugi chyba to poczuł. To był bardzo zły pomysł, jak to później się dowiedziałem *emocje opadły, nastąpił trochę melancholijny nastrój*. Dlaczego? *spojrzał na jednego z jego słuchaczy*, a bo przecież byliśmy w ślepym zaułku. A oni tak zabudowani jakimś metalowym gratem, że jakby stanęli obok siebie, to nawet czołgiem by ich nie przesunął. Mogłem przełknąć swoją dumę i wziąć nogi za pas, póki tego się nie spodziewali *przeczesał dłonią włosy z zakłopotania*, no ale tak nie zrobiłem. Więc Jacob , tudzież Ja, musiałem wypić kielich goryczy jaki sobie nalałem * westchnął gorzko i klepnął się dłońmi w kolana*. Chwilę po tym jeden z nich chwycił mnie za szyję i przycisnął do jednej z ścian, podciągając ku górze. Załęczem się więc dusić. Mimo wszelkich starań, jako zwykły człowiek, nie byłem w stanie się wyrwać z tego ucisku. Wtedy to podszedł drugi, chwycił mnie za prawe ramię i szarpnął z całych sił *zamilkł tu na chwilę, popadając w przygnębienie*. Zaczęła tryskać krew. Myślałem że to koniec. Koniec tej tułaczki. Zaraz zmiażdżą mi pewnie łeb na tym murku, albo kolejno pozbawią kończyn , a potem zatańczą przy jak Indianie smażąc moje kończyny na jakimś ognisku…
Oni jednak puścili Mię, mówiąc jedynie "Męcz się teraz tak, jak męczył się nasz brat!". Do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć tych słów. Bo nie przypominam sobie, abym komuś coś podobnego zrobił * westchnął boleśnie*. No nic, stało się - pomyślałem. Krew leciała ciurkiem, , a ja zrobiłem się blady. Wtedy to pojawiła się jakaś dziewczynka i ujrzawszy mnie, wezwała pomoc. Opatrzyli mnie i po niespełna miesiącu w szpitalu wyszedłem na wolność. W sumie to uciekłem, ale co za różnica *wzruszył ramionami*. Zacząłem szukać tej ślicznej buźki by jakoś się odwdzięczyć, bo w końcu uratowała mi życie. Zapewne gdyby nie ona, bym tam jeszcze poleżał z dwie minuty, i byłbym zimnym trupem. Szukałem zatem jej, jednak bez większych rezultatów *wstał z miejsca i spojrzał gdzieś w dal*. No ale co zrobić? Trzeba iść dalej przed siebie, prawda ? * wyciągnął paczkę fajek i zapalił jednego* Teraz opamiętam jej twarz jak przez mgłę, więc już nawet się nie łudzę że spotkam tą uroczą osóbkę. W dodatku było to jakieś 6 lat temu, zapewne już wyrosła na piękną kobietę i dziesięć razy zmieniła długość i kolor włosów * zaciągnął się dymem i wypuścił go powoli z ust*. No tak poza tym, to jestem bezdomną osobą tak z wyboru. Kąpię się i załatwiam toaletę na dworze, bądź wkradając się do czyjegoś mieszkania i tam się goszcząc. Jem co jadalne, śpię gdy tylko nadarzy się okazja, lubię hazard choć unikam go jak ognia, i co by tu jeszcze wam powiedzieć... *podrapał się po głowie* No i chyba to na tyle. Ogólnie moje życie to pasmo nieszczęść, więc co tu dużo mówić... *skończył palić i zgasił papierosa gdzieś na jakimś meblu* Wybaczcie ale muszę się zbierać ,bo jak to mawiają – „czas to pieniądz, a pieniądz sam się nie garnie do kieszeni”, więc sami rozumiecie *założył kaptur na głowę i zniknął w ciemnościach strefy drugiej*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 271
Reputation : 11

PisanieTemat: Re: Jake „Jacob” Walker   Wto Kwi 09, 2013 2:27 pm

Jak pierw zobaczyłam twoje KP (a raczej jego długość) prawie spadłam z krzesła. Ostatnio mam wyjątkowo lenia, więc mi się nic nie chce czytać xD Ale fajnie napisane, więc pochłonęłam je momentalnie ku mojemu własnemu zdziwieniu xD
więc daje wielki AKCEPT i pozostało mi już tylko życzyć miłej gry - witamy ponownie w szeregach, panie Jake Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Jake „Jacob” Walker
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Meredith Walker
» Meredith Walker
» Thomas Kyle Walker
» Nick "Lunatic" Walker

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: «Zapisy»-
Skocz do: