IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vex
Nowy
Nowy


Liczba postów : 11
Reputation : 2

PisanieTemat: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Sob Lut 23, 2013 2:32 pm

W świecie, w którym nie ma miejsca dla zieleni i natury, gdzie wszystko pochłania zniszczenie i technologia. Jest takie jedno miejsce, które można nazwać "płucami" Chrono City. Miejscem owym jest plac przed hotelem, dlaczego? Ponieważ rośnie przed nim naprawdę ogromne drzewo, które w normalnych warunkach nie było by w stanie tak urosnąć. Jest ono wysokości połowy drapacza, w którym znajduje się hotel.
Co niezwykłego sprawiło że drzewo jest tak okazałe? Że w ogóle jest w stanie istnieć? Niektórzy są mu przeciwni, inni je kochają i uważają za pomnik przeszłości, ale wróćmy może do głównego wątku - dlaczego ono żyje? Tak naprawdę żyje ono jedynie w połowie, jest podtrzymywana przez najnowszą technologię, która dostarcza mu surowce niezbędne do istnienia. Drzewo jest teraz tak jak duża część mieszkańców Chrono City, po części mechaniczne. W samym rdzeniu drzewa znajduje się coś podobnego do szkieletu Sarcosów co pozwoliło mu uzyskać tak wielkie rozmiary. Około w połowie wysokości drzewa w jego pniu od strony hotelu widnieje wielkie "okno" do serca drzewa, znajduje się tam lekko pulsujący zielony mechanizm, który rzeczywiście przypomina serce.
Wokół tego drzewa położono sztuczną murawę, co także przyciąga wielu osób, natomiast dookoła całego placu rozstawione są ławeczki, na których można usiąść i odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NPC
Moderator


Liczba postów : 16
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Wto Mar 26, 2013 11:45 am

//Zespół ( Lider oraz 3 pozostałych członków) Przyszykowuje się do planowanego koncertu. Ich ludzie rozłożyli już scenę pod wielkim drzewem i wzięli się za podłączenie elektroniki. Chłopcy strojąc swoje instrumenty mieli całkiem dobry nastrój. Zaskoczył ich fak,t że mimo iż koncert ma się zacząć dopiero za 2 godziny, ludzie już przyglądają się z niecierpliwieniem ich poczynaniom
-Clev...- mruknął pod nosem niezachwycony basista, Drey
-czy mi się wydaje czy zaraz szykuję się na nas tsunami w strefie pierwszej?- powiedział dość poważnym głosem, na co Cley rozejrzał się dookoła.
-ano - rzucił krótko w stronę kolegi
-miejmy nadzieje że i tak się stanie, bo potrzebna nam kasa,pamiętasz? - dodał uśmiechając się pod nosem. Ludzie oblężenia powoli "Płuca miasta" , zalewali plac swoją obecnością gwałtownie, niczym fale tsunami. Podobało się to chłopcom, ponieważ zapowiadał się udany koncert.
Dwóch pozostałych chłopaków ( Cevin i Larys) za wszelka cenę próbowali rozplątać kable w cieniu wielkiego drzewa, klnąc raz po raz coś pod nosem.

* * *
W końcu nadeszła godzina koncertu. Ludzie oblepili plac przed sceną jak mrówki patyk po zjedzonym lodzie w upalny dzień. Chłopcy rozejrzeli się dookoła i gdy tylko ich manager dał znak, wkroczyli na scenę. Tłum był zachwycony.
-Witam strefę pierwszą! - przemówił Clev do mikrofonu. Na szyi miał zawieszoną czerwoną, gitarę elektryczną. Nad całym zespołem spoczywała korona wielkiego drzewa - piękny widok.
-Na sam początek chciałbym podziękować wszystkim za przybycie, a w nagrodę damy wam najlepszy koncert wszech czasów ! - uniósł dłoń do góry, a dziewczyny zaczęły piszczeć z zachwytu. Po tym geście zaczął się koncert.
-Specjalnie dla was - Radioactive - mruknął i muzyka ruszyła pełną parą. Clev zaczął śpiewać (Tu jest link do śpiewanej piosenki)

- I'm waking up to ash and dust
I wipe my brow and I sweat my rust
I'm breathing in the chemicals
I'm breaking in, shaping up, ejecting out of the prison bus
This is it, the apocalypse
Whoa

I'm waking up, I feel it in my bones
Enough to make my systems blow
/Welcome to the new age, to the new age/ [x2]
/Whoa, whoa, I'm radioactive, radioactive/ [x2]

I raise my flag, I don my clothes
It's a revolution, I suppose
We'll paint it red to fit right in
Whoa
I'm breaking in, shaping up, ejecting out of the prison bus
This is it, the apocalypse
Whoa

I'm waking up, I feel it in my bones
Enough to make my systems blow
/Welcome to the new age, to the new age/ [x2]
/Whoa, whoa, I'm radioactive, radioactive/ [x2]

All systems go, sun hasn't died
Deep in my bones, straight from inside

I'm waking up, I feel it in my bones
Enough to make my systems blow
/Welcome to the new age, to the new age/ [x2]
/Whoa, whoa, I'm radioactive, radioactive/ [x2]
- po zakończeniu piosenki tłum już z niecierpliwieniem czekał na kolejną. Mimo iż piosenka była świeża, dużo osób śpiewało ją wraz z nim. Co było dla wokalisty bardzo zaskakujące.

W pewnym momencie Clev zgiął się w pół i zaczął pluć krwią. Podbiegła do niego ochrona
-Clev, co się dzieje?!- ten jednak wypluł kolejną porcję krwi będąc na klęczkach i podpierając się jedną dłonią.
-tab..tabletki, potrzebuję tabletek!- wydusił z siebie z ledwością. Tłum zamarł. Chłopcy z zespołu porzucili instrumenty w trybie natychmiastowym i zaczęli przeszukiwać gorączkowo wszytko, w czym mógłby zamieścić lekarstwo.
Pech chciał że nie było z nimi nikogo kto by mógł wiedzieć co tak naprawdę dolega liderowi. Więc czekali na wybawiciela który to by wpadł na genialny pomysł uratowania koncertu oraz samego Cleva.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Nowy
Nowy


Liczba postów : 19
Reputation : 1

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Nie Kwi 14, 2013 9:49 pm

Zamieszanie. Jego żywioł. Tym razem bez paniki i rozlewającej się dookoła krwi. Jakiś pajac darł mordę, a ludzie darli się wraz z nim. Wilk tego nie rozumiał. Przeszkadzał mu hałas, a mimo to zatrzymał się tu na dłużej. W tłumie zwykle nie zwracano na niego tak wielkiej uwagi jak zwykle. Przechylił łeb nieco w bok, obserwując scenę przez gogle wmontowane w kaptur. Sapnął zniecierpliwiony. Był głodny, nie miał czasu na stanie tutaj. Był czas kolacji, a później wpełznięcia w jakąś dziurę by w spokoju się wyspać. Już miał się odwrócić i zwyczajnie pójść swoją drogą, gdy dotarł do niego znikomy zapach krwi. Delikatny i zachęcający. Ślepia Wilka rozszerzyły się ze zdziwienia i natychmiast zwróciły się w kierunku sceny. Drący się pajac krwawił. Inni panikowali. Bastard pisnął cicho. Jednak nie ze współczucia, a z radości. Jedzenie. Łatwa ofiara.
Wyglądał jak dziecko w kolorowym ubranku, fan zespołu. Szybko i zwinnie przemykał się między ludźmi by podejść jak najbliżej sceny. Nie wzbudzał zbyt wielu podejrzeń. Wdech, wydech. Szybkie oblizanie ust i zaostrzonych kłów. Bez ryzyka nie ma zabawy. Kościany ogon, zawinięty do tej pory dookoła brzucha, wysunął się spod koszulki. Szybkie wskoczenie na scenę i rzucenie się do gardła wokaliście. Byle wyrwać kłami jak najwięcej mięsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NPC
Moderator


Liczba postów : 16
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Nie Kwi 14, 2013 10:47 pm

//Ochroniarzom szybko wpadł w oko dziwnie ubrany osobnik. Jeszcze dziwniejsze było to, że momentalnie znalazł się na scenie. Ochrona zwarła momentalnie szyki i stanęła murem przy konającym wokaliście. Pogotowia ni widu ni słychu - a dzwonili. Wszystko wydawało się dziwne, jakby z góry zaplanowane. Może ktoś czyni to umyślnie i teraz dokona się jego plan? Kto wie. Póki co jedynym problemem w tejże chwili była postać która zachowywała się podejrzanie.
Gdy rzucił się w stronę poszkodowanego szybko stało się jasne, że to nie wyczekany zbawiciel, ale oprawca w wilczej pelerynie. A nie, moment! Mimo że postać poruszała się nad wyraz szybko, ochrona oraz reszta licznej widowni zauważyła ogon. Czyżby to pies? Nie było czasu na domysły. Dwóch ochroniarzy, barczystych, dwa metry wzrostu, całkowicie łysi i niemal nie do ominięcia. Jeden z nich wyjął paralizator - niezbędne urządzenia tutejszego ochroniarza - i skierował je ku agresorowi. Drugi zaś złapał jakiś kabel i rzucił w stronę bestii.
Tłum zamarł z przerażenia. Wszystko jest nadawane na żywo przez lokalną telewizję. W oddali słychać już dźwięk syren policyjnych, co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Nowy
Nowy


Liczba postów : 19
Reputation : 1

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Nie Kwi 14, 2013 10:54 pm

Wilcze uszka schowane pod kapturem natychmiast przyległy płasko do łba, ukazując zdenerwowanie stworzenia. Wilk co chwilę oblizywał się nerwowo. Maska malarska wisiała przy szyi, dzięki czemu doskonale było widać zwierzęce kły stworzenia. Szybka ocena sytuacji i szczeniak wybrał osobnika bez paralizatora. Głuchy pomruk zbierający się w jego gardle przerodził się w pełne wściekłości warczenie. Wilk przywarł do ziemi i poruszał się już na czterech łapach. Wydawało się, że nie sprawia mu to najmniejszych problemów. Śmignął ku nogom ochroniarza z kablem by wbić swoje kły w jego kolano i przynajmniej postarać się unieruchomić przeciwnika. Jedzenie musiało poczekać. Nie do końca rozumiał ideę paralizatora, ale instynkt podpowiadał mu, że to coś niebezpiecznego. Nic więc dziwnego, że chodzący na boki miarowo ogon stworzenia tylko czekał aż drugi z przeciwników znajdzie się bliżej by wytrącić mu podejrzaną broń z dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NPC
Moderator


Liczba postów : 16
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Nie Kwi 14, 2013 11:27 pm

Z rany tryskała krew. Psia istota przegryzła się przez gruby materiał munduru ochroniarza. Ten zawył sam niczym wilk, z bólu. Cóż, nie dziwmy się, musiało to boleć. Szkarłatna ciecz rozbryzgała się momentalnie na scenie. Ludzie widząc to zaczęli krzyczeć i panikować. Większość za wszelką cenę próbowała się wydostać z terenu przeznaczonego dla VIP-ów. Bo właśnie tam, widok na całe zajście był najwyraźniejszy. I najstraszniejszy zarazem.
- Co za cholerny skurwiel ! - zaklął z bólu i chwycił stworzenie za łeb. A dokładniej za jego włosy, bo zdążył wsunąć rękę pod kaptur nieznajomemu i szarpnąć mocno za nie.
- odczep się wreszcie do cholery! - ochroniarz nie wiedział co się dzieje. Był rozwścieczony, chciał za wszelką cenę odczepić intruza. Kolano bolało jak diabli.
- Dorian, co tak stoisz jak słup soli! Weź tego dupka od mnie! - warknął do towarzysza który z osłupieniem przyglądał się całemu zajściu. Nic dziwnego, w końcu nigdy wcześniej zapewne nie widział takiego stworzenia.
Szybko się więc zerwał w stronę kolegi, i trzymając w dłoniach paralizator skierował go do psiego towarzysza
- proszę, może popieścić piska troszkę?- zapytał stworzenie z wyraźnym szyderstwem i przytknął mu do karku urządzenie elektryczne. Dla Wilka na pewno nie było to najprzyjemniejsze. Zwłaszcza że ten pierwszy wciąż ciągnął go za kudły. Musiał szybko coś wymyślić by wyjść z tej opresji. Syreny policji były coraz to bliżej, więc czasu coraz mniej. Całemu zajściu przyglądał się ranny wokalista. Nie miał siły się podnieść, jego koledzy zaś już dawno uciekli gdzie pieprz rośnie. Też mi kąpani.





NPC (ochroniarz nr.1) otrzymało - 9 punktów życia (pozostało: 91 PŻ)
NPC (ochroniarz nr.2) otrzymało - 0 punktów życia (pozostało: 100 PŻ)
Wilk - 5 punktów życia (pozostało: 95 PŻ)


//INFO: punkty są odejmowane za sprawą rzutów kostką http://www.losowe.pl/kostka
oraz śledzenia ich przez graczy za pomocą programu join.me
(otrzymują bezpośredni link na PW lub GG od NPC lub administratora gry) !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Nowy
Nowy


Liczba postów : 19
Reputation : 1

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Kwi 15, 2013 12:08 pm

Ciepła, słodkawa krew w ustach. Wydawać się mogło, że tylko tego potrzeba szczeniakowi do szczęścia. Już miał wgryźć się bardziej, wyszarpać kawał mięcha z nogi ochroniarza, gdy został złapany za sierść na głowie. Tego było za wiele. Szarpnął się niemal w panice. Za wszelką cenę nie chciał pozwolić by kaptur zsunął mu się z głowy. Natychmiast przytrzymał go łapą. Z przerażeniem, kątem oka, obserwował zbliżającego się osobnika z bronią. Wreszcie kły puściły nową zdobycz, gdy przez ciało Wilka przeszedł prąd. Nie należał on jednak do stworzeń, które szybko się poddają. Ostra końcówka ogona pomknęła w kierunku szyi agresora. Doskonale znał dźwięk syren policyjnych. Nie mógł pozwolić by go złapali, a później zamknęli w jakiejś klatce. Był wilkiem, nie psem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NPC
Moderator


Liczba postów : 16
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Kwi 15, 2013 2:40 pm

//Nareszcie! Ranny ochroniarz z zachwytu aż ukucnął. Bolało go jak diabli. Poważnie zastanawiał się własnie nad tym, czy ma jeszcze to kolano. Jednak paralizator nie zawiódł i trochę doprowadził do porządku psie stworzenie.
Zdrowy ochroniarz był niemal pewien że teraz pójdzie jak po maśle, jednak zwyczajnie nie poszło po jego myśli.
Człeko-podobne stworzenie o psim zachowaniu było wyjątkowo agresywne. Żądne krwi i wygranej za wszelką cenę. Nie trzeba było być zoologiem by to dostrzec.

Funkcjonariusze policyjni byli już na miejscu. Wymierzyli broń do zwierzęcia, zbliżając się do niego powoli. Było ich około 5, reszta czekała przy samochodach mierząc z daleka i obserwując uważnie
- nie ruszaj się policja! - krzyknął jeden z nich, jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości kim są. Łącznie przybyło na miejsce około dwudziestu radiowozów. Funkcjonariusze jednak zbytnio nie mogli nic zrobić, puki na miejscu było tyle ludzi. A to koncert. Była więc ich cała masa. Wciąż wszyscy panikują. Jedni kucają i chowają głowę między kolana modląc się o przeżycie, drudzy zaś nadal próbują przepchać się za bajerkę wyjściową.
W tym czasie kolejny rozlew krwi. Stworzenie podcięło gardło ochroniarzowi, który operował elektrycznym urządzeniem. Szybko upadł z hukiem uderzywszy czołem o podłoże sceny, tryskając krwią na lewo i prawo.
- Dorian! - wrzasnął rozpaczliwie żywy ochroniarz
- no dalej, strzelajcie do niego! Na co czekacie!!! - skierował rozkaz do jednego z funkcjonariuszy, który to wycelował w ruchliwego Wilka. Trafił w jego tylną kończynę.
- cholera! - zaklął głośno bo mierzył w coś zupełnie innego. W łep. Reszta zaś zwlekała z strzałem, bo nikt nie chciał omylnie zranić kogoś z fanów czy członków zespołu. Clev ostatkami sił przyglądał się całemu zajściu



NPC (ochroniarz nr.1) otrzymało - 2 punktów życia (pozostało: 89 PŻ)
NPC (ochroniarz nr.2) otrzymało - 100 punktów życia (pozostało: 0 PŻ)
Wilk - 14 punktów życia (pozostało: 81 PŻ)


//INFO: punkty są odejmowane za sprawą rzutów kostką http://www.losowe.pl/kostka
oraz śledzenia ich przez graczy za pomocą programu join.me
(otrzymują bezpośredni link na PW lub GG od NPC lub administratora gry) !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Nowy
Nowy


Liczba postów : 19
Reputation : 1

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Kwi 15, 2013 2:55 pm

Pisk zranionego stworzenia poniósł się po całym placu. Krew innych była dla Wilka faktem całkowicie do zaakceptowania, jego własna już nie. Nawet nie spojrzał w kierunku swojej tylnej łapki. Policja i broń była dla niego połączeniem wręcz tragicznym. Było ich za dużo, stanowczo za dużo. Prawdopodobnie gdyby poruszał się na dwóch łapach byłby całkowicie unieruchomiony. Jednak jego czworonożna postawa, którą wypracował przez lata życia wiele mu ułatwiła. Niemal pełznąc przeturlał się w kierunku wokalisty i zajął należna mu miejsce za Clev'em. Wilczy ogon zdawał się żyć własnym życiem, niezależnie od swojego właściciela, bowiem gdy Wilk rozpoczął swoją ewakuację ogon owinął końcówkę dookoła paralizatora i zgarnął go ze sobą. Psowaty czym prędzej przerzucił sobie nową broń do łapki, a ogon owinął dookoła brzucha mężczyzny. Jego rozumek wywnioskował, że musi być to ktoś ważny skoro taka przybyła mu odsiecz. Kościana strzałka na końcu ogona podpełzła niebezpiecznie do szyi zakładnika.
- Mam go zabić? - warknął donośnie, by policja go usłyszała.
Głos stworzenia był dość dziwny. Dało się go zrozumieć, choć o wiele bliżej mu było do szczekania psa niż ludzkiej mowy. Powoli, ostrożnie, mając przed sobą żywą tarczę, przemieszczał się w kierunku panikującego tłumu. Byle bliżej, byle bezpieczniej. Byle stąd zwiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NPC
Moderator


Liczba postów : 16
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Kwi 15, 2013 3:33 pm

//Przyglądali się jak stworzenie czołgało swe cielsko w stronę konającego wokalisty. Jednak nikt nic nie zrobił? Głupota służb nie miała granic. Nim się obejrzeli, Clev był zakładnikiem wilczego stworzenia. Policjanci zaczęli coś szeptać przez krótkofalówki. Nagle opuścili broń i z zobojętnieniem zaczęli iść do radiowozów.
- ej, czekajcie, a ja?! - krzykną z przerażeniem ochroniarz spoglądając na swojego martwego kolegę. Zaczął kuleć w ich stronę. Zostawiał po sobie stróżkę krwi. Policjanci tylko wymieniali między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Przytakiwali skinieniem głowy, potem zaś wsiadali do radiowozu i przyglądali wszystkiemu z daleka.

Wilk mógł poczuć dezorientacje, no bo przecież wcześniej bronili, a teraz co? Już im wszystko jedno, czy przeżyje czy też nie? Nastąpiła cisza przed burzą. Nagle coś chwyciło wilka za ramię i cisnęło nim boleśnie o boczną ściankę sceny. Tak sprawnie, że nie miał nawet szans by coś zauważyć. To służby specjalne. A raczej służbiciel, bo w liczbie pojedynczej. Policja wycofała się na wieść, że jest już na miejscu, lecz pozostała by przyjrzeć się całemu zajściu z bliska.
- nie powinno Cię tu być, dziwolągu - mruknął głos wysokiego, ciemnoskórego mężczyzny z spiętymi w kitkę długimi włosami. Miał na sobie coś w rodzaju 'panczerza'. Dziw tylko że jedynie jego wysłali w to miejsce. Najwidoczniej musiał być wyjątkowo dobry. Patrzył na Wilka, 'z góry' i zbliżał szybkim krokiem, chwycił po coś do kieszeni, a moment po tym rzucił w niego kólka która w locie przemieniła się w stalową siatkę i uwięziła stworzenie
- koniec zabawy pieszczochu, idziesz ze mną - odparł spokojnie mężczyzna i zabrał się za Wilka


NPC (ochroniarz nr.1) otrzymało - 2 punktów życia (pozostało: 87 PŻ)
NPC (ochroniarz nr.2) otrzymało - 100 punktów życia (pozostało: 0 PŻ)
Wilk - 2 punktów życia (pozostało: 79 PŻ)


//INFO: punkty są odejmowane za sprawą rzutów kostką http://www.losowe.pl/kostka
oraz śledzenia ich przez graczy za pomocą programu join.me
(otrzymują bezpośredni link na PW lub GG od NPC lub administratora gry) !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Nowy
Nowy


Liczba postów : 19
Reputation : 1

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Kwi 15, 2013 3:43 pm

Nie mógł się powstrzymać od zwycięskiego uśmiechu, który migiem pojawił się na jego ustach, gdy tylko policja zaczęła się wycofywać. Nie węszył żadnego podstępu, miał ludzi za podrasę. Widocznie uznali jego wygraną. Już miał uskoczyć w tłum by zwiać do swojego schronu, gdy poczuł na ramieniu czyjś uścisk. Warknął zaskoczony i sięgnął kłami w kierunku obcej dłoni. Jednak nie zdążył zatopić w niej swoich kłów. Jego ciało z hukiem gruchnęło o ściankę sceny. Wilkowi pociemniało przed oczami. Przypadł do ziemi i przez załzawione ślepia patrzył na służbistę. Przez google w kapturze był nieco zniekształcony, ale wystarczająco widoczny by Wilk go zapamiętał. Na przyszłość, jeśli takowa będzie. Z siatki się nie wyrywał. Usiadł w niej grzecznie niczym zwierzę, jak kot owijając ogon dookoła swoich łap. Skulił wilcze uszy i patrzył na zbliżającego się przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NPC
Moderator


Liczba postów : 16
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Kwi 15, 2013 4:10 pm

//Mężczyzna popatrzył z politowaniem na twarz, albo raczej pysk oprawcy. Ściekała z niego krew, ale nie to malowało się na jego twarzy. Wielki grymas niezadowolenia, bo jak widać nie spodziewał się takiego zwrotu akcji.
- no to malutki idziesz ze mną - powiedział relaksacyjne i chwycił za końce sieci. Była nie zastąpiona w takich sytuacjach. Stalowe nici oplątywały się boleśnie wokół intruza, uniemożliwiając tym sposobem poruszanie się wewnątrz.
Mężczyzna taszczył cielsko Wilka po scenie w kierunku swojej furgonetki. Tam miał już przygotowane pudło, gdzie zamknie stworzenie i wywiezie w odpowiednie dla niego miejsce.
Było słychać pogotowie - no w końcu dotarli! Ponoć były jakieś zamieszki na ulicach, stąd te kolosalne opóźnienie. Opatrzyli ochroniarza, wspomogli tabletkami wokalistę, wszystko wyglądało na to że będą żyli długo i szczęśliwie.

Dotarli już na miejsce. Mężczyzna chwycił sieć i uniósł do góry, wraz z jej zawartością, patrząc się w ślepia bestii żekł do niego wymownie
- a teraz mnie posłuchaj...- zaczął spokojnie, wkładając do swoich papierosa i chwilę później podpalając go
- jak będziesz grzeczny, nic Ci nie będzie, zrozumiano? - nie czekał na odpowiedź. Dał tym sposobem wyraźnie do zrozumienia, że nie ma nawet innego wyjścia. Zaciągnął się dymem i wypuścił go wprost na pysk Wilka. Chwilę po tym otworzył z kopa furgonetkę i wrzucił go do wielkiego pudła z kratami. Zamknął drzwi, wsiadł do auta i odjechał gdzieś w dal.



z/t oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz


Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Wto Sie 06, 2013 8:48 pm

Wykończona ostatnimi przejściami w swoim niezbyt długim życiu Marc postanowiła dochować swojego postanowienia dotyczącego nieopuszczania Strefy I. Rzecz jasna, nie zamierzała przebywać w jednym miejscu do końca życia, jednak dłuższa przerwa między ponownymi odwiedzinami na innych obszarach CC była w jej przypadku wręcz wskazana. Wracając jednak do chwili obecnej - po kilku dniach intensywnego odpoczynku i jeszcze intensywniejszego lenistwa Marceille postanowiła wybyć ze swojego miłego oraz, przede wszystkim, bezpiecznego mieszkanka na zewnątrz. Nie mając ochoty na długie spacery czy, o zgrozo, kolejne wycieczki krajoznawcze postanowiła wybrać się w równie interesujące, a z pewnością umiejscowione bliżej miejsce. Czy kogoś dziwi fakt, iż dziewczę wybrało się na przechadzkę aż pod Płuca Miasta? Zapewne nikogo, huh. Pogoda jej sprzyjała, brakowało tylko ćwierkających ptaszków i chichotu bawiących się dzieci. O drugim mogła zapomnieć, jednak ostatnia opcja przejawiała się w krnąbrnym dziecku przed okresem dojrzewania, które wraz ze znajomymi próbowało pozbyć się sztucznej trawy spod na wpół sztucznego drzewa. Widząc ich wygłupy Marc przewróciła wymownie oczami, gdy jej spojrzenie napotkało nerwowy wzrok jednego z dzieciaków, któremu przypadła chwalebna funkcja ostrzegania kolegi, który w pocie czoła próbował zniszczyć mienie publiczne. Dziewczyna nawet nie zdążyła przysiąść na upatrzonej wcześniej ławeczce a grupa młodocianych wandali została zmuszona do ucieczki przed nadciągającymi posiłkami w postaci patrolu policji. Marc teraz w spokoju mogła delektować się kolejnym spokojnym dniem, siedząc na ławce i wpatrując się w jak zwykle ciemne niebo, licząc na choćby kawałek błękitu, który znała wyłącznie z opowieści.

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Sro Sie 07, 2013 12:16 pm

Nathaniel długo zbierał się po zniknięciu Miyi. Zniknęła bez słowa pożegnania. Długo wstawał, pracował, kładł się spać. Rzadko robił sobie przerwę na jedzenie, zwyczajnie nie mógł przełknąć ani kęsa. I tak w kółko. Nie wiedział już ile czasu minęło. Ostatnimi czasy znowu normalnie zaczął jadać, a dzisiejszego ranka obudził się z przekonaniem, że musi zrobić coś dla siebie i przestać patrzeć w przeszłość. Wybrał się na spacer. Drogę wybierał losowo, nie miał konkretnego celu. Nawet się nie zorientował, kiedy dotarł do centrum i do dość sławnego hotelu. Było dość ładnie, jak na dni w tutejszej strefie. Co prawda to nie to błękitne niebo, które zdarzało mu się widywać w strefie 0, za dawnych lat. Było jednak dość ciepło, co sprzyjało, jak widać, wypełzaniu z kryjówek młodocianych przestępców. Nathaniel kątem oka obserwował ich ucieczkę. Co za idioci. Myślą, że jak coś zmajstrują, to pokażą, jacy są "odważni". Ciekawe, czy zachowywaliby się tak samo, gdyby musieli walczyć o życie. Nie tak "na niby". Tak naprawdę. W sytuacji, w której "odwagą" nie jest niszczenie mienia.
Zaczynały go trochę boleć nogi. Dawno nie wychodził z domu na więcej, niż to było konieczne. Musiał się z powrotem wbić w swój dawny tryb życia. Chciał chwilę odsapnąć. Ławka co prawda była zajęta, ale jemu to nie przeszkadzało. Zbliżając się do niej, wyciągnął z plecaka wodę, wziął łyka. Zaraz po tym butelka z powrotem wylądowała w plecaku. Podszedł do siedzącej kobiety.
-Mogę się przysiąść? -spytał najuprzejmiej, jak umiał. Zdobył się nawet na delikatny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz


Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Sro Sie 07, 2013 1:37 pm

Siedząc wygodnie na ławce czarnowłosa z nudów obserwowała otoczenie. Mało rzeczy przykuwało jej uwagę - wychodzący z hotelu sąsiedzi byli zaszczycani wyłącznie krótkim, znużonym spojrzeniem - szczytem uprzejmości z jej strony była odpowiedź na pozdrowienia znajomych przechadzających się w pobliżu. Kiedy złapała się w końcu na próbie odszyfrowania tytułu książki czytanej przez wątłą nastolatkę siedzącą w dość sporej odległości Marceille zdała sobie sprawę, iż zachowuje się niczym wścibska sąsiadka szukająca sensacji w codziennych czynnościach. Pokręciła głową, jakby próbowała pozbyć się z głowy tego jakże krzywdzącego spostrzeżenia. Poza tym wtedy też pomyślała o czymś zgoła innym - była tak skupiona na swoich poszukiwaniach, że nawet nie zwróciła uwagi na to, że kilka osób przebywających na placu zwróciło na nią swoją uwagę. Marc w sumie szybko o tym zapomniała - zazwyczaj w pracy wlepiają się w nią ślepia całego tłumu, dlatego nie powinno to robić na niej zbytniego wrażenia. Kiedy tak wędrowała spojrzeniem to tu, to tam w polu widzenia dziewczyny pojawił się zbliżający się miarowo w jej stronę facet. Marceille miała nadzieję, że przejdzie dalej - w końcu każdy może przejść obok niej, to przecież żadna zbrodnia! Starała się ignorować to, iż facet ciągle się zbliżał, jednak mimowolnie co jakiś czas zerkała w tamtym kierunku. Nie miała ochoty na towarzystwo, chciała się tylko zrelaksować w pobliżu namiastki zieleni. Jej życzenie oczywiście nie mogło zostać spełnione, bo nieznajomy miał ochotę usiąść, a w pobliżu nie dało się narzekać na nadmiar wolnych miejsc. Przez chwilę zastanawiała się, czy przypadkiem mu grzecznie nie odmówić albo pozwolić mu zająć miejsce obok siebie i po cichu zawinąć się do względnie bezpiecznego holu hotelowego. Niestety, zwyciężyła opcja trzecia - Marc postanowiła nie tylko udzielić mu pozwolenia, ale też i wytrzymać jeszcze trochę na zewnątrz.
- Proszę. - odparła, delikatnie przesuwając się w stronę skraju ławki. Ot, taki grzeczny gest - nikt jej nie zarzuci, że jest niekulturalna, co to, to nie! Skoro facet już tu siedział, czuła się zobowiązana do rozpoczęcia neutralnej pogawędki na przyziemne tematy.
- Ładna pogoda, prawda? - zagadnęła przyjaźnie, spoglądając w jego stronę.

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Sro Sie 07, 2013 2:08 pm

Nie zwlekał długo, jak tylko usłyszał pozwolenie, zajął miejsce. Usiadł wygodnie z rozstawionymi nogami. Odchylił głowę lekko do tyłu, próbując wyłapać jakiekolwiek światło słoneczne, ciężko próbujące przedrzeć się przez szare niebo. Nie miał zamiaru przeszkadzać bardziej dziewczynie, tym bardziej ją zagadywać. Miał wrażenie, że i tak przeszkadza swoją obecnością, no bo może ona chce po prostu posiedzieć w samotności? Ku jego zdumieniu jednak, to ona zaczęła rozmowę. Otworzył przymrużone oczy i zwrócił twarz w jej stronę.
-Nie najgorsza. -przyznał, lekko cmokając na początku, jakby się zastanawiał. Kiedy spojrzała na niego, miał okazję dokładniej się jej przyjrzeć. Była bardzo piękna. Poczuł lekki ból w sercu, przypominając sobie Miyę. Stwierdził jednak, że nie będzie się tym przejmować. Postanowił podjąć rozpoczętą rozmowę.
-Kawałek błękitnego nieba nie byłby jednak niczym niemile widzianym. Albo trochę promieni słonecznych. -uśmiechnął się. Odwrócił wzrok, by nie przytłaczać rozmówczyni swoim spojrzeniem. Spojrzał przed siebie. Ujrzał małego, niewątpliwie głodnego wróbla. Ostrożnie sięgnął po plecak i wyjął z niego kanapkę, którą zrobił sobie na drogę. Na w razie czego. Rzucił mu pod sam dziób kawałek chleba. Uniósł lewy kącik ust nieco wyżej, tak, że jego policzek niemal przysłonił oko. Rzucił kolejny kawałek. Ptak początkowo był dość płochliwy, jednak z każdym rzuconym kawałkiem jedzenia stawał się coraz bardziej śmiały i podchodził bliżej. W końcu Nathaniel zdecydował się spróbować pokarmić go z ręki. Zwierzak był najwyraźniej tak głodny, że nie miał nic przeciwko.
-Jestem Nathaniel. A ty? -ptak na dźwięk jego młodzieńczego, ale męskiego, lekko zachrypniętego głosu, delikatnie się wypłoszył. Po chwili jednak znowu wrócił do jedzenia. Nathaniel natomiast ponownie zwrócił wzrok ku dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz


Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pią Sie 09, 2013 4:48 pm

Właściwie to czy ona kiedykolwiek widziała chociaż skrawek błękitnego nieba? Promienie słoneczne owszem, od czasu do czasu przebijały się przez grubą warstwę dymu wydobywającego się z wszechobecnych, ogromnych kominów. Piękne, bezchmurne sklepienie widywała jako dziecko w starych książkach z obrazkami przechowywanymi przez jej babkę. Miała więc jako takie wyobrażenie dotyczące pogodnego nieba wykreowane na podstawie owych rycin, o. W sumie to dziś trochę promyków nieśmiało przecisnęło się przez wyżej wspomniany dym ulatujący z chlub i największych zakładów pracy w całym CC.
- Jak się nie ma co się lubi, to się znosi co się ma - przywołała z pamięci stare powiedzenie w lekko zmienionej formie. Jakby się czepiał to trudno, Marc chciała się pochwalić swoją erudycją i jej nie wyszło, no.
Z nieukrywaną ciekawością przyglądała się jak facet radzi sobie z małym, płochliwym wróbelkiem. Musiała przyznać, że całkiem nieźle mu szło, więc na twarzy Marceille pojawił się wyraz pełnej aprobaty. No, może nawet mu zazdrościła, bo kiedyś także próbowała nakarmić jakieś latające stworzątko, jednak te odmówiło współpracy i odleciało gdzieś hen, w siną dal. Innym razem trochę większy ptaszek o mało nie wydziobał jej oka - od tamtej pory już nie próbowała w żaden sposób nakarmić ptaszków. Może i by mogła je zwabić niczym Królewna Śnieżka czy ktoś, ale nie było jakoś okazji żeby to wypróbować.
- Nieźle sobie z nim radzisz. - rzuciła komplement, ot tak. Żadnych ukrytych podtekstów, przesłań i flirtów! Niczym zahipnotyzowana wpatrywała się w jeszcze całkowicie niegroźnego wróbelka, bo nie wiadomo kiedy obudzi się w nim okropny dziobiący potwór. Dźwięk głosu faceta wyrwał ją z tego transu; automatycznie zwróciła głowę w jego stronę. W trakcie owej czynności próbowała ogarnąć, o czym tak właściwie mówił... No bo w końcu głupio by było, gdyby zapytała się, co mówił. Ach tak, przedstawiał się, jasne.
- Marceille. - krótko, zwięźle i oczywiście na temat! - Miło poznać - dorzuciła ponownie grzecznościową formułkę, która według samej Marc brzmiała niezwykle sztucznie.

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Nie Sie 11, 2013 4:52 pm

-Tak, to prawda. -uśmiechnął się na powiedzonko i przemilczał fakt, iż brzmiało troszeczkę inaczej. Nie miał zamiaru się wymądrzać, ważne, że przekazała to, co chciała. Kątem oka dostrzegł aprobatę w oczach dziewczyny. Zaimponował jej delikatnością i łagodnością? Zaśmiał się w duchu. Nigdy nie przyszłoby mu na myśl, że to może przyciągnąć czyjąś uwagę. W tych czasach raczej bycie twardym, posiadanie stalowych nerwów i siła...to się liczy, bo to warunkuje przetrwanie. Gdy usłyszał jej imię, kiwnął głową i powtórzył je parę razy pod nosem, zerkając na dziewczynę. Zawsze tak robił, miał ten zwyczaj po swojej matce. Sprawdzała tak, czy imię ładnie dla niej brzmi, czy pasuje do właściciela, no i przy okazji utrwalała sobie połączenie imię-twarz.
-Marceille. Tak, stanowczo ci pasuje. -uśmiechnął się. -To delikatne i bardzo kobiece imię. Pomimo glanów, które są dość...mało kobiecymi butami, i tak nie ukryjesz tej kobiecej finezji. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. -nie był to tekst na podryw. No...może trochę. Ale bardziej wyrażał swoją myśl, niż próbował zbajerować. Sam nie wie, po co to powiedział. To było po prostu pierwsze skojarzenie z jej imieniem. W ogóle, zabawne wydawało mu się to połączenie. Tu glany, skórzane spodnie, bluza z kapturem...twarda warstwa ochronna, nie ma co. Na pierwszy rzut oka, oczywiście. Bo gdy spojrzeć pod kaptur, widać śliczną i delikatną twarzyczkę młodej kobiety, a gdy zamienić z nią kilka słów, wyłania się uprzejmość. Może brzmiąca lekko sztywnie i schematycznie momentami, ale wyczuwa się w niej dobre intencje. Ciekawiło to Nathaniela.
-Tak myślisz? On jest tak głodny, że każdemu pozwoliłby się karmić. Spróbuj. -podał jej kawałek kanapki, by mogła oderwać trochę i przekonać się, że też dałaby radę.
-W ogóle, to wybacz, że ci tak brutalnie przerwałem chwilę samotności i jeszcze do tego naspraszałem kumpli. -wskazał na wróbla i uniósł lewy kącik w górę, uśmiechając się przepraszająco. Obserwując reakcję, chciał wybadać, czy czasem kobieta nie ma go dość. Jemu się dość przyjemnie siedziało w jej towarzystwie, ale to nie musiało oznaczać, że jej w jego również.



(wybacz za dość późny odpis, niespodziewany wyjazd do babci ._. Mam nadzieję, że się nie gniewasz Smile )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz


Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Nie Sie 18, 2013 11:27 pm

Jak się ostatnio zaliczyło bliskie spotkanie pierwszego stopnia z tak powszechnie gloryfikowaną siłą to w ogóle nie ma się co dziwić, że reakcja była jaka była! Marceille przypomniała sobie o prawie już niewidocznych siniakach na swojej szyi. Instynktownie potarła owe obolałe do niedawna miejsca, które zasłaniała obszerna bluza. Niech ten pieprzony Jacob zgnije w pace - gdyby dziewczę należało do osób wierzących z pewnością właśnie wołałaby o pomstę do nieba, ewentualnie życzyła mu wieczności w najodleglejszych kręgach piekielnych. Znów miała przed oczami obraz wydarzeń, które spotkały ją oraz Echo w Strefie II. W dodatku ten popapraniec nadal był na wolności, niech go licho! To ci dopiero kontrast między damskim bokserem-szują a spokojnym gościem dokarmiającym ptaszki. Poza tym facet karmiący wróble to i tak gatunek na wymarciu, w dodatku nikt nawet nie próbuje zadbać o objęcia takowych osób ścisłą ochroną. Niedługo ten świat całkiem zdominują siła fizyczna, kasa i jako tako ogarnięta wysoka technologia.
Kiwnęła głową słysząc, że jej imię do niej pasuje - chociaż nie bardzo pokrywa się z pochodzeniem, ale co tam, rodzicielka miała taki kaprys i o, jest jak jest. A zawsze przecież mogło być gorzej. Jak dotąd nikt, powtarzam, nikt nie zwrócił uwagi na ubiór Marc. Ba, może i zwrócił, ale nie odważył się go skomentować! Dobra, nie licząc pani Yamamoto z drugiego piętra, która bezskutecznie próbowała za każdym razem, gdy tylko dziewczyna wyściubiła nos ze swoje kryjówki zaciągnąć ją do swojego mieszkania, ściągnąć z niej ubranie i wbić ją w jakąś gustowną sukienusię. No bo przecież taka śliczna młoda dziewczyna nie powinna ubierać się jak, w mniemaniu owej starszej pani, zapijaczony robol. Oczywiście, Marceille stawiała bohaterski opór wykręcając się chronicznym spóźnieniem w każde miejsce do którego się udawała. Tak, moi drodzy, ona potrafiła spóźnić się nawet na zakupy do pobliskiego sklepu, co już jest prawdziwą sztuką! Dlatego też początkowo źrenica nieznacznie jej się powiększyła, brew zadrżała, a na twarzy chwilowo pojawiła się mina pod tytułem wszystko, tylko nie to.
- Ale za to jakie wygodne! - zaoponowała, by po chwili patrzenia na rozmówcę spojrzeć na swoje ukochane buciki. Poza tym co tym ludziom nie pasowało w glanach, to są bardzo porządne buty! Marc po prostu uśmiechnęła się wesoło jak to zwykle robiła w odpowiedzi na komplementy, których zazwyczaj dostaje od groma.
- Poza tym ja się wcale nie ukrywam. - no bo była całkiem świadoma tego, że jest ładna. Ba, dla niektórych była wręcz kimś w rodzaju wyśnionej partnerki, ale mniejsza o nich; większość z nich rzuciłaby się na pierwszą lepszą spotkaną w realnym świecie pannę. Miała ochotę zapytać ile już takich zbłąkanych na ulicach CC dziewczyn zbajerował na taki lub podobny tekst, ale chwilowo ugryzła się w język.
- Wiesz, to chyba nie jest zbyt dobry pomysł. One wydają się niepozorne, ale tak serio tylko czekają na okazję i spróbują wydziobać Ci oko. - powiedziała śmiertelnie poważnie, ale po chwili dotarło do niej, jak komicznie to zabrzmiało. Po tym wydarzeniu przepłakała prawie dwa dni, a teraz miała ochotę śmiać się do rozpuku. W końcu nie wytrzymała i zaśmiała się krótko. Mimo wszystko, pełna obaw ukruszyła odrobinę chleba z kanapki. Spróbowała nawiązać kontakt wzrokowy z ptaszyskiem, co nie bardzo jej wyszło. Po dłuższej chwili zastanowienia rzuciła mu kilka większych okruszków z gracją i siłą żołnierza ciskającego granat w stronę wroga. Serio. Dodatkowo przy wykonywaniu tej czynności niewyobrażalnie mocno zacisnęła powieki. Nathaniel z pewnością miał ubaw po pachy przyglądając się temu, co te nieboskie stworzenie wyczynia. W najgorszym wypadku zwieje z krzykiem widząc jej dziwaczne zachowanie, w najlepszym - będzie się po prostu z niej nabijał. Kiedy Marc niepewnie otworzyła jedno oko, zauważyła, że Nathaniel miał stuprocentową rację - wróbel ochoczo zabrał się do dziobania okruszyn.
- O kurcze. - wymsknęło jej się, a para błękitnych ocząt aż błyszczała z powodu samozadowolenia. Chciała zacząć piszczeć widziałeś? To mnie nie zjadło żywcem! Z ochotą więc rzucała wróblowi pozostałe okruszki, patrząc jak pochłania je z prędkością światła.
- E tam, daj spokój, nie ma za co przepraszać. - odpowiedziała, odwracając wzrok od jedzącego stworzonka i patrząc na Nathaniela z uśmiechem. W zasadzie to nie musiała nic mówić, bo takiego banana na jej buźce od dłuższego czasu nikt nie widział. Uściślając - od wydarzeń w kostnicy. Miło się gawędziło, pogoda dopisywała, wróbel był najedzony - czego chcieć więcej?

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Pon Sie 19, 2013 6:13 pm

-Tak, wiem. Bardzo wygodne. W końcu popierniczałem w nich parę ładnych lat. -zaśmiał się, jakby próbując ją zapewnić, że wcale nie miał zamiaru ją ustawiać, czy też zachęcać do zmiany stylu. Dobrze było jej tak, jak wygląda w tej chwili. Do tego nie miał powodu, by powstrzymywać uśmiech, bo przypomniał sobie czasy w strefie 0. Tak, stanie w nocy na warcie, wspólne przemieszczanie się z grupą, spanie pod gołym niebem, gdy nie było żadnego schronienia wokół.
-Nie sugeruję, że to robisz. Tylko że nawet gdybyś próbowała, to ci się to nie uda. A to różnica. -mrugnął jednym okiem wesoło. Po chwili się zorientował, że to wszystko może wyglądać jak tani podryw. Zawsze go zadziwiało, że on po prostu mówi na głos swoje myśli, zachowuje się wesoło i swobodnie. A i tak wygląda to podejrzanie. No nic, w sumie to nie jego problem. Jeśli ona to tak odbierze i przyjmie, to będzie mu nawet na rękę. ...Sam sobie nie mógł się nadziwić, że właśnie tak w tej chwili pomyślał.
Gdy usłyszał jej kolejne słowa, zaśmiał się lekko i krótko. Wypowiedziała tak głupkowatą teorię z taką powagą, że nie mógł się powstrzymać. Zreflektował się jednak szybko, by nie przegiąć.
-Oj, spokojnie. "Kumpluję się" z niejednym wróblem i jeszcze żaden mi nie groził, ani nie patrzył na mnie źle. -powiedział pokrzepiająco, bez ani jednej nutki nabijania się. -Wiesz, nie potrafię sobie wyobrazić morderczego wróbla, ale to fajny pomysł na horror, skoro owce zombie i mordercze pomidory już były...To to też się przyjmie. -dodał, poważnie się nad tym zastanawiając. Co prawda, tamte horrory były słabe, ale kto wie, jak by wyszedł ten?

Kiedy stało się tak, jak przewidział, a dziewczyna momentalnie się rozpromieniła, czuł się..inaczej niż do tej pory. Dawno się nie czuł w ten sam sposób. Był z siebie zadowolony i oczarowany jej wesołością, która również jemu się udzieliła.
-Mówiłem. -zaśmiał się wesoło i rzucił jeszcze parę okruszków dla malucha. Niech się cieszy. Strzepnął resztę okruszków z ubrań i odwrócił się w stronę rozmówczyni, gdyż zdawało się, że coś jeszcze mówiła.
-O. To dobrze. Nie chciałbym mieć zakłócania spokoju na sumieniu. -przeciągnął się i rozsiadł się wygodnie na ławce, uważając jednak, by nie "rozwalać się" i nie zajmować jej całej. Po prostu usiadł tak, żeby mu było wygodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz


Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Sro Sie 21, 2013 11:16 pm

- Tobie też wytykali to, że są mało eleganckie? - zapytała, krzywiąc się w teatralny sposób. No bo takie argumenty także się pojawiały - nie dość, że be i fuj to jeszcze im się elegancji zachciało! Co jak co, ale jak Marc się znudzi granie w gry, co w sumie jest niemożliwe to się przebranżowi. Tak, a jak nie daj losie zostanie projektantką mody bez wątpienia osiągnie wielki sukces i wprowadzi wtedy do dress code'u glany! Obowiązkowe glany na wszelkich popołudniowych herbatkach, imprezach zamkniętych, balach charytatywnych o melanżach przy basenach nie wspominając. A wtedy nikt jej nie wmówi, że to są mało eleganckie buty, no way.
- No wiesz... Dla chcącego nic trudnego - odpowiedziała, nie tylko mrugając do Nathaniela porozumiewawczo, ale też używając przysłowia w prawidłowej formie - brawa dla tej pani w szarym. Poza tym jakby ktoś się nią niezwykle czule zaopiekował, nakładając jej na twarz tonę wszelkich mazi, pudrów, cieni a na rzęsy wypaćkał ze dwa opakowania tuszu to z pewnością wszyscy uznaliby ją w najlepszym wypadku za kosmitę i zwiewali z krzykiem... Nie licząc, rzecz jasna, azjatyckich turystów, którzy nie przepuściliby takiej okazji do strzelenia odjazdowej fotki. I tak, nadal w uszach Marceille gadka Nathaniela brzmiała jak tani podryw. Do głowy by jej nie przyszło, że on to wszystko mówi szczerze. Nawet w jej głowie zrodziła się myśl, jakoby wynikało to z tego, iż białowłosy nie musiał się zbytnio trudzić z dziewczynami - wygląd typowego niegrzecznego chłopca z pewnością przysparzał mu sporo wielbicielek. Jednak idea ta rozwiała się niemal w trybie natychmiastowym - przecież facet, który karmi gołębie z własnej woli nie mógł być aż tak... Mało skomplikowany! Mimo wszystko traktowała ów komplement z dystansem, bo jak to ostatnio często twierdziła, nigdy nic nie wiadomo.
Co prawda Marc przygotowała się na to, że rozmówca będzie zrywał boki ze śmiechu po wysłuchaniu jej teorii spiskowych, jednak z tym, że potrafił się wstrzymać w odpowiednim momencie mógł zapunktować. No bo w końcu może by się poczuła urażona, zwinęła manatki, a potem zniknęła za drzwiami hotelu.
- Mnie najwyraźniej zwierzęta nie lubią - stwierdziła żartobliwie, chociaż w duchu wcale nie było jej do śmiechu. Nikt nie lubi, jak po wyciągnięciu ręki musi natychmiast ją cofnąć, bo można ją stracić w paszczy jakiegoś futrzastego bądź łuskowatego stworka.
- Były jeszcze mordercze opony z mind crushem - no bo jak tu można zapomnieć o uroczym Robercie, który nie wiadomo jak sprawiał, że głowy eksplodowały? No właśnie, przecież się nie da, nawet jeśli film był bardziej śmieszny niż straszny - Ba, już widzę te zachęcające podnapisy - Okruszki albo dziób w oko. - slogan znów wypowiedziała dość poważnie, jednocześnie udając wielkiego wizjonera Dziesiątej Muzy. Przez chwilę kiwała głową z pełną aprobatą dla swoich słów - Patrz, jakie chwytliwe! Byłby hit, co? - zapytała, patrząc na niego z uśmiechem. Może mogłaby się zająć czymś takim zawodowo? Albo chociaż po godzinach, bo gdyby zostawiła swój komputer sam na dłużej to by się zakurzył czy coś.
Marceille widok jedzącego wróbla cieszył bardziej niż wszystkie dotychczas otrzymane prezenty gwiazdkowe. To pierwsze zwierzę, z którym udało jej nawiązać pozytywny kontakt.
- Może jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja - mruknęła i zaśmiała się wesoło. Wydawało jej się, że Nathaniel też cieszy się z tego jej małego zwycięstwa. Chciała mu podziękować, ale w sumie nie bardzo wiedziała jak. Ach, Marceille i jej wewnętrzne rozterki.
- Spokoju i tak mam aż na pęczki, więc nie ma się o co martwić - odpowiedziała mu zgodnie z prawdą. W końcu mieszkała sama, więc nikt oprócz sąsiadów, z którymi relacje miała rozwinięte aż do wymieniania uprzejmości, nie mógł mącić jej cudownej ciszy.
- Nie mieszkasz w tej części miasta, co? - zapytała nie dlatego, aby podtrzymać rozmowę, ale z czystej ciekawości.

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Czw Sie 22, 2013 11:08 am

-Wiesz...-zaśmiał się. Ciężko było mu sobie wyobrazić jego przyjaciół spod ciemnej gwiazdy, którzy mieliby wymagać od niego elegancji. -Myślę, że jeszcze jakiś czas temu ludzie baliby się mi to wytknąć -przyznał szczerze. Zdał sobie jednak sprawę, że nie może zbyt szybko mówić jej o swojej przeszłości. Musiał się jakoś zreflektować. -Wiesz, kiedyś jak ktoś był w glanach, to na pewno jadł koty. Przynajmniej takie było przeświadczenie -zaśmiał się wesoło, doskonale odwracając tym argumentem uwagę od jego przeszłości. -Myślę, że wiesz, co mam na myśli -dodał, porozumiewawczo mrugając okiem.
-No niby tak, ale tak jak z ładnej kobity nie zrobisz wyglądającego groźnie faceta, tak ze mnie nie zrobisz baletnicy. Znaczy...może by się udało, ale nie sądzę, by komuś chciało się wkładać w coś aż tyle pracy -odparł jej argument, uśmiechając się do siebie. Musiałby śmiesznie wyglądać jako baletnica, w takich różowych fatałaszkach. Hej, to zdecydowanie byłoby warte obejrzenia, przynajmniej dla tych, którzy znają go z przeszłości. Przetarł twarz dłonią, próbując się pozbyć tego obrazu sprzed oczu. Miał zbyt bujną wyobraźnię.
-Nah, to nie kwestia nielubienia! -uśmiechnął się i spojrzał w jej stronę. -Po prostu jeżeli ty tak do tego podchodzisz i masz jakąś obawę, to czujesz się nieswojo, tak? Wysyłasz im tym komunikat, że nie podoba ci się spotkanie z nimi, no i potem one też się boją bardziej, bo nie wiedzą, jak ty zareagujesz. No i robią się nieprzewidywalne. A jak jesteś spokojna, to wysyłasz im lepsze sygnały...Ale się mądruję, nie? -Skarcił sam siebie, śmiejąc się wesoło. Nie powinien robić takich wykładów. Ale obrócił wszystko w żart, pokazał jakiś dystans do siebie. Może rozmówczyni nie weźmie go za przemądrzałego podrywacza.
-Mordercze opony? No patrz, a o tym nie słyszałem. Ale patrząc na to, o jakich "hitach" gadamy, to chyba lepiej dla mnie -uśmiechnął się. Po chwili jednak nie mógł powstrzymać się od śmiechu, słysząc super slogan reklamowy filmu o wróblach. -O i poprzebierać wróble w dresy. To będzie hit roku, zobaczysz. Ja bym się sam na taki film przeszedł do kina -zamyślił się z uśmiechem.
-Dla każdego jest nadzieja. -dodał tonem duchownego, by po chwili znów się uśmiechnąć wesoło.
-Hm? No, nie mieszkam tutaj, ale całkiem niedaleko. Jak się przyjrzeć, to nawet widzę ten hotel z okna -wskazał kciukiem na budynek, przywołując w pamięci widok z jego mieszkania. Tak, z pewnością go widział. Jest dość charakterystyczny, no i wysoki. -Dzielnica zapomnienia nie jest w końcu aż tak daleko. A ty? -Zrewanżował się tym samym pytaniem. Miał nadzieję, że dziewczyna pyta o to, bo jest ciekawa, a nie dlatego, że on przynudza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marceille Vicious
Świetny gracz
Świetny gracz


Liczba postów : 264
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Wto Sie 27, 2013 9:56 pm

Ta wzmianka ją zaintrygowała. Bali się go? Przecież teraz wydawał się całkowicie niegroźny, w dodatku był niezwykle miły. Gdyby nie ostatnie dosyć traumatyczne przeżycia na pewno obsypałaby Nathaniela pytaniami typu a po co? A dlaczego? Jednakże po wypaleniu całej masy takowych zapytań mogłaby potem wycedzić jakieś naprędce złożone przeprosiny - nie miała żadnego prawa wypytywać go o jego przeszłość. Gdyby chciał się tym pochwalić na pewno nie próbowałby zmieniać tematu, nieprawdaż? Oj, przez te niefortunne wydarzenie język Marc bardzo się stępił i niezbyt szybko wróci do formy. Pokiwała więc tylko głową w geście mówiącym no tak, z pewnością jakiś czas temu byłeś przerażający jak cholera!
- Ba, glany to zło. - zironizowała, również puszczając mu oczko. A jak, pewnie, że wiedziała, o co mu chodziło!
A to, co powiedział o tej baletnicy... Na buźce Marc odmalowało się wielkie zamyślenie. Przez krótką chwilę nie tylko wyobraziła sobie Nathaniela w stroju baletnicy, z włosami upiętymi w ciasny kok, tańczącego Jezioro Łabędzie, ale też myśląc, jak komicznie wyglądałyby wszystkie przygotowania których zwieńczeniem byłoby wykonanie przez niego partii Zygfryda. Wydawało jej się, że on myślał o tym samym, co wcale nie było wyłącznie zbiegiem okoliczności!
- Rzucasz mi wyzwanie? - zapytała, uśmiechając się szelmowsko. Przyglądała mu się badawczo, czekając na jego reakcję. Taka metamorfoza bez wątpienia byłaby świetną zabawą! Marc była święcie przekonana, że Nathaniel się nie zgodzi, chociaż mógł ją zaskoczyć i się zgodzić.
- Tobie to tak łatwo mówić - odpowiedziała, udając wielce obrażoną i naburmuszoną. Skuliła się na ławce i skrzyżowała dłonie na piersiach - Ja do nich wychodzę z sercem na dłoni, grzecznie, miło. Chcę się zaprzyjaźnić, pomiziać po szyjce, nakarmić czy pogłaskać, a one co? - w ramach odpowiedzi na pytanie uderzyła pięścią w otwartą dłoń i bezradnie pokręciła głową. Tak było za każdym razem! W każdym razie do teraz, no. Poza na pokaz szybko wyparowała, dzięki czemu Marceille znów mogła siedzieć jak człowiek.
- A tam! Od dziś jesteś moim mentorem, jeśli chodzi o zwierzaki. - wypaliła i od razu zaczęła się śmiać. Bo jak Nathaniel weźmie to na poważnie to zaraz każe jej trenować kontakty międzygatunkowe, a nie wiadomo jak to by się mogło skończyć.
- Od czasu do czasu dobrze jest się odmóżdżyć - stwierdziła, mając na myśli owe hity filmowe, którymi karmią niezbyt wymagającego widza. W dodatku jeśli chodziło o produkcję takowych arcydzieł to w tej branży przodowała ojczyzna dziewczyny. Chociaż zdarzały im się prawdziwe dzieła, to jednak 80% wypuszczanych filmów to jednak gnioty, nie ma się co łudzić. Tak było, jest i będzie! Gdyby za to zatrudnili Marc do produkcji ilość badziewia zmniejszyłaby się drastycznie! No bo jak jej się uruchomił zamysł twórczy to ciężko było go powstrzymać, serio.
- To jest świetny pomysł! A co powiesz na to... Żeby jeszcze te dresy wyprasować w kant? Byłoby jeszcze bardziej oryginalnie! - takie wypowiedzi tylko podkreślają fakt, że duchowo Marceille ma jeszcze naście lat, a te dwadzieścia jeden to tylko numerki w dowodzie - Na ten film przyjdą wszyscy! A już na sto procent wpadną wszystkie wróble gangi z Chrono City. - znów palnęła, bo przecież z jej minimalną wiedzą na temat świata przyrody nie powinna wiązać biednych, szarych elemelków w organizacje przestępcze.
-Dzięki Ci, sensei. Nie wiesz jak bardzo podniosłeś mnie na duchu. - czarnowłosa szybko podchwyciła uduchowienie swojego nowego mentora. Ba, nawet pod wpływem chwili żartobliwie skinęła mu głową, niby to w geście pełnym uznania i głębokiego szacunku. Po prostu boki zrywać, więc Marcelka po dość krótkim czasie znów zachichotała.
- Serio? Daj kiedyś znać jakbyś się nudził, to Ci pomacham. - o ile, rzecz jasna, okna jej mieszkanka będą się mieściły po tej stronie budynku, którą Nathaniel mógł zobaczyć. Równocześnie odpowiedziała na jego pytanie dotyczące tego, gdzie mieszka. - Chociaż w Dzielnicy Zapomnienia raczej ciężko się nudzić, co? - w końcu tam impreza trwa dwadzieścia cztery na dobę, siedem dni w tygodniu, nie ma upierdliwych staruszek i wszyscy zazwyczaj są w szampańskim nastroju. Znając Marc, ona by się w takim miejscu zamęczyła, ale niektórym takie otoczenie pasowało.

Zabij mnie za te moje nieregularnie odpisy. ;_;

_________________
Aktualny ubiór: koszulka na cienkich ramiączkach i przylegające skórzane spodnie w kolorze czarnym. Na wierzch narzucona luźna, niezapinana ciemnoszara bluza z kapturem. Na nogach czarne glany.
Ekwipunek: woda, telefon, dokumenty, portfel, klucze do mieszkania, srebrny wisiorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz


Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Sro Sie 28, 2013 10:17 am

-Ja? Skądże! Wiesz, chyba jednak wolę gadać w tej chwili z miłą dziewczyną, a nie z taką, co to mi zaraz łomot spuści, załatwi sobie brodę i wąsy i zachrypnięty głos. Bo tak jest bardziej "groźnie" -zaśmiał się, przyglądając się Marceille. Wyobraził ją sobie z brodą i wąsami. W sumie, to na bank wyglądała z tym lepiej od niego. Nathaniel nienawidził swojego jasnego zarostu, toteż namiętnie każdego ranka pozbywał się go. Był szczęśliwym posiadaczem białych włosów i tylko jego młodzieńcza, pociągła i przystojna twarz ratowała go przed plakietką "staruszka".
-Poza tym...co ja bym miał z tego wyzwania, hm? Ani ubawu, ani nic. Najgroźniejsze są te kobiety, które są niesamowicie pewne siebie, eksponujące swoje piękno we właściwy sposób. Owinie sobie taka ciebie wokół palca, a potem nie wiadomo, co zrobi -na przykład zostawi cię i odbierze ci chęci do życia na długie tygodnie. No ale co poradzić. Uśmiechnął się, by złagodzić swoją wypowiedź i obrócić ją w żart. W końcu mogła brzmieć trochę jak atak na płeć piękną. A to ostatni "gatunek", który Nathaniel chciał atakować.
-Poważnie? To nie wiem, o co im chodzi. Kto by nie chciał zostać pomiziany po szyjce przez jakąś miłą dziewczynę...-Uśmiechnął się wesoło, udając wielce rozmarzonego.
-Chyba jednak wolą zostać pogłaskane przez jakiegoś obcego faceta z włosami jak staruszek -pomachał grzywą, śmiejąc się wesoło.
-Ale myślę, że to kwestia jedzenia. -mrugnął okiem. Wiele zwierzaków w końcu da się przekupić jedzeniem, czego Marceille mogła przed chwilą doświadczyć. Na słowa o "mentorze" nie mógł się powstrzymać od śmiechu. Coraz bardziej lubił tą dziewczynę. Ostatni raz tak się śmiał sporo czasu temu. Uspokoił się i przyjął wyraz twarzy starego, japońskiego buddysty. Położył dłoń na głowie dziewczyny i lekko przejechał, głaszcząc jej włosy.
-A ty od dziś będziesz moją uczennicą -odparł z powagą. Zabrał rękę i ponownie się roześmiał. W jej towarzystwie nie szlo mu dobrze udawanie poważnego. A to duży plus dla niej.
-Ba, dobre odmóżdżenie nie jest złe...Tylko trzeba uważać, żeby ciągle mieć co odmóżdżać. -mrugnął jednym okiem.
-Matko, spisz scenariusz i wyślij do jakiejś wytwórni, czy coś. Na pewno to podchwycą -zaśmiał się.
-Daj im jeszcze po morderczej wykałaczce posmarowanej na końcu jadem węża, wiesz, że niby takie dzidy. I na dzióbkach im porobić barwy wojenne. Tacy...dresiarze-indianie. I niech mają znajomości w szczepie morderczych lam plujących radioaktywnymi odpadami -chyba odbijała mu głupawka, ale to nic. Zapowiadał się świetny hit.
-Dobra, chyba mi odbija -przetarł twarz dłońmi, tłumiąc śmiech.
-Sensei? No nie! Moje lekko skośne oczy zawsze zdradzają moje pochodzenie, nooo! -Nadął policzki jak małe dziecko, udając zawiedzionego.
-I jak ja tu mam robić za ninja, którego tożsamości nikt nie zna? -Wywinął dolną wargę, udając smutnego.
-Pomachasz? To lepiej zrób to przed moimi drzwiami. Jak będziesz chciała, to wpadnij kiedyś na kawę albo herbatę z syropem piernikowym. Zimą normalnie robię zapasy z tego i potem cały rok mam pyszną kawkę -uśmiechnął się na wspomnienie swojego ulubionego smaku.
-Super daleko nie masz, ale jak chcesz, to przyjedzie po ciebie kareta. Jak po prawdziwą księżniczkę! Znaczy...niestety, księcia ani super woźnicy nie będzie, ani pięknych czarnych koni...Będzie tylko jeden czarny motor i zamaskowany jeździec. Skromnie bo skromnie, ale zawsze coś! -Zaśmiał się. Był ciekawy, jak zareaguje na zaproszenie na kawę z podwózką w obie strony.
Słysząc o tym, że w dzielnicy zapomnienia "ciężko się nudzić" od razu wiedział, co miała na myśli. W końcu wiele osób pije tyle, że faktycznie nic nie pamięta z tego, co się dzieje w tej dzielnicy...
-Czy ja wiem...ostatnio nie miałem ochoty na zabawę. Poza tym, chyba wolę iść gdzieś ze znajomymi rozpalić ognisko na obrzeżach miasta, albo iść sobie popatrzeć w niebo z obserwatorium. Albo chociażby z okna przyjrzeć się CC. Wygląda ślicznie z mieszkania położonego dość wysoko. Zresztą, co ja ci opowiadam takie rzeczy, przecież też to wiesz -uśmiechnął się.
-Za to tu widzę, też masz ciekawie. Młodociani przestępcy i takie tam... -Wspomniał o tamtych gówniarzach, śmiejąc się wesoło.


(Nie szkodzi, ja przecież też Ci różnie odpisuję...Znowu miałem niezapowiedziany wyjazd, mam nadzieję, że wybaczysz ._. )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".   Today at 5:32 pm

Powrót do góry Go down
 
Plac przed hotelem oraz "Płuca Miasta".
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Plac przed Akademikiem
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Hotel-
Skocz do: