IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Ariasa i Evy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Apartament Ariasa i Evy    Pią Mar 22, 2013 3:39 pm

>> Plan apartamentu << (zdjęcie)

A. To pokój Ev'y
B. Korytarz
C. Salon z jadalnią i kuchnią
D. Łazienka ( z pralką i wanną)
E. Sypialnia Ariasa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Sro Kwi 03, 2013 6:39 pm

Mimo że przebyli długą drogę busem jego kolegi, Ari wciąż kichał i trząsł się z zimna. Dwie zimne kąpiele jednego wieczoru to zbyt wiele dla jego układu odpornościowego. Ari otworzył drzwi, i jak na dżentelmena przystało, przepuścił najpierw Amirę. Chwilę później wszedł i on zamykając za sobą drzwi. W domu było podejrzanie cicho, tej małej ni widu ni słychu. Pewnie poszła się gdzieś pobawić na zewnątrz czy coś. W sumie to nawet odetchnął z ulgą, bo mógł w spokoju usiąść i wypić coś ciepłego.
Już w wejściu zaczął się rozbierać kolejno. Rozpoczął od czarnej koszuli, rozpinając jej guziki szedł w stronę łazienki.
- przepraszam, muszę wziąć gorący prysznic, zaraz wracam - rzucił krótko w stronę dziewczyny iw skazał dłonią na sofę
- proszę usiądź i czuj się jak u siebie - rzekł i wszedł do łazienki zamykając za sobą drzwi. Po chwili mogła dosłyszeć lejącą się wodę. Ari w końcu się ogrzał. Gorący strumień wody wręcz parzył jego ludzką skórę, mimo to nie drgnął nawet na moment rozkoszując się błogim ciepłem. Niemal wcale nie martwił się o Evę. Wiedział że poradzi sobie gdziekolwiek jest. To duża dziewczynka. Zresztą... Nie miał jej w dowodzie.

Skończył prysznic i wyszedł wiążąc się w pasie białym, puchatym ręcznikiem.
Cały apartament był wyjątkowo ekskluzywny, Ari miał wtyki u szefostwa więc mógł sobie pozwolić na najlepszy apartament w całym hotelu.
Wyszedł z łazienki i rozejrzał się jakby czegoś poszukiwał
- już , moment, tylko się ubiorę - doparł spokojnym tonem.
- no chyba że wolisz mnie takiego - nie mógł się powstrzymać by tego nie zaproponować. Nie czekając na odpowiedź udał się do komody w sypialni i sięgnął po biały t-shirt i jakieś zdechło zielone bojówki. Na nogi założył białe skarpetki i jakieś domowe klapki. Udał się do salonu tam gdzie była dziewczyna i usiadł na sofie czochrając włosy ręcznikiem. W ten sposób trochę je osuszał.
- od razu lepiej - odparł z zadowoleniem i ogromną ulgą
- widzisz, wylądowałaś u mnie wcześniej niż pewnie zamierzałaś - rzucił w jej stronę swój sławny chytry uśmieszek następnie włączył tv.
- masz ochotę się czegoś napić? - zapytał naturalnie unosząc obie brwi ku górze.
- chyba że wolisz mnie, to nie będę się z tobą sprzeczał... - dodał po chwili, w sumie nie mówił na poważnie. O dziwno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Sro Kwi 03, 2013 7:01 pm

Odłożyła swoje toboły gdzieś przy drzwiach i zaczęła powoli człapać po miejscu zamieszkania Ariego.
-Nie krępuj się, w końcu jesteś u siebie. -odparła cicho, gdy mężczyzna krzątał się po apartamencie. Nieźle mu się żyje, musiała przyznać. Ale sama wolała bardziej stary wystrój. Taki nieduży, stary domek, z witrażami, kolumnami, łukami i płaskorzeźbami. Oooo to jej odpowiadało. Ale tu też było miło. Rozsiadła się na kanapie, tak, jak polecił jej Ari.
Zignorowała jego pierwszy żart, nie komentując. Jedynie uśmiechnęła się, zaciskając usta. Ta mina mówiła sama za siebie "Jakiś ty dowcipny...". Coś w ten deseń.


-Lepiej? No patrz. I nici z tygodniowych wakacji. -wytknęła język wesoło.
-Hm? A masz pewność, że to właśnie nie było moim planem? Wrzucenie cię do wody i pozbawienie suchych ubrań, a w rezultacie powrót do strefy 1, a konkretnie tu, w poszukiwaniu ciepłego i mniej wilgotnego odzienia, hm? -spytała z powagą, by po chwili roześmiać się wesoło. Miał rację, nie zamierzała. Ale nie musiał tego wiedzieć.

-Napiłabym się w sumie czegoś ciepłego, jeśli można.
Słysząc drugą część jego wypowiedzi, opadły jej ręce, po czym westchnęła ciężko. Chwyciła jego ręcznik i delikatnie wymierzyła mu nim cios w twarz.
-Zdarła ci się płyta, czy co? -wzięła ręcznik jeszcze raz i poprawiła siad na kanapie. W tej chwili cały ciężar przeniosła na swoje kolana, które miękko wbijały się w materiał sofy. Nogi oczywiście trzymała poza meblem, nie chciała nabrudzić. Położyła ręcznik na głowie Ariego i zaczęła delikatnymi, kolistymi ruchami jednocześnie masować jego głowę i osuszać włosy.
-Tyle wydarzeń jednego dnia. Ładnie, ładnie. -zaśmiała się uroczo i zsunęła ręcznik z jego głowy, sprawdzając, czy już wystarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Wto Kwi 09, 2013 6:18 pm

Gdy Amira chwyciła za ręcznik i zaczęła go czochrać nim po głowie w geście suszenia jego białej grzywy - poczuł się trochę dziwnie. Tak jakby mdło, albo nie, jakby chciało mu się pić. Tak. Jakby odczuwał ogromne pragnienie. W sumie, to trudno było mu opisać to uczucie. Może coś jak chorda małych, latających, robaczków w żołądku? Coś w tym stylu. A potem ogarnęło go ogromne ciepło iż robiło mu się trochę... dziwnie. Nigdy wcześniej nie odczuwał troski z strony drugiej osoby. A Amira takową mu okazywała. Zamilkł więc do czasu gdy go osuszała, a gdy już skończyła, spojrzał na nią , uśmiechnął się chytrze, złapał za podbródek i przyciągnął do siebie, sprzedając jej ciepłego buziaka prosto w usta. Grzecznego buziaka - bez języczka. Od tak, w nagrodę i dowód wdzięczności. Gdy już się od niej odkleił, spojrzał jej w oczy i znów na jego twarzy pojawił się ten sam uśmieszek
- bez Ciebie bym sobie nie poradził - powiedział to trochę ironicznie, choć nie jakoś zgryźliwie. Musiał jakoś odreagować w swój standardowy sposób.
Następnie delikatnie ją pchnął do tyłu a sam wgramolił się tuż nad nią, uwiesił głowę tuż nad jej twarzą i już miał dac jej kolejne buzi, lecz popatrzył na nią, uśmiechnął się ciepło, przeczesał dłonią jej długie ciemne włosy i wstał zostawiając w tej pozycji.
Następnie udał się do swojej kuchni, zagotował wodę i zalał kubki z czekoladą. Po drodze wziął paczkę chipsów i kichnął siarczyście
- cholera - zaklął gdy spojrzał pod nogi. Dookoła była porozlewana czekolada. Wyjątkowo się starał opanować by nie zacząć kląć dalej.
- madam wybaczy - starał się nie tracić dobrego humoru. Gdyby nie to że jego stopy są prawie nie czułe na ból, zapewne nieźle by sobie je poparzył. Ari poszedł leniwie do łazienki, wziął jakąś szmatę i spokojnie zaczął wycierać podłogę
- eh - westchnął krótko
- mam nadzieje że zaczekasz jeszcze chwilę, bo muszę zrobić kolejne...- skończył sprzątać i poszedł z powrotem do kuchni. Wstawił wodę, zalał kubki, wziął chipsy i w końcu udał się do salonu gdzie znajdowała się jego niedoszła dziewczyna. Rzucił chipsami w jej kierunku, wylądowały delikatnie na jej kolanach. Bo oczywiście nie cisnął nimi, tylko rzucił.
- nie wiem jak oni je robią, ale są dobre, więc nawet chyba nie chce wiedzieć - odparł kiwając głową w stronę paczki z ziemniaczaną przekąską. Postawił gorącą czekoladę na szklanym stoliku, a sam usiadł obok Amiry rozsiadając się i włączając telewizję. Plazmę miał na ścianie, wygodny gadżet, nie zajmował prawie wcale miejsca.
Wziął kubek w jedną z dłoni i powoli zaczął upijać jego zawartość, zerknął na Amirę
- naprawdę to był twój plan? - w sumie, był w stanie w to uwierzyć. Trochę mu jednak zajęło by dojść do tego wniosku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Wto Kwi 09, 2013 6:45 pm

No proszę. Poznała go jako typowego podrywacza i kobieciarza, a w ciągu jednego dnia potrafiła wykrzesać z niego chociaż trochę więcej czułych gestów, nie ogarniętych namiętnością czy innymi takimi. Uśmiechnęła się do siebie, leżąc na kanapie, gdy ten wędrował do kuchni. Skoro przez jeden dzień potrafił się tak troszkę zmienić - albo świetnie grać -tak specjalnie dla niej... to co, jeśli spotka się z nim kilka razy? Nie chciała go zmieniać jakoś całkiem, bo podobał jej się ten jego zadziorny charakter, spontaniczność i urok. Ale gdyby tak skupił się tylko na niej, a nie na wszystkich dookoła, to przecież byłoby miło, nie?

Usłyszała plusk, a potem klnięcie. Uśmiechnęła się pod nosem i poprawiła spódniczkę. Nie lubiła, jak podjeżdżała zbyt wysoko, a te obcisłe właśnie miały to do siebie, przy gwałtowniejszym ruchu.
-Nie, madam nie wybaczy. -odparła z udawaną obojętnością i "fochem".

-Oooo znam te chipsy. Strasznie je lubię. -uśmiechnęła się, otwierając paczkę. -Ale...masz ciekawe...ciekawe pomysły kulinarne. Smak gorącej czekolady i chipsów...no nooo - zaśmiała się i odłożyła otwartą paczkę, z której nie wzięła ani trochę. Wolała wziąć w tym momencie kubek z czymś ciepłym, a w tym przypadku - z jej ukochaną gorącą czekoladą. Upiła łyka i oblizała usta.

-Może był...a może nie...- upiła kolejny łyk, zakładając nogę na nogę i spoglądając znad kubka tajemniczo na mężczyznę. -A co? Wątpisz?
Zaśmiała się pod nosem, jednak przy głębszym wciągnięciu powietrza doszła do okropnego wniosku - woda w jeziorze nie była zbyt czysta...jej ciuchy prześmierdły wodą z jeziora.
-Matko, ten zapach jest okropny. Dałbyś mi coś na przebranie? Nie mogę wytrzymać z tymi śmierdzącymi ciuchami na sobie...-wymamrotała z niesmakiem przyglądając się swoim ulubionym ubraniom. Spojrzała błagalnie na Ariasa, mając nadzieję, że się zgodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Sro Kwi 10, 2013 3:53 pm

Wiwat Ari! Znów nie oberwał w twarz! Gdyby nie sromotna porażka związana z czekoladą, miałby nawet całkiem niezły nastrój. No ale i tak nie miał najgorszy gdyż ponieważ była z nim (a raczej u niego) piękna Amira. Lepszego rozwoju sytuacji nie mógł oczekiwać. A nie, czekaj - mógł Ale nikt nie chce zgłębiać pewnie tej tajemnicy...
- ano wybacz, ale tylko to w tej chwili miałem na zapleczu - musiał przyznać ze czekolada i chipsy to nie najlepsze połączanie no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Tak bynajmniej mawiają.

- czyli jednak nie dowiem się? - spojrzał na nią z pod łba tak, by udać poważnego. Z narastającą gorączką i poczuciem złego samopoczucia, nie było to trudne.
- jesteś dobra w tym co robisz. Ktoś Cię szkolił? - zaśmiał się opisując jej sztuczki. Tak nim zakręciła, że ledwie pamięta jak ma na imię. Przebiegła istota... podobało mu się to.

Postawił swoją czekoladę na stoliku, nachylił się nad dziewczyną, powąchał ją i spojrzał całkiem powaznie
- fakt. A już myślałem że to wina piżmaka co to ostatnio wdarł nam się na 3 piętro - wybuchł śmiechem i wstał. Udał się do komody w sypialni i zawołał dziewczynę
- dla mnie możesz chodzić nawet nago, ale z racji tego ze Cię lubię to pozwolę Ci coś sobie wybrać - odparł i powysuwał szuflady komody tak, by dziewczyna swobodnie mogła przejrzeć jej zawartość. Miał jakieś koszule, bluzki, spodnie a nawet bieliznę i skarpetki. Nie mieli już więc przed sobą żadnych tajemnic. Sam natomiast usiadł an łóżku i czekał na nią
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Sro Kwi 10, 2013 5:09 pm

-Nie, spokojnie. Wypije się czekoladę, trochę odczekam i chipsy będą jak znalazł. -pocieszyła go, ale mówiła najczystszą prawdę. Jak zjadła trochę słodkiego, to po chwili jej organizm domagał się zmiany smaku, ale to chyba normalne. Uśmiechnęła się, upijając kolejny łyk.

-Raczej nie. Ale jakbyś wiedział wszystko, to nie byłoby ciekawie, nie uważasz? -mrugnęła jednym okiem, przestając na chwilkę pić, by ogrzać sobie dłonie na kubku. Spojrzała na nie i...wytrzeszczyła oczy. Gdzieś w jeziorze musiała zgubić taki śliczny, srebrny pierścionek z małymi cyrkoniami. -Niech to szlaaaaag. -zaczęła przyglądać się dłoni, jakby czekając, aż pierścionek magicznie się pojawi. -Zgubiłam jeden z moich ulubionych pierścionków, no niieeeee...-smutno jej było, była ciekawa, czy gdzieś dostałaby taki drugi...No ale na chwilę obecną nic z tym nie zrobi. Westchnęła i wróciła ze skwaszoną miną do picia czekolady. Kto wie, może ona trochę osłodzi ten wyraz twarzy?
Słysząc pytanie, zorientowała się, o co mężczyźnie chodzi. Uśmiechnęła się lekko.
-Oj, czyli nie uważasz, że jestem wyjątkowa sama z siebie. Twierdzisz, że ktoś mnie tego nauczył. Uuuuu minus dla ciebie. -wytknęła język, jednak po chwili roześmiała się cicho.

-Ha-ha, ale zabawne. -uderzyła go pobliską poduszką, ale lekko, by nie wyrządzić mu więcej szkód niż już to zrobiła. Wstała i ruszyła za nim.
-Tak, oczywiście. Nago i może jeszcze wysmarowana bitą śmietaną. Daruj sobie.- pokazała mu środkowy palec, uśmiechając się przy tym i wytykając język. Przejrzała, co jest w komodzie i wybrała zwykłą, gładką, jasnoniebieską koszulę, jakieś poprzecierane dżinsy i jakieś grubsze skarpetki. Marzły jej stopy, musiała przyznać. Bielizny nie brała, niezbyt jej się to uśmiechało. Wzięła wszystko i szybciorem ruszyła do łazienki. Pamiętała, gdzie to było, Ari w końcu po gafie z czekoladą musiał ją odwiedzić. Ściągnęła z siebie wszystkie ciuchy, pilnując, czy ten zboczeniec czasem nie próbuje niczego głupiego. Założyła koszulę, zapinając niemal wszystkie guziki. Nie chciała go prowokować, bo i tak na nic by mu nie pozwoliła. Jeden tylko guzik od góry pozostał odpięty. Rękawy podwinęła do łokci, a cały dół włożyła w dżinsy, spinając je paskiem. Spojrzała w lustro i przeczesała włosy. Mówią, że kobiety świetnie wyglądają w męskich ciuchach, ale czy Ariemu by się tak podobała? W końcu był niezły kontrast między tamtą Amirą, a tą. No ale cóż, jeśli nie, to musiałby się przyzwyczaić, bo czasem lubi się ubrać również w taki sposób. Związała włosy w dość niepoukładany i roztrzepany kok, po czym wparowała niczym modelka do pokoju i uniosła dłonie w teatralnym geście.
-I jak? Dom mody Nightingale właśnie zaprezentował swoją nową kreację! Tłumy piszczą, kobiety płoną z zazdrości, mężczyźni szaleją, światowi projektanci padają na kolana. -powiedziała z pełną powagą, machając dłońmi tak, jakby pokazywała publiczność, potem pomachała w "jej" stronę i puściła buziaka, po czym klapła na łóżku obok Ariego, śmiejąc się. Delikatnie zaczęła testować materac.
-Kurka, wygodne to. Muszę sobie też kupić taki materac, bo ten mój to już wypadałoby wywalić. -mruknęła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Czw Kwi 11, 2013 4:49 pm

Oh, aj i ajajajaj. Ari uśmiechał się w duchu bo zaczynało być coraz... ciekawiej. Z całą pewnością. Bynajmniej dla niego. Musiał się nieźle powstrzymywać by nie zrobić tego, co zwykł robić w takich sytuacjach. Skromną i grzeczną fantazją nie grzeszył. Gdy Amira poszła się przebrać wręcz MODLIŁ SIĘ aby przyszła jedynie w tej koszuli. Albo zrobiła taką hecę i stanęła w progu tylko w bieliźnie. Ona by stanęła w progu,a jego męskość wraz z nią. Tak delikatnie ujmując. Ślinka mu tylko ciekła gdy sobie to wyobrażał. Im coś było bardziej dla niego niedostępne, tym bardziej podniecające. Z niecierpliwością czekał aż dziewczyna wyjdzie z łazienki. Gdy to już uczyniła jego sny n jawie szybko się rozmyły. Wyglądała... ok , ale
- tobie to w niczym nie jest ładnie - mimo to nie odwracał od niej wzroku. Rzucił ten tekst tak trochę obojętnie
- wybacz, takie moje zdanie - dodał po chwili kontynuując. Grał jedynie. Jednak dziewczyna nie musiała o tym wiedzieć... Chciał ją trochę 'podenerwować" by nie było zbyt słodko.

Na wieść o materacu uśmiechnął się niegrzeczniej
- wiesz moja droga, ja nawet znam rozwiązanie tego problemu - pchnął ją na łóżko i ponownie zawisł tuż nad nią przyglądając się jej buźce z bliska. Odgarną palcami prawej dłoni kilka niesfornych kosmyków włosów z jej twarzy, uśmiechnął się i oparł łokieć o materac a na roztwartej dłoni usadowił swoją twarz. I wgapiał się tak w nią z głupim uśmieszkiem
- po co kupować, tu spokojnie zmieszczą się dwóch jego użytkowników - siedział na niej tak, by nie mogła wykonać niemal żadnego ruchu. Postanowił że trochę ją podręczy, a co. Nie mógł zrobić tego co chciał, więc zrobił to co ona by nie chciała. Czy jakoś tak...
- i co teraz? Jesteś bezbronna. Mogłaś dwa razy się zastanowić nim wejdziesz do sypialni prawie obcego faceta - droczył się z nią. Zaczął wolną dłonią bawić się kosmykiem jej włosów całkowicie olewając fakt że piękna kobieta jest tuż pod nim. Wystarczył by tylko jeden, sprawny ruch by pozbyć się jej odzienia i przejść do rzeczy, która wręcz się sama prosiła o zrealizowanie.
Ari udawał że nie jest nią zainteresowany, mimo to katem oka zobaczył ze jedna z piersi jest widoczna gołym okiem. Ah, te niesforne koszule. Tak jakoś się zagięła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Czw Kwi 11, 2013 5:16 pm

Widziała, że niemal zjadał ją wzrokiem, dlatego skwitowała jego słowa jedynie wytknięciem języka.
-Powiedział, co wiedział. -wskazała na niego palcem z pogardą. -Chyba, że chcesz mnie tym przekonać do zdjęcia wszystkiego, ale wiesz...to ci nie wyjdzie.

Kiedy mężczyzna unieruchomił ją, musiała przyznać- wystraszyła się trochę. Szybko jednak to ukryła pod obojętną miną, tym razem całkowicie poważnie. Teraz to ją wkurzył, ale wpierdzielenie mu odpadało. Pozostał atak słowny.
-Jestem bezbronna, ale będziesz ostatnim chamem, jeśli to wykorzystasz. -powiedziała beznamiętnie, odwracając od niego wzrok i nie spoglądając mu w twarz. Nie lubiła, jak coś tak szybko szło, tym bardziej sprawa przyprawiła ją o lekkie obrzydzenie, czego nie ukrywała. Po tamtej sytuacji, tamtego przełomu w jej życiu, czuła się komfortowo tylko wtedy, gdy znała kogoś dłużej, przynajmniej w takim położeniu i okolicznościach.
-Czyżbyś był zbyt biedny, żeby kupić sobie dmuchaną lalę i jej posapać nad szyją? Bo jak tak bardzo ci tego trzeba, jak jesteś aż tak niewyżyty, to ci pożyczę na nią kasę. -dodała kąśliwie i wyrwała swoje dłonie, po czym odsunęła go lekko od siebie na bok, podnosząc się do siadu. Poprawiła koszulę i odgarnęła włosy. Zaczęła rozcierać nadgarstki. Cóż, miała delikatną skórę, a wyrwanie swoich dłoni kosztowało ją troszkę.
-Nie jestem jakąś dziwką, zapamiętaj to sobie. -wstała i wyszła z pokoju. Po całym ciele przechodziły ją dreszcze. Tamto wspomnienie, kiedy niemal została zgwałcona, wracało zbyt natrętnie. Nie to, że Ari jej się nie podobał, czy obrzydzał. Wręcz przeciwnie. Chodziło o czas. Ona musiała mieć trochę czasu, żeby zbliżać się w takim otoczeniu, w takiej sferze. Coś jej mówiło, że powinna zabrać rzeczy i udawać, że wychodzi, by mężczyzna na prawdę się przestraszył, że skopał na całej linii. Może to go trochę pohamuje. Tak zrobiła, wzięła rzeczy i zaczęła udawać, że szykuje się do wyjścia. Jeśli ma choć trochę klasy, to zatrzyma ją i za wszystko przeprosi. Czuła, że trzęsą się jej ręce. Przetarła twarz wolną dłonią.
-Wypiorę twoje ubrania i przyślę ci je pocztą.

-Zatrzymaj mnie. Zrehabilituj się, pokaż, że jesteś warty tego wszystkiego, czym mogłabym cię obdarzyć...-myślała w duchu, udając, że jeszcze coś kombinuje przy plecaku, że sprawdza, czy ma wszystko, zanim wyjdzie. Była dobrą aktorką, trzeba było jej to przyznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Czw Kwi 11, 2013 5:59 pm

Ari spodziewał się w gruncie rzeczy takiej reakcji z strony płci pięknej
- cholera, przejrzałaś mnie - przyznał jej rację i podrapał się palcami po podbródku w geście głębszych przemyśleń
- ale to nie moja wina że w 'niczym', Ci znacznie najlepiej - uśmiechnął się chytrze. Nie mógł sobie odmówić tego komentarza.

Gdy dziewczyna zrobiła się bardziej dla niego ostra, nie robiło to na nim większego znaczenia. Przeciągnął się leniwie i rozciągnął w poprzek łóżka przyglądając się jej
- nie potrzebne mi lalki, mam prawdziwe kobiety - oszczędność się kłania- odgryzł się niezbyt smacznie. Żałował trochę tego później... przez chwilę. Ale dziewczyna sama się prosiła, co na to poradzić... Mówił przecież prawdę.

*Ale ja nawet się do niej nie dobierałem...* pomyślał zaskoczony. Chciał jej tylko podokuczać, a ta od razu pomyślała że w głowie było mu coś więcej.
- jakbym myślał że jesteś tanią dziwką, dawno już bym wziął to co chcę. - powiedział chłodno i poważnie patrząc jej w twarz. Mówił całkiem serio. To co zrobił, to była tylko niewinna gra, nic więcej. Jakby chciał ją tylko przerżnąć na pewno nie zabierałby ja na romantyczną randkę, nie ratował z opałów, nie ubiegał się jedynie o buziaka, *w pizdu z tym...* zaklął gdzieś w sobie. Przyglądał się jak dziewczyna udaje się do wyjścia. Słyszał szmery grzebania w plecaku. Dość długo to trwało, zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie chciała odejść.
- nie gadaj że się wystraszyłaś, ej, zaczekaj ... - wstał z łóżka i stanął w drzwiach od sypialni przyglądając się dziewczynie
- to że odstrzeli mi jakiś głupi pomysł, nie musisz zaraz strzelać fochem i zabierać się do domu... - rzekł i podszedł do niej. Wziął od niej plecak, i rzucił go beznamiętnie jak najdalej to możliwe. Stał tuż przy niej, patrząc z góry poważnie
- chciałem Cię trochę podręczyć - mój błąd , ale taki już jestem, a nawet czasem gorszy... - wytłumaczył swoje zachowanie i jednym ruchem ręki przyciągnął kruche ciało dziewczyny, do siebie .
- ale to nie powód aby zaraz by odchodzić - dodał cicho i spokojnie mocno tuląc ją do siebie oplatając swoimi silnymi ramionami.
Po dłuższej chwili się odezwał
- to jak rozejm? - zapytał z nadzieją że dziewczyna również ochłonęła trochę. Cholera. Czyżby się do niej przywiązywał? Wszytko wyjdzie z czasem... Jak na razie robi się wyjątkowo NIEBEZPIECZNIE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Czw Kwi 11, 2013 6:29 pm

Kiedy znalazła się w jego ramionach, to tak szczerze, miała ochotę się rozpłakać. Tamto zdarzenie po prostu nadal wisiało gdzieś nad nią i to dlatego jest dość cięta w tych kwestiach, gdy przychodzi co do czego. Kiedy przestawała czuć się bezpiecznie, kiedy przestawała być pewna, czy mężczyzna na pewno nie weźmie sobie czegoś więcej bez jej zgody, wtedy to wszystko wracało. Nie chciała, by widział, że ma łzy w oczach. Spuściła głowę i chwyciła go za rękę, po czym pociągnęła za sobą, jakby dając mu do zrozumienia, że musi coś powiedzieć. Usiadła razem z nim na kanapie, wciąż ze spuszczoną głową tak, by twarz zasłaniały jej włosy. Po chwili spojrzała przed siebie ze łzami w oczach, próbując je zatrzymać. Wyglądała w tej chwili na niesamowicie silną psychicznie kobietę, nie była roztrzęsiona. Dzielnie walczyła z grochami w oczach, przygryzając jednocześnie wargę i napinając wszelkie mięśnie w jej ciele.

-Przepraszam cię. -powiedziała po chwili, spoglądając na niego całkowicie poważnie, mając łzy już niemal opanowane. -Powinnam się domyślić, że to tylko głupie droczenie się, ale...ale ty nie wiesz wszystkiego. -znów nie patrzyła na niego, tylko prosto przed siebie. Uśmiechnęła się z goryczą. -Teraz powiem coś tobie i tylko tobie. Kiedyś...no cóż, kiedyś pewien obleśny facet o mało co i by mnie zgwałcił. -jej głos nie załamał się ani na chwilę, gdy mówiła o okropnym wydarzeniu, o którym większość kobiet nie miała by siły opowiedzieć. -I to dlatego reaguję dość...dość ostro, kiedy nie jestem pewna, czy "nie" wystarczy. A przez moment zwątpiłam, do czego dążysz i czy faktycznie "nie" będzie wystarczające. To nie jest nic w tobie, to ja. Po prostu kiedy mam takie niestabilne podłoże, kiedy wymyka mi się coś, kiedy ewentualna droga wyjścia zamazuje mi się choć na chwilkę...to ja po prostu, ja momentalnie widzę tę jego obleśną twarz, czuję te wstrętne łabska i oddech. Ten obrzydliwy odór potu i alkoholu. Przepraszam. -wzięła głęboki oddech i wypuściła go na uspokojenie. Czemu mu o tym opowiadała? Mogła po prostu udać, że nic nie było i znowu się śmiać razem z nim, przystać na "rozejm". Alee niieeeee Amiro, kochanie, opowiedz całe swoje życie facetowi, którego niemal nie znasz.
-Nie proszę cię, byś mi współczuł, czy coś. -dodała po chwili. -Nie musisz tego nawet rozumieć, bo ja sama do końca tego nie rozumiem. -uśmiechnęła się delikatnie, jakby dla złagodzenia, ale tym razem jej to nie wyszło. Widać było ból w tym uśmiechu, widać było odbicie tego wszystkiego, co się wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Czw Kwi 11, 2013 6:59 pm

Trudno opisać stan w jakim się znalazł. Jakby uszło z niego powietrze. Spodziewał się czegoś kompletnie innego. Jakiegoś happy endu, obrócenia tego w żart lub jakiejś ciętej riposty z jej strony i rozeszło by się to po kościach.
Siedział tak osłupiały i wsłuchiwał się w to co mówi z niedowierzaniem.
Ari był wyjątkowym draniem. Siedział w pierdlu za obcięcie, z szczerą premedytacją, większości palców swojego kolegi . Odbierał kobiety swoim znajomym, robił z nimi co mu się żywnie podobało jednak nigdy wbrew jej woli. Granice jakieś trzeba mieć, prawda? Owszem, udało mu się czasem pofantazjować o jakimś bardziej "przymusowym seksie" jednak nigdy nie wcielał tego w życie. To było zbyt obrzydliwe, nawet jak na niego.
Skrucha to nie jest jego działka. Trudno więc było mu się znaleźć w tej sytuacji, która na nim to wymuszała. Był tylko facetem. Mógł sobie tylko wyobrazić jaką traumę przeszła. Zupełnie się tego nie spodziewał. Niecodzienna sytuacja... Kolejny raz w przeciągu doby zwierzyła mu się z czegoś... I znów się pojawiło to dziwne, nie wytłumaczalne uczucie w dole brzucha... Nie. Nie na "samym dole". W żołądku.

Milczał długo nie wiedząc co zrobić. Nie wiedział nawet co może a czego nie powinien w tej sytuacji.
Usiadł więc tak by móc ją raz jeszcze objąć ramionami i przyciągnąć do siebie. Teraz jej twarz opierała się bokiem na jego klatce piersiowej a on swoja miał tuż nad jej czupryną.
- nie to ja Cię przepraszam - przełamał się - gdybym wiedział... nie żartował bym sobie w ten sposób. - odparł spokojnie i z całkowitym przekonaniem. Nigdy wcześniej nie był tak poważny. pogłaskał ją po głowie uspokajająco.

I znów to dziwne uczucie robaczków świętojańskich w żołądku.

- zwyczajnie jestem dupkiem. Ale dotąd nikomu to nie przeszkadzało, na nikim to nie robiło większego wrażenia, nikogo to nie obchodziło, więc ja nigdy na to nie zwracałem większej uwagi. Taki się stałem i taki byłem. - zaczął jej powoli tłumaczyć. Zdał sobie sprawę że chyba się też przed nią otwiera... Nie wiedział że nawet kiedykolwiek to nastąpi.
- więc to ja Cię przepraszam że przez mnie te negatywne wspomnienia do Ciebie wróciły - szepnął cicho i pocałował ja w czuprynkę nie przestając ja głaskać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Pią Kwi 12, 2013 4:15 pm

Lekko zaskoczona przeprosinami, tak szczerze, podniosła wzrok na białowłosego z delikatnym uśmiechem. Odkleiła się od niego i pokręciła głową.
-Nie, nie przepraszaj. W sumie, to skąd mogłeś wiedzieć? -tak właściwie, to czuła się dużo lepiej, gdy on o tym wiedział. Mało komu mówiła o tamtej sytuacji. Mimo wszystko, cieszyła się, że nie jest na nią zły. Próbując jeszcze raz okazać mu swoje przeprosiny, przytuliła się mocno, obejmując jego szyję i składając na niej delikatny i lekki pocałunek.

Zwróciła szczególną uwagę na moment otwarcia się jej rozmówcy. Całkowicie NIEWYMUSZONEGO przez nią. A wcześniej nie chciał nic a nic mówić...
-Byłeś "draniem", tak? To jest ta przeszłość, o której "nie warto opowiadać"? -uśmiechnęła się ciepło, jakby wyrzucając to, o czym rozmawiali przed chwilą. Nie widziała większego sensu w ciągnięcie tamtego tematu. -A...a teraz? Opisałbyś siebie tym słowem w teraźniejszości? -nie do końca mogła wywnioskować z jego wypowiedzi, czy to odnosiło się do przeszłości, czy było właśnie ściśle powiązane z dniami dzisiejszymi.

-W ogóle, fajna ta koszula. Chyba jednak ci jej nie oddam. -spojrzała na nią z uśmiechem i stwierdziła, że dobrze jej w takiej koszuli. Kto wie, może kiedyś zabierze mu więcej jego rzeczy? Miło nosiło się ubrania mężczyzny, którego zaczynało się coraz bardziej lubić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Nie Kwi 14, 2013 8:04 am

Pocałunek w szyję był wyjątkowo przyjemny. Chyba naprawdę zaczynała go lubić i nie wiedział czy ma się tego obawiać, czy też z tego się cieszyć. W końcu była wielką muzyczną gwiazdą, jakby to się przerodziło w coś większego, nie wiadomo jakby na to zareagowali jej fani. Ari już widział te nagłówki w gazetach "Amira, nasza muzyczna delicja zakochała się w jakimś typie z pod ciemnej gwiazdy! I co teraz będzie?!". Zaczynał myśleć czy to nadal ma wszystko sens. Ale pierwszy raz od stuleci coś czuł - czuł do kobiety. I to jednej. Nie wielu. To było zaskakujące, a zarazem przerażające... Myślał że już dawno wyzbył się takich uczuć, a tu taka niespodzianka.

Zaczęła zadawać dużo pytań. Zbyt dużo i zbyt nie wygodnych dla niego. Nie chciał za wszelką cenę na nie odpowiadać. obawiał się że przez to mogły by się zepsuć między nimi wypracowane przez niego relacje.
- wiesz... - zaczął niepewnie wbijając wzrok gdzieś pod swoje nogi
- ja nadal uważam że nie powinienem nigdy Ci tego opowiadać - dodał po chwili namysłu.
- tak to jest ta przeszłość, i zostańmy może przy tym ze naprawdę nie warto o tym opowiadać... - wstał z kanapy i udał się do przedpokoju i sięgnął po coś ręką do kieszeni kurtki. Wiedział że dziewczyna tak łatwo mu nie odpuści, więc postanowił ukazać jej rąbka nieszkodliwej tajemnicy. Wrócił z jakimś skrawkiem pogiętego papieru. Rzucił go na szklany stolik który stał tuż przed nimi.
- zobacz, to jedyne mi bliskie osoby - powiedział i usiadł ciężko z powrotem na kanapie, obok Amiry, zakładając dłonie za tył głowy. Zrobił pałzę by jakoś poukładać słowa w zdania. Nie wiedział jak je najlepiej obrać, by przy okazji zbyt wiele nie powiedzieć
- wiesz, zapewne zbyt prędko ich nie zobaczę - odpowiedział dość chłodno. Nie chciał ukazywać tego ze go to trochę rani.
- a ,zapomniałbym dodać ze to moja rodzina - dodał po chwili. No tak, dla niego to było oczywiste, ona zaś mogła się tego nie domyśleć.
- moja mama oraz mój młodszy brat - dodał dla ciekawości
- po tym co wyprawiałem, nie mam już czego tam szukać... - powiedział przeczesując palcami swoje włosy. Zaczesał grzywkę do tyłu, i oparł się tak a by głowa swobodnie opadała na oparcie. Mógł teraz podziwiać swój piękny sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Nie Kwi 14, 2013 10:43 am

Widziała, że nie chciał o tym mówić. Ciekawiło ją to wszystko strasznie, ale nie miała ochoty ciągnąć go za język bardziej. Nim się jednak obejrzała, on sam trochę jej powiedział. Wysłuchała do końca w ciszy i skupieniu. To smutna historia, ale dziewczyna była pewna, że Ari nie oczekuje od niej w tej chwili współczucia, czy czegoś takiego. Sama nigdy czegoś takiego nie oczekiwała, to zawsze było zbędne. Tylko pogłębiało ewentualny ból.

-Wiesz...w przeszłości każdy z nas dużo pewnie narozrabiał. Jeżeli całym sobą pracujesz, by nadrobić to złe, co przytrafiło się po drodze...To wcale nie jest się takim znowu okropnym, hm? -uśmiechnęła się ciepło. -Pytanie, czy ty coś robisz, by przechylić szalę z napisem "dobro". Ale to już sam sobie odpowiedz. -poprawiła siad i oparła głowę tak, by też móc patrzeć w sufit. Zerknęła na niego i zaśmiała się pod nosem. -Uważam, że nawet najgorszy czyn nie przekreśla nikogo. Pod warunkiem, że się żałuje i robi wszystko, by to naprawić.

Zrobiło się trochę...smutno? drętwo? Amira musiała to naprawić, w końcu to przez nią.
-Heeeeeej. -dźgnęła go palcem pod żebra. Po czym wyciągnęła telefon i włączyła aparat. -A teraz uśmiech. -wzdęła policzki tak, by rozśmieszyć trochę mężczyznę. Wyglądała śmiesznie z nadętymi polikami i małymi, azjatyckimi oczkami. Jak...chomiczek. Była tego świadoma. Znajomi zawsze śmiali się z tej miny, więc była pewna, że po nim ona też nie spłynie. Czekała na wyszczerz, by zrobić zdjęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Nie Kwi 14, 2013 1:33 pm

'przechylić szalę z napisem "dobro"' ? "że się żałuje i robi wszystko, by to naprawić"? Amira naprawdę chyba nie zdawała sobie sprawy do kogo kieruje te słowa. Głupio przyznać ale Ariemu nigdy nie zależało aby być tym "dobrym" wręcz przeciwnie - sławił się złem! Zawsze było mu to na rękę i sprawiało wyjątkowo, chorą przyjemność. Zawsze gy wypalił jego jakiś knuty od dawna, diaboliczny plan dostawał orgazmu satysfakcji. Jakby przyprawić mu ogon i rogi nadawał by się w sam raz na lucyfera. Albo przynajmniej jego zastępce.
Ari nigdy nie żałował tego co robił. Faktem jednak było że gdy rodzina się go wyrzekła coś w nim trochę pękło. To jedyne osoby na których mu kiedykolwiek zależało. Stąd te całe jego przejęcie.

Tak więc gdy wysłuchiwał słów Amiry sam nie wiedział jak się zachować. Gdyby powiedział jej prawdę zapewne zawiodła by się na nim. A tego nie chciał. Jakaś ta 'lepsza' cząstka jego, pragnęła aby pozostawić wrażenie nie tak złego jakim jest, jak najdłużej się tylko da. Po raz drugi w życiu na czymś mu zależało. Zaskakujące dziwne uczucie...
- ehmm... - przytaknął dziewczynie tak, aby nie zorientowała się że kłamie.
uchylił trochę głowę w bok, i gdy dojrzał "chomiczą" minę Amiry zaśmiał się
- bo Ci tak jeszcze zostanie - i nacisnął ją palcem na policzek spuszczając z niego powietrze.
- tak o wiele lepiej - uśmiechnął się pociągająco patrząc jej prosto w oczy
- mam małe pytanie - zaczął wiedząc że i tak nie uniknie tego tematu
- bardzo długo już ze mną przebywasz, nikt się o Ciebie czasem nie niepokoi? - zapytał patrząc na nią z lekkim zdziwieniem. W końcu była wielką gwiazdą, był zaskoczony ze nikt nie dzwoni do niej gdzie u licha się podziewa tyle czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Nie Kwi 14, 2013 1:52 pm

Słysząc pytanie, zaczęła się śmiać. Kiedy opanowała nagły atak śmiechu, którego nie potrafiła wytłumaczyć, bo odpowiedź, jaką zamierzała dać, nie była śmieszna, spojrzała na mężczyznę wesoło.
-Ktoś tu chce się mnie strasznie pozbyć. No ale ok, niech będzie, że uznam to bardziej jako przejaw troski, niż "wypierniczaj z mojej chaty". -wytknęła język. -Mieszkam sama, nie mam przecież rodziny. Znaczy mam, ale nie wiem gdzie i nie znam jej. Więc praktycznie jej brak. Zespół, w którym gram, to sami faceci, a ja czasem czegoś zapomnę wziąć, przebierając się. No i lecę przez cały dom bez koszulki. Także wolałam mieszkać sama. Zresztą, gdybyś sam 3/4 życia spędził w zatłoczonym sierocińcu, też wolałbyś w końcu odetchnąć w czymś własnym. -przeciągnęła się. -Poza tym...nie jestem małą dziewczynką, więc raczej nikogo nie obchodzi gdzie jestem i kiedy wrócę. Wyprzedzając żarty...mówiąc "mała" miałam na myśli wiek, nie mój wzrost. -mrugnęła jednym okiem z uśmiechem, nawiązując do swojego pochodzenia i typowych cech, które dzięki temu ma.

-Jakieś jeszcze pytania? Wow, czuję się jak w telewizji, dajesz. -zaśmiała się, poprawiając siad i włosy, by wyglądać dokładnie tak, jak zazwyczaj w telewizji. Pomijając fakt, że w telewizji zazwyczaj nie jest ubrana od góry do dołu w męskie ciuchy. Nagle usłyszała dźwięk telefonu. Sms. Wstała i szybko sprawdziła. Początkowo zaczęła kaszleć, bo się zakrztusiła, jednak po chwili płakała ze śmiechu. Podała jeden z najnowocześniejszych modelów telefonu Ariasowi. Miała otworzoną stronę internetową, na której błyszczało zdjęcie, gdzie całują się razem, a zaraz pod nim zdjęcie, jak Amira wrzuca mężczyznę do wody. Amira nawet nie sprawdziła, co było dalej napisane. Nic nie widziała przez łzy.

-Ładnie ...ahahah ładnie wyszedłeś. -nie mogła przestać się śmiać. Opadła na kanapę, próbując się uspokoić. Zawsze bawiło ją to, jak paparazzi wpierniczają się we wszystko, wszędzie węszą itd. No ale cóż, taka ich praca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Pon Kwi 15, 2013 6:40 pm

Nie chciał się jej pozbyć. Wręcz przeciwnie. Ale musiał jakoś zmienić temat. Zresztą... i tak to go trapiło już od dawna.

- taa owszem, ale pewnie na nie byś nie odpowiedziała słonko - uśmiechnął się wymownie. Już było widać że miał coś nieprzyzwoitego na myśli. Wrócił do normy - tak tęsknił za tym stanem.

Ariasa zdziwił fakt, że mimo braku wcześniejszej rozmowy o jej sławie - ta bez problemu o tym wspomniała. Przecież oficjalnie Ari nie wiedział ze jest super gwiazdą. Tak więc udał zdziwienie
- Zespół, w którym gram ?- zacytował zerkając z zaskoczeniem na nią
- nie dość że grasz, to jeszcze z facetami, teraz zupełnie już jestem zazdrosny - zaśmiał się i obdarzył dziewczynę szatańskim uśmieszkiem.
Gdy ujrzał zdjęcia zaśmiał się ponownie
- jak zwykle wyszedłem świetnie, tylko teraz nasuwa się pytanie, gdzie oni do cholery byli? - zastanawiał się Ari drapiąc po tyle głowy. Naprawdę, nie miał bladego pojęcia. Może to, co wywróciło ich łódź to tak naparte nie ryba, a łódź podwodna?!

marny post, wiem, ale serio, nie mam weny - wybacz @,@
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Pon Kwi 15, 2013 6:58 pm

-Skąd wiesz, czybym nie odpowiedziała? -uśmiechnęła się zaczepnie. -Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.

-A, no tak. W zespole Trefl, może ci się obiło. -obdarzyła go ciepłym i uprzejmym uśmiechem. Nie była z tych, co to się oburzają, gdy ktoś nie jest świadom ich sławy. Nie wiedział - jego prawo.
-Oj, a masz o co. Sami przystojniacy i to do tego starzy przyjaciele. -zaśmiała się i udała rozmarzoną. Prawda była taka, że oni byli dla niej bardziej jak bracia, ewentualnie rybki czy chomiki. Nic więcej. Nie ruszało ją absolutnie, gdy któryś grał bez koszulki, czy coś w ten deseń. Są jak rodzina. Ale on nie musi do końca wszystkiego wiedzieć, nie...? -I do tego świetni muzycy. Uwielbiam ich, serio.

-Czy ja wiem? Oni są zawsze i wszędzie. Są jak ninja, serio. A spróbuj wyjść z domu w dresach, rozczochrany i bez makijażu. Zaraz cię obsmarują. -udała oburzoną, jednak po chwili wybuchła śmiechem. Bo tak szczerze, to miała gdzieś, co oni o niej piszą. Nie miała zamiaru udawać kogoś, kim nie jest i jeśli miała ochotę wyjść w wyżej opisany sposób w domu - to po prostu to robiła.

-Świetnie, to mało powiedziane, serio. Z taką gracją wpadasz do wody...ahh, normalnie...aż się gorąco zrobiło. -zaczęła udawać, że bierze się za rozpinanie koszuli, by po chwili zastosować swoją taktykę. CZYLI : zakryć się jeszcze bardziej z puszczeniem oczka i zadziornym uśmiechem.
Niestety, to wrażenie zadziornej i pełnej siły dziewczyny zrujnowało ziewnięcie. To jedno małe coś nadało jej słodkiego, niewinnego i bezbronnego wyglądu. Coś jak mały, senny szczeniaczek.
-Przepraszam cię. -zakryła usta dłonią, kulturalnie próbując powstrzymać odruch ziewania. -Akurat jak mnie dorwałeś, to wracałam z koncertu...no i wiesz, mało spałam. Chyba teraz schodzi ze mnie ta cała koncertowa adrenalina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Sro Kwi 17, 2013 11:13 am

Wysłuchiwał z powagą jej zachwyt w kierunku swych zespołowych kolegów. Nie podobało mu się to ani trochę. Ale cóż, nic mu do tego, póki co bynajmniej. Brakowało jeszcze żeby z jej ust ciekła ślinka na myśl któregoś z chłopców. Ari tak sie tym przejął że chyba nawet ją widział.
- powodzi Ci się więc...- powiedział z niezbyt zadowoloną miną. Przystojniacy? Tez mi coś. Widział wszystkich w TV i żaden z nich mu nie dorównywał. Tak. Nawet nie był w stanie.

- dobrze że ja nie jestem sławny, bo często wychodzę z domu rozczochrany - zaśmiał się i spojrzał na dziewczynę porozumiewawczo. Ari przecież miał taki styl uczesania. Z przodu gładkie z tyłu poczochrane. Pewnie oblegali by go z co rusz nowymi fotkami.

- hehe, no dzięki, ale bardziej miałem na myśli to pierwsze zdjęcie - wytknął język do dziewczyny
- obyś tylko po tym nie miała problemów - dodał chwilę później, no bo przecież była 'sławna', nie wypada jej się mizdrzyć do 'byle kogo'. Zwłaszcza gdy ma takich 'przystojniaków' w własnym zespole. To nie do pomyślenia.

- nic nie dałem odpocząć jak widać - obdarował ją chytrym uśmieszkiem
- w sumie też jestem zmęczony, to co, mała drzemka? - wyszczerzył się w jej stronę, już wiadomo co mu po tej główce chodziło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz


Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Sro Kwi 17, 2013 11:25 am

-Czy powodzi...Raczej tak. -zaśmiała się. Widziała to niezadowolenie na jego twarzy, więc przysunęła się lekko i szepnęła cicho -Ale wiesz, twoje szczęście, że raczej mnie nie interesują. -lekko musnęła nosem po jego uchu, by znowu odsunąć się na poprzednią odległość. Na jej twarzy igrał delikatny, zadziorny uśmieszek.

-No wiesz, po tym zdjęciu to raczej będziesz sławny. -zaśmiała się wesoło. Teraz jak paparazzi zobaczyli pocałunek, to zapewne będą dręczyć i jego i ją. -Problemy? Coś ty! Pewnie wezmą mnie do telewizji na jakiś wywiad, albo co. Ale to dobrze, lubię swoją pracę. -uśmiechnęła się ciepło i uprzejmie.

-Hmmm drzemka to dobry pomysł, ale na pewno nie usnę przy kimś, kto nie potrafi trzymać łap przy sobie. -dźgnęła go palcem w czoło i wstała, podeszła do swoich rzeczy i sprawnym ruchem wzięła wszystko. -Czas już na mnie. -wyciągnęła jeszcze z plecaka kawałek kartki i długopis, zapisała numer telefonu, zgniotła i rzuciła w mężczyznę. -Przypomnij się o swoje ciuchy. Trzymaj się. -mrugnęła jednym okiem i wyparowała z mieszkania.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz


Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Pią Kwi 19, 2013 6:22 pm

Nie zdążył nic powiedzieć, gdy ta najzwyczajniej w świecie szybko wyszła. Chciał tylko powiedzieć że zapomniała swojej komórki, ale było już za późno.
Ari więc podniósł swój leniwy tyłek, wziął telefon z sobą, i ruszył za swą pięknością. No bo przecież jak ma do niej zadzwonić skoro ona nie ma go przy sobie? A no właśnie. Więc wziął te swoje szanowne cztery litery i podążył za nią , chwytając jedynie jakieś głupsze odzienie i wyszedł.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Ariasa i Evy    Today at 5:33 pm

Powrót do góry Go down
 
Apartament Ariasa i Evy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Hotel-
Skocz do: