IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie N.Crescent

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pią Mar 01, 2013 4:31 pm

Uważnie wysłuchała wszystkiego co miał jej na ten temat do powiedzenia. Korciło ją by zacząć się bardziej dopytywać o jego przeszłość, jednak obawiała się że to co usłyszy, mogło by lekko nią wstrząsnąć.
Jak widać nie dało rady go przekonać, on nie widział w tym żadnego problemu. W przeciwieństwie do niej. Ale to jego wybór, nie miała najmniejszego zamiaru go naciskać.

Za oknem rozjaśniało się powoli, a ona odczuwała doskwierającą senność. Chwyciła herbatę i upiła trochę zawartości kubka. Nie mogła się oprzeć dolaniu syropu do niej. Musiała przyznać, że takiej jeszcze w ustach nigdy nie miała.

Jak widać nie dawał za wygraną i wciąż podśmiewał się z rzekomego jej "troszczenia się" powoli sprawiał że czuła zakłopotanie.
Gdy cyknął jej zdjęcie w pierwszej chwili wystraszyła się, a potem pragnęła tylko aby jakimś cudem zdjęcie lub owy telefon uległ samozagładzie... No ewentualnie z czyjąś pomocą.
-czemu to zrobiłeś?! Wyglądam teraz pewnie śmiesznie...- nadmuchała poliki w efekcie złości i zażenowania. Jej blade policzki zaczęły kontrastować czerwienią z jej zielonymi włosami.
Była roztrzepana, nieogarnięta, w sweterku w renifery i strasznie zaspana. Zapewne na zdjęciu więc jest z czego się śmiać. Wręcz błagała siły wyższe, aby zdjęcie się uszkodziło.
Na jego 'puszkowe' żarty zagryzła tylko zęby i wbiła wzrok w ziemie, po czym odgryzła się krótko i stanowczo
-jesteś straszny...- i odstawiła herbatę na blat kuchenny. W pomieszczeniu było chłodno jednak pierwsze promienie słoneczne, które wpadały przez małe okienko w kuchni ocieplały trochę. Przynajmniej wizualnie.

-tak jest pyszna - uśmiechnęła się subtelnie w odpowiedzi, trzymając w obu dłoniach kubek z przestygniętą herbatą.
Po chwili ziewnęła szeroko. Co teraz by dała za kawałek poduszki. A nie, miała pomysł. Usiadła na brzuchu Nathanielowi, objęła go i położyła głowę na jego ramieniu. Była kruchą dziewczynką wiec pewnie nawet nie poczuł ze ma coś na sobie.
Lekko zwlekała z odpowiedzią na jego pytanie. Wiedziała że prędzej czy później ono padnie, a ona będzie musiała uporać się z odpowiedzią.
-po prostu nie mam zwyczaju skreślać kogoś za popełnione błędy lub jego los - to nie ludzkie i całkowicie niesłuszne..- nie miała pewności czy dobrze ubrała to w słowa. Nie chciała by zrozumiał ją źle.
Jej ramiona samowolnie się zacisnęły na jego szyi w efekcie przytuliła go nieco mocniej niż wcześniej.
Zauważyła że chłopak często głaszcze sie dłonią po swojej klatce piersiowej, jakby czegoś na niej szukał. Wsunęła więc swoją dłoń pod jego koszulę i pogładziła znamię koniuszkami swoich palców
-boli?- zapytała lekko się smucąc. Nie koniecznie miała na myśli ból cielesny. Nie patrzyła mu w oczy. Swoje miała zamknięte, lecz wsłuchiwała się w jego oddech, po tym mogła poznać czy podjęty temat go poruszy w jakiś szczególny sposób by wiedzieć czy go dalej kontynuować.
Pojedyncze ziewniecie wymknęło się cichutko z jej ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pią Mar 01, 2013 4:51 pm

-Nie wyglądasz śmiesznie. -wziął telefon i przyjrzał się zdjęciu, ustawiając je sobie na tapecie. -Wyglądasz uroczo. A już na pewno lepiej niż ja wyglądam w tym swetrze. -zaśmiał się.

-Straszny? Coś mi się wydaje, że to mało powiedziane. -wytknął język. Nie to, że miał coś do "puszek" (oprócz tego że pojedyncze osobniki zabiły jego rodziców...). Po prostu nie miał ochoty wymieniać po kolei android, etc...wszystkie rodzaje, więc uogólniał ....właśnie do "puszki".

-Rozumiem. -nie pytał o nic więcej. Gdy poczuł, że się do niego przytula, uśmiechnął się i objął rękoma. Wtulił twarz w jej włosy i chłonął ich zapach. Mruknął cicho i pocałował ją w szyję, po czym wrócił do rozkoszowania się jej zapachem.
Co ona z tą ręką...oho...blizna. W sumie, musiałaby być ślepa, by jej nie zauważyć.

-Heeeej a co ty mi tak grzebiesz tu? -uśmiechnął się, dźgając ją w bok. -Jak ty tak możesz, to ja też. -delikatnie wsunął dłoń pod sweter, ale ograniczył się do podotykania brzucha i pleców. Eh...jej dłoń była bardzo ciepła...

-Boli? Że to? - położył dłoń na jej dłoni, która delikatnie przylegała do blizny. Uniósł ją wyżej i ucałował. -Nie...już nie. Pomimo, że się krzywię, widząc ją w lustrze...to w sumie dobrze, że ją mam. Przypomina mi, że...-wziął głęboki oddech, przypominając sobie tamtą walkę, tamten ból. -...że żyje się krótko i praktycznie w każdej chwili ktoś cię stąd może sprzątnąć. -uśmiechnął się delikatnie. Słysząc ziewnięcie, postanowił trochę ją rozruszać. Było już w sumie rano, więc nikt nie powinien się przyczepić... Miał w planach w sumie zrobić to później, dużo później, ale czemu nie...Wziął ją na ręce, niczym księżniczkę, i zaniósł do swojego pokoju. Posadził ją na łóżku. Podszedł do czarnej jak smoła gitary i usiadł na parapecie.

-Może ci się spodoba...-rzekł, trzymając gitarę z uśmiechem. Założył capo i przejechał po strunach kostką, sprawdzając, czy wszystko ładnie brzmi. Gdy się już upewnił, zaczął...

http://www.youtube.com/watch?v=Gs2p4c2RWBI
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pią Mar 01, 2013 7:54 pm

Gdy tak obserwowała jego zachowanie, zauważyła że krzesła i inne siedzenia mogły by w sumie dla niego nie istnieć. Póki miał w mieszkaniu parapety było wszytko ok. Na myśl o tym lekko się uśmiechnęła.
Postanowiła nie ruszać jak na razie już tego tematu. Widać było mimo wszytko że było to dla niego bolesne.
Ziewnęła raz jeszcze gdy ten niespodziewanie uniósł ją i zaniósł do pokoju. Nie miała bladego pojęcia co mu strzeliło do głowy. W sumie tam na krześle było bardziej wygodnie, no i byli bardzo blisko siebie, a teraz gdzieś pomilknął.
Nie minęło dużo czasu gdy Nathaniel chwycił w swoje ręce instrument *będzie grał?* zadała sobie pytanie w pełni zaskoczenia. Nie spodziewała się że nad ranem będzie miała koncert. I to w jakim wykonaniu.
Gdy Nathaniel usadowił się ponownie na parapecie, podkurczyła nogi i oparła głowę tak, aby było jej wygodnie. Z niecierpliwieniem czekała aż zacznie, nie mogła się już doczekać - kochała gitarę, jednak muzyk był równie interesujący.
Wsłuchując się w piosenkę mimowolnie usnęła już na samym początku. Zbyt dużo wrażeń jak na jeden dzień. Gdy tylko się wygodnie ułożyła usnęła, a piosenka służyła jej jako kołyska. Zresztą piękna kołyska jak zdążyła zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Sob Mar 02, 2013 3:31 pm

Czy ona usypia? Matko, no nie wierzę... -zaśmiał się w duchu Nathaniel, nie wiedząc, czy powinien być rozczarowany, zawiedziony, smutny, rozbawiony...po prostu był zszokowany. Co tu się do cholery dzieje? Mimo to grał do końca. Odłożył gitarę, uśmiechnął się i podszedł do dziewczyny. Delikatnie wysunął spod niej narzutę i przykrył nią jej drobne ciałko. Ucałował ją w czoło. W sumie miała prawo zasnąć, nie spała całą noc... Podszedł do okna i uchylił je, by zapewnić dziewczynie przyjemne, świeże poranne powietrze. Sam natomiast stwierdził, że potrzebuje prysznica. Wziął z szafy jasne dżinsy, tradycyjnie - czarną koszulkę na przebranie i podreptał do łazienki.

Woda była przyjemnie gorąca. Po tych wszystkich wrażeniach nie czuł się nawet zmęczony. Cała senność spłynęła wraz z gorącą wodą. Kiedy opuścił kabinę, wraz z nim wydostały się ogromne kłęby mglistej pary. Jego ciało uderzył chłód, tak więc szybko przetarł się ręcznikiem i ubrał. Powierzchownie przetarł również włosy, czochrając je jeszcze bardziej, niż były przed zamoczeniem. Wyszedł z łazienki z ręcznikiem zarzuconym na szyję. Nie miał ochoty moczyć sobie koszulki, ani koszuli. Wrócił do pokoju i stanął przed biurkiem. Wziął kartkę, ołówek i zajął parapet. Zaczął rysować śpiącą dziewczynę.

Jak tylko wstanie, zrobi jej jajecznicę na śniadanie. A jak.

Nagle jakby ktoś mu palnął pałą w łeb. Cholera jasna. Jego siostra wracała sama... A tam grasuje ten zapchlony przerośnięty chomik po Czarnobylu. Nathaniel wystrzelił jak z procy, chwycił kurtkę, naboje i broń. Upewnił się, że Miya spokojnie śpi i nabazgrał szybko na kartce, w razie, gdyby się obudziła, że zaraz wróci, że poszedł na spacer. Zostawił jej zapasowy klucz, sam natomiast zamknął drzwi i z całych sił pobiegł do strefy 2.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Nie Mar 03, 2013 2:21 pm

Wrócił do domu i szybko pognał do kuchni. Miał tam w szafkach jakieś chemikalia odkażające i bandaże. Musiał się szybko pozbyć krwi, nie wiedział, kiedy Miya mogłaby się obudzić. Szybko zdezynfekował rany i zanim opatrzył rany- poszedł jeszcze pod prysznic. Mydło dostające się do ran było cholernie upierdliwe, no ale co zrobić. Nathaniel nieźle się powstrzymywał, by nie wydawać z siebie głośniejszych dźwięków. Wytarł się i opatrzył rany. Wrzucił zakrwawiony ręcznik do kosza na pranie. Wyszedł z łazienki i oparł się plecami o drzwi. Dopiero teraz schodziła z niego cała adrenalina. Zamknął oczy. Widział oczy tego stwora i paszczę, czuł jej oddech. Na to wspomnienie miał ochotę zwymiotować. Przeczesał dłonią włosy i westchnął.

-Wróć do normy, Nath. Zrozum, że spokojnego życia to ty nigdy nie będziesz miał... -szepnął sam do siebie i uchylił drzwi do swojego pokoju. Śpi, czy nie śpi....? Nieważne. Ważne, że jest bezpieczna. I ona i Safira.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pon Mar 04, 2013 3:57 pm

-Gdzie ja jestem?- pomyślała rozglądając się dookoła. Był to jakiś stary budynek - a raczej jego ruiny. Szła niepewnie stąpając po żarzących się jeszcze belkach drewna. Jak widać było, trwała tu wcześniej jakaś bitwa. Dookoła była krew, bałagan i tlące się gdzieniegdzie kawałki pozostałości z drewna domu.
-ałć!- jęknęła zahaczając się bosą stopą o wystający z belki gwóźdź, jednak nie poczuła żadnego bólu. To był czysty odruch.
-nie przypominam sobie tego miejs...- przerwała wypowiedź gdy w oddali dojrzała sylwetkę. Znaną sylwetkę.
-Nathaniel! Tu, tu jestem! - krzyczała przyspieszając kroku i potykając się co chwila o napotkane przeszkody. Mężczyzna jednak za moment znika gdzieś za rogiem. Miya zaczyna biec, nie zważając na nic, stara się za wszelką cenę dogonić go.
-Nathaniel, zaczekaj! Gdzie idziesz?! To ja, twoja Miya!- wołała bez większych rezultatów.
W końcu dotarła do wejścia, gdzie zniknął Nathaniel. Przez moment zawahała się, jednak po chwili weszła do pokoju, który zdawał się nie być dotknięty zniszczeniami.
-Nathaniel?- zapytała rozglądając się dookoła. Pomieszczenie było całkowite puste. Jednak w jednym z kątów siedział Nath, który miał zakrytą twarz własnymi włosami. Opierał się ramionami o tył krzesła, siedząc na nim okrakiem.
-Nathaniel, to ja. Co się stało, dlaczego milczysz? - czuła ogromny niepokój. Chłopak nic się nie poruszał, ani też nie odzywał. Zupełnie tak, jakby czas stanął w miejscu, a on wraz z nim zamarł. Powoli kroczyła w jego kierunku milcząc. Chwila zdawała się trwać wiecznie, a wieczność jedynie chwile.
W końcu wyciągnęła ku niemu dłoń, by dotknąć jego twarzy. Gdy już jej się to udało próbowała ja skierować ku górze by spojrzeć mu w oczy. Drugą dłonią odgarniała powoli włosy z twarzy chłopaka. Nagle jednak ten uniósł sam twarz i spojrzał na nią morderczym wzrokiem. To, co wtedy ujrzała było niczym w porównaniu do wszystkiego innego, czego była wcześniej świadkiem. Po jego policzkach i czole spływały krople krwi, które wydobywały się spod jego białych włosów. Chwycił ją za rękę i...


... obudziła się gwałtownie. Okazało się że to tylko zły sen. Na szczęście. Serce waliło jej jak oszalałe, a w kącikach oczu miała łzy. Przez krótką chwile nie wiedziała gdzie się znajduje i dlaczego, lecz pamięć jej wróciła. Była u Nathaniela. Na kanapie.
* Boże, ja usnęłam ?! Kiedy ?! * spanikowała pamiętając tylko, że Nathaniel jej przygrywał piękna piosenką. Musiał się pewnie poczuć okropnie, gdy zorientował się że usnęła. Było jej strasznie wstyd z tego powodu. Sen jednak ja ściął z nóg.
Chwilę po tym zauważyła Nathaniela, opierającego się o drzwi łazienki. Instynktownie obejrzała go od góry do dołu i gdy tylko dostrzegła bandaże, wystrzeliła jak z procy. Była już tuż obok niego
- Co się stało?! Nic Ci nie jest?! Dlaczego jesteś ranny?!- pytań nie było końca. Sen tylko podkarmił adrenalinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pon Mar 04, 2013 4:18 pm

Widząc ją zdobył się jedynie na uśmiech i zmierzwienie jej włosów. Musiał się wyciszyć, więc szybko ją przytulił i zanurzył twarz w jej włosach. Kiedy poczuł, że się trochę uspokoił, odsunął się i spojrzał z delikatnym uśmiechem, pełen pewności siebie.
-Żyję, więc nic mi nie jest. A to...-spojrzał na całą rękę, od łokcia do nadgarstka w bandażu i wyszczerzył zęby. -To mała potyczka z przerośniętym chomikiem po Czarnobylu, nic więcej. -momentalnie spoważniał i chwycił ją za podbródek. Jego przenikliwe spojrzenie przeszyło ją z pewnością na wskroś. -Zrozum, że nie pozwolę, by ktokolwiek skrzywdził albo ciebie, albo Safirę, albo kogokolwiek z moich przyjaciół. -puścił ją i ruszył w stronę kuchni, klnąc jednocześnie cicho na bolącą rękę. Odwrócił głowę delikatnie i rzucił przez ramię:
-Jajecznicę? -obrócił się na pięcie, idąc tyłem do kuchni i uśmiechając się uroczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Kwi 18, 2013 7:50 pm

Patrzyła na niego, jak na jakiegoś przybysza z kosmosu. *Jaki przerośnięty chomik po Czarnobylu? Co tu się działo przez ten krótki czas, w którym spałam? Czemu nic nie usłyszałam?* Miya stała jak wryta i się skrycie zastanawiała, co przez to chciał jej powiedzieć Nathaniel. W końcu, jakby była tu jakaś bitwa z całą pewnością zauważyła by to, więc co tak naprawdę się stało? Rana wydawała się być poważna, w końcu niemal całe ramie obwinięte bandażem. Nie wygląda to najlepiej.
-no dobrze, ok,... - potrząsnęła głową dla otrzeźwienia swoich myśli.
-najpierw mi wytłumacz co tu się stało, dokładnie, bez zbywania mnie- zrobiła parę kroków na przód, stając wreście tuż przed nim. Była zdeterminowana i z całkowitą powagą patrzyła mu prosto w twarz. Teraz to już musiał jej wytłumaczyć co tu się działo
-jajecznica poczeka... jaja nóg nie dostaną - choć w tym świecie chyba już wszytko było możliwe, więc i to by ją nie zaskoczyło. *"Chomik po Czarnobylu" jaki u diaska znów chomik???* to trapiło ją chyba najbardziej, no bo przecież nie było by racjonalne że Nath nabawił się takich obrażeń po stoczonej bitwie z nijakim chomikiem. Nawet po Czarnobylu, no bo bez przesady. Coś ukrywał i ona miała zamiar się dowiedzieć co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pią Kwi 19, 2013 5:47 pm

Ona mu nie da spokoju. Ehh...te baby. Uśmiechnął się do niej i przetarł swoją zmęczoną twarz dłońmi. Chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą, do kanapy. Usiadł i wziął ją na kolana.
-Pamiętasz tego mutanta, co o nim mówili w wiadomościach? -bardzo dzielnie znosił ból ręki, która w tym momencie odzywała się niemiłosiernie głośno no i lekkie odruchy wymiotne na wspomnienie o odorze wydobywającym się z pyska tego czegoś. -No więc...martwiłem się i o ciebie i o moją siostrę. Głównie o nią, ona mieszka w II strefie, a wracała sama. A ja głupi ją puściłem. No to znalazłem to coś i załatwiłem, no ale zbyt pięknie by było, gdyby to coś nie nachuchało mi na twarz i nie ugryzło. -nastała chwila ciszy, kiedy to jeździł bolącą ręką po jej nodze, próbując jej pokazać, że nie ma tragedii. Po chwili roześmiał się szczerze.
-Martwisz się takim zadrapaniem, a co dopiero jakbyś mnie widziała w strefie 0 po jakichś bitwach gangów czy co. -ojjj tak. On już miał przed oczami scenkę, jak wraca z takiej jednej walki, a na niego czeka Miya, malutka, wściekła, że nie dba o siebie. Dziewczyny są świetne, kiedy się wściekają o takie głupoty...Oj no co! Chyba może trochę pofantazjować. Swoją drogą, czemu one zawsze się tak martwią?
-To niegroźna rana, serio. Bywały gorsze. Bardziej mnie interesuje, jak ci się spało... -uśmiechnął się i delikatnie musnął jej wargi swoimi. -...księżniczko. A w ogóle, to się powinienem być smutny. Moja piosenka była aż tak nudna? -zdjął ją z kolan i ruszył do kuchni.
-To jak? Jajecznicę, czy coś innego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Sob Sie 03, 2013 3:41 pm

Nathaniel obudził się z bólem głowy. Ile to już czasu minęło od jej zniknięcia? Nie miał pojęcia. Wiedział, że musi żyć dalej, ale ciężko było zapomnieć. Wstał i podreptał do łazienki. Założył koszulkę, przemył twarz, zmienił spodnie, ogolił twarz.
Chwycił plecak i postanowił wyjść. Nie miał sił tu siedzieć.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie N.Crescent
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica Zapomnienia-
Skocz do: