IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie N.Crescent

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Mieszkanie N.Crescent   Pon Lut 18, 2013 6:53 pm

Mieszkanie nie jest jakoś super duże. Liczy sobie zaledwie jeden pokój, łazienkę i kuchnię, niewielki składzik oraz pokój gościnny, do którego wchodzi się od razu po przekroczeniu drzwi wejściowych. Brak korytarza.

POKÓJ GOŚCINNY
Gustownie urządzony, największy z pokoi. Na podłodze jasne, brudnobeżowe panele, czyste, mimo że właściciel mieszkania nie lubił zbytnio sprzątać. Ściany pokryte kremową farbą dawały uczucie ciepła. Gustowne meble i kilka roślin jakże trudno dostępnych w tych czasach. W rogu wielka komoda wypełniona po brzegi podręcznymi narzędziami.

ŁAZIENKA
Niewielka, również przytulna, mimo chłodu jaki bił od jasnych kafelek. Zwykły prysznic, pralka, kosz na brudy, zlew, toaleta, lustro i włochaty dywan na środku. Nic ciekawego.

KUCHNIA
Nieduża, ale starczy. Drewniane meble i tutaj dają powszechne wrażenie ciepła. Jest tu dość ciasno, jedna ściana całkowicie przystrojona w szafki różnego rodzaju, a na przeciwko w kącie stoi lodówka, a bliżej wejścia stoliczek i trzy krzesła.

SKŁADZIK
mała dziura, może 2x2m od góry do dołu wypełniona różnymi mechanizmami i częściami.

SYPIALNIA
Oliwkowe ściany nadawały przyjemnego wyglądu. Dość duże, dwuosobowe łóżko było niesamowicie wygodne. Pościelone dość niedbale, osłonięte brązową narzutą. Z obu stron łóżka spokojnie stały dwie malutkie szafeczki z lampami. Po lewej stronie łóżka, przy drzwiach, stało dość potężne drewniane biurko i szafa na ubrania. Po prawej zasłonięte półprzezroczystymi, gustownymi zasłonami okna. W kącie leży gdzieś gitara, a naprzeciw łóżka wypieszczone do połysku pianino. Obok pianina można dostrzec spory regał od góry do dołu zapełniony różnymi książkami.



Nathaniel wszedł do mieszkania i zakluczył je dokładnie. Rzucił plecak gdzieś w kąt. Nie miał sił go teraz rozpakowywać. Ściągnął marynarkę i powiesił ją obok drzwi na wieszaku. Następnie udał się do łazienki, gdzie przy lustrze związał sobie włosy i umył zęby. Brał prysznic gdzieś tak w połowie dnia, umyje się jutro rano, a co tam. Ściągnął koszulkę i przejechał po bliźnie. Mlasnął z niesmakiem. Wyszedł z łazienki i udał się prosto do pokoju. Nie miał siły nawet przebrać się w piżamę. Wyciągnął z kieszeni telefon i położył go na szafeczce obok łóżka. Następnie bez odgarniania narzuty po prostu walnął się na łóżko i nawet nie wiedział kiedy - zasnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pon Lut 25, 2013 7:46 pm

Gdy dotarła pod drzwi mieszkania Nathaniela, ledwie mogła złapać dech w piersiach. Całą drogę biegła by jak najprędzej go dogonić. Mimo szczerych chęci i nadludzkich zdolności, chłopak zdążył chyba już wejść do środka.
*Co ja mam mu powiedzieć?* zastanawiała się stoją tuż przed jego drzwiami. Z jednej strony chciała w jakiś sposób go przeprosić, wcześniej przesadziła a on mimo wszytko chciał jej pomóc. Z drugiej zaś strony miała ochotę na niego nawrzeszczeć że mimo wszystko chodzi w te nieciekawe strony. Był człowiekiem, więc to nie najmądrzejszy krok. Martwiła się o niego, to chyba zrozumiałe że jej zależało na tym, aby życie toczyło się dalej bez kolejnych, nieprzyjemnych komplikacji. Po dłuższej bitwie myśli zapukała do drzwi
- Nathaniel, jesteś tam? - zapukała gorączkowo kilkakrotnie. Chwyciła za klamkę jednak ta nie otworzyła drzwi to mieszkania, więc zapukała raz jeszcze. Miała tylko nadzieje że poszedł prosto do mieszkania a nie do tych ludzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pon Lut 25, 2013 7:53 pm

Eh....a dopiero co zasnął. I zapowiadał się ciekawy sen. Ktoś walił w drzwi jak opętany, Nathaniel zastanawiał się, czy na pewno nie stracił świadomości na skutek zbytniego zmęczenia i czy nie podpadł komuś. Usiadł na łóżku, przetarł oczy i wyciągnął pistolet spod poduszki. Niezapowiedziane wizyty w nocy nie oznaczały nic dobrego. Podszedł do drzwi, pewnie trzymając w dłoni krótką, błyszczącą, pokrytą zdobieniami w kształcie ornamentów roślinnych bronią po jego ojcu. Wyglądał, jakby szedł z zabawką, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, co trzyma w dłoni. No ale pozory mylą. Prawda była taka, że jak już strzelał, to zawsze celnie.
Podszedł do drzwi. Spojrzał przez wizjer, ale i tak w cholerę nic nie było widać. Na klatce było ciemno jak w...no. Mruknął zirytowany i uchylił drzwi. Gdy spostrzegł siostrę, rozluźnił uścisk na broni i oparł się o futrynę.
-Ty mi nigdy spokoju nie dasz, nie? A właśnie mi się śniła...eh nieważne. Wchodź. -przepuścił ją w drzwiach, ziewając. Gdy weszła, dokładnie zamknął za nią drzwi i schował broń za paskiem od spodni. Przetarł nieświadomie dłonią po bliźnie i ruszył w stronę kuchni.
-Robię sobie kawę. Też chcesz? -spytał, nie odwracając się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pon Lut 25, 2013 8:19 pm

Gdy tylko rozchyliły się drzwi, a jej oczom ukazała się zaspana twarz brata, rzuciła mu się w ramiona
- przepraszam Cię, nie chciałam Ci wtedy dokuczać, nie chciałam zranić, nie chce abyś tam szedł, nie chce i tyle, nie wiem co zrobię jak Ciebie też stracę, proszę wybacz mi że wspomniałam o tym. Nie idź tam... proszę... -mówiła jednym tchem, obejmując go w tym czasie mocno wokół talii i przytulając się do klatki piersiowej. Po policzku spłynęła jej pojedyncza łza. Chyba dopiero teraz zdała sobie sprawę jak bardzo jej zależało na nim. Wcześniej traktowała go trochę szorstko i z dystansem, lecz pragnęła to od teraz zmienić.
- wiesz... podczas drogi do twojego mieszkania przemyślałam to. Nie chce już abyś załatwiał tę substancję. Obędę się bez tego. - dodała gdy tylko się odrobinę uspokoiła. Wprawdzie nadal jej bardzo zależało na tym badaniu, jednak udowodniła samej sobie że rodzina jest dla niej ważniejsza.
Stała tak wtulona w niego i dopiero teraz zauważyła że trzymał on broń w dłoni.
- mam nadzieję że Ci już to nie potrzebne - odparła na widok pistoletu w dłoni brata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Pon Lut 25, 2013 9:09 pm

Zdawała sobie sprawę że jest już późno w nocy, jednak nie mogła się oprzeć przeczuciu że dzieję się coś złego. Odczuwała ogromny lęk, gdzieś w środku swojej podświadomości. Czuła że coś zaraz się wydarzy złego, obawiała się że to Natchanielowi grozi jakieś niebezpieczeństwo, więc niewiele myśląc udała się do jego mieszkania. Dobrze jednak że wcisnął jej karteczkę z adresem. W innym przypadku szukała by po omacku z cichą nadzieją że może natrafi na ścieżkę która doprowadzi ją do upragnionego celu.

Nareszcie dotarła pod mieszkanie. Miała mieszane uczucia, nie wiedziała czy dobrze robi. Stanęła u progu uchylonych drzwi i zamarła bez ruchu. Z rąk wypadła jej pognieciona karteczka z adresem. Nie mogła uwierzyć własnym oczom - Natchaniel obściskiwał się z jakąś kobietą w wejściu. W dodatku bardzo atrakcyjną. Nie takich złych wieści się spodziewała, choć z dwojga złego chyba lepiej by to było właśnie to...

-ja-ja przepraszam, chyba nie powinnam przeszkadzać... - wydusiła z siebie po dłuższej chwili. Co sobie myślała twierdząc że mogli być kimś więcej. On był bardzo atrakcyjnym mężczyzną, ona zaś dziecinną istotką w dodatku prawie płaską jak deska, nic dziwnego że spotykał się z kimś takim. Zasługiwał na kogoś lepszego niż ona.

-to może ja już pójdę - czując zbliżający się potok łez, obróciła się na pięcie i zapragnęła jak najszybciej opuścić to miejsce, aby zejść już im z oczu. Zjawiła się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Choć może to i wyjdzie jej na lepsze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Safira Kizoku
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 33
Reputation : 4

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 3:24 pm

Safira nie ukrywała speszenia. Tylko mogła sobie wyobrazić, jak dla osoby nie wtajemniczonej w całą zaistniałą sytuację, mogło to wyglądać. Szybko odepchnęła od siebie Natchaniela, jakby dostała oparzenia pierwszego stopnia. Otarła twarz z łez i poprawiła bluzkę by po krótszej chwili odezwać się do nieznajomej
- zaczekaj, ja już wychodzę, możecie porozmawiać - uznała że w tej chwili jest tu najmniej pożądaną osobą. A tak poza tym chyba Natchaniel wiele dla niej znaczył skoro miała zwyczaj chodzić do jego domu po nocach. No jeszcze jest ewentualność że jest maniakalną gwałcicielką niewinnych mężczyzn, jednak w to śmiała wątpić.
Niepozorna, zielonowłosa dziewuszka chyba źle odczytała to spotkanie. Zapewne myślała sobie że coś nas z Natchanielem łączy. Owszem, łączy ale tylko rodzinna miłość, nic poza tym. Kizoku miała tylko nadzieje że jej kochany, starszy braciszek poradzi sobie z wytłumaczeniem tego na osobności. Ona nie chciała nic mówić aby nie komplikować jemu bardziej spraw. Widać było przecież że i tak jest wyjątkowo źle, więc szepnęła mu tylko na ucho że przyjdzie później i zmyła się z mieszkania rzucając krótkie "cześć".

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 4:14 pm

Nathaniel obserwował wybuch siostry i całą akcję z Miyą. Kiedy Safira wyszła z mieszkania, uśmiechnął się i uniósł dłoń w geście pożegnania, po czym szybko chwycił Miyę za nadgarstek i wciągnął ją do mieszkania. Zmusił ją do przytulenia się. Położył dłoń na jej włosach i zaśmiał się cicho, widząc, że jednak coś dla niej znaczy, skoro przychodzi do niego w nocy i ze łzami w oczach obserwuje całą sytuację. W tej chwili Nath miał gdzieś, że jest ubrany tylko do połowy i że Miya prawdopodobnie za chwilę gdy ogarnie, że przytula się do nagiej klatki piersiowej, obleje się soczystą czerwienią i go odepchnie. Teraz zależało mu tylko na tym, by ją uspokoić.
-Nie przeszkadzasz, ty nigdy. Ta mała małpa, co mnie właśnie ze snu wyrwała, to moja przyrodnia siostra. -uśmiechnął się. Odkleił się od niej i zamknął drzwi, ale nie na klucz. Mogłoby to źle wyglądać. Wziął z koszyczka na szafce obok drzwi paczkę chusteczek i podał ją dziewczynie. Podrapał się po głowie.
-Pewnie trochę ci niezręcznie...ubiorę się. -szybko skoczył do pokoju i wyciągnął z szafy pierwszą lepszą koszulę. Trochę pognieciona, ale to nic. Nałożył ją, nie zapinając guzików. -Co tak stoisz, siadaj. -wskazał na kanapę, na której sam usiadł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 4:36 pm

W ułamku sekundy znalazła się w ramionach Natchaniela. Nie takiego zwrotu akcji się spodziewała, choć bardzo jej się to podobało. Po dłuższej chwili dopiero do niej dotarło, co tak naprawdę się dzieję. Już niemal zdążyła zapomnieć w jego ramionach o tej białowłosej piękności, tudzież jego przyrodniej siostry. I historia się powtórzyła. Miya olała się płomiennym rumieńcem który to wdarł się nieproszony na jej blade i delikatne policzki. Miała szeroko roztwarte oczy, a serce jej łomotało jakby miało zaraz wyskoczyć.

Tylko trochę niezręcznie? Stała tu w środku nocy z półnagim chłopakiem którego ledwie zdołała poznać. W dodatku wciągnął ją do domu i zamknął za nią drzwi. Tak więc termin "trochę" tu zupełnie nie pasuję...
- n-nie ależ skąd...- skłamała nie chcąc się przyznać do ogromu zakłopotania.
Gdy chłopak udał się po swoją wierzchnia odzież, ta stanęła jak słup soli i wbijała zakłopotane spojrzenie w podłogę.
- wiesz, jest już późno, skoro nic Ci nie jest powinnam iść do domu... - no tak, Przecież nie powiedziała mu co tu ją sprowadziło. teraz troszkę się chyba wygadała... ups?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 4:46 pm

Momentalnie wyczuł kłamstwo, ale nie zwrócił dziewczynie uwagi. Jedynie uniósł wyżej lewy kącik ust.
Kiedy usłyszał, że ledwo przyszła, a już chce uciekać, obrócił się delikatnie na kanapie, tak, by móc na nią spojrzeć. Zainteresowała go też druga część wypowiedzi...i to bardzo.
-Iść? Chyba zgłupiałaś. Pierwsze primo: jest późno, sama wracać nie będziesz, a ja nie spałem zbyt dobrze, więc mimo że kontaktuję i można ze mną prowadzić rozmowę...to nie obronię cię zbyt dobrze, w razie czego. Po drugie: w nocy wracać nie będziesz. Oglądałaś wiadomości? Jakiś koczkodan wariuje po drugiej strefie, ale przecież w naszej też jest miło, kto wie, czy nie zrobi sobie tu wycieczki. Za dnia będzie bezpieczniej....teoretycznie. Po trzecie: nieładnie wbijać komuś do domu, a po 3 minutach znikać. -sięgnął po kawę, która zaczynała stygnąć i wziął łyka na rozbudzenie. -Po czwarte...musisz mnie oświecić...Co mi się według ciebie...-wyciągnął zza pasa broń, bo go uwierała. Położył ją na stoliku, obok kubka z kawą. -...miało stać? -odwrócił się do niej jeszcze raz i uśmiechnął się dość czarująco, jak na zaspaną mordę. Poklepał miejsce obok siebie, dając Miyi do zrozumienia, że nie będzie się powtarzać i że ma siadać obok bez gadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 5:00 pm

On sugerował by została tu do rana??? Chyba śnił. Nigdy w życiu. Nie ma mowy.
Mrugnęła kilkakrotnie oczami przyswajając informacje jakie wydobyły się własnie z ust chłopaka. Uderzał do niej dość istotnymi argumentami, nie mogła więc znaleźć żadnej wymówki aby się nie pod stosować jego warunkom.
Więc ruszyła do przodu, mimo iż miała nogi jak z waty, i usiadła obok niego jak na grzeczną, i posłuszna dziewczynkę przystało.
Szlak. Musiała się wygadać. Jednak prędzej czy później i tak musiała by wytłumaczyć czemuż to wędrowała aż tu o tak późnej porze, więc już jeden grom.

W momencie gdy dostrzegła broń, dostała chyba do zrozumienia że jej obawy nie miały żadnych podstaw. To rozsądny chłopak. Ona mogła by jedynie pogorszyć tylko sytuacje.
Westchnęła głośno
- teraz to i tak już chyba nie istotne... - marnie próbowała się wymigać od odpowiedzi.
- ciekawsze będzie pewnie to, co o tej godzinie robiła twoja siostra zapłakana, stało się coś??? - całą swoją uwagę teraz skupiła na filiżance kawy która to stała na ławie. tylko po to by nie zauważył ze gra na zwłokę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 5:11 pm

Wymigiwała się. Centralnie wymijała. Znała go zbyt krótko, by wiedzieć, że on raczej nie odpuszcza i prędzej czy później się dowie. Zarechotał wesoło, widząc jej marne w skutkach starania i jednocześnie ciesząc się, że jest na tyle rozsądna, że została.
-Istotne, istotne. -wypił kolejny łyk -Więc...? To chyba jednak było coś ważnego, skoro odwiedzasz mnie w środku nocy. -obracał kubek w dłoniach, stukając pierścionkami i wpatrując się w kobietę. Nie chciał, by wyglądało to jak przesłuchanie, dlatego uśmiechał się delikatnie, cały czas.

-Że ona? -zaśmiał się szczerze. -Widzisz, ona jest cholernie zawziętym naukowcem. Potrzebuje czegoś ze strefy zero do badań, więc postawiłem warunki i stwierdziłem, że jej to załatwię. Warunkiem było, że ma się trochę rozerwać no i chcąc uniknąć darcia się, że jestem niepoważny, wybiegłem z jej mieszkania. A że wcześniej naubliżała moim przyjaciołom ze strefy zero i mi również, to pewnie odebrała, że zrobiło mi się przykro. Głupia jest. Przecież wiem, że takim gadaniem po prostu chce mnie jakoś gdzieś tam nieudolnie chronić. Ale umiem zadbać o siebie. Głupia. -powtórzył i uśmiechnął się, patrząc w niespokojny płyn w kubku. -A! Gdzie moje maniery. Kawa? Herbata? Gorąca czekolada?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 5:51 pm

Zaskoczona obszerną wypowiedziom na temat jego siostry, siedziała cichutko i marzyła by zapomniał o wcześniejszym. Jednak nie było jej to dane.
-ym... ehm.... - kaszlnęła dwa razy lekko teatralnie. Nie miała bladego pojęcia jak wybrnąć z tej krepującej sytuacji.
-no tak jakby... - bawiła się rogiem swojej kurtki nerwowo go pociągając i naciskając pomiędzy palcami.
Długo się zastanawiała co powiedzieć aż w końcu postanowiła że powie prawdę.
-Wiesz... może to zabrzmieć dość dziwnie ale... martwiłam się o Ciebie - wydukała pod nosem. Poczuła przypływające ciepło które parzyło ja od wewnątrz. To było uczucie wstydu. Ogarniało całe jej ciało. nie mogła tego opanować. Czemu była taka? Nie obawiała się przyjść tu, do jego mieszkania, a wstydziła się u zwierzyć z swoich uczuć i przeczuć. Miała dość tego krępującego uczucia, postanowiła wstać i udać się mimo wszytko do domu.

-przepraszam ale...- zaczęła wstając z kanapy, poprawiała kurtkę ręka choć z tego wszystkiego niechcący wytrąciła z rąk Nathanielowi kawę. Przeraziła się gdy ta wylała się na jego tors.
- przepraszam! Nic Ci nie jest?! - rzuciła się w jego kierunku. To nie był koniec niefortunnych zdarzeń. Była na tyle roztrzepana, ze potknęła się o własną stopę. W najgorszym wypadku wylądowała by na ziemi. A nie . Jest gorszy. Wylądowała na Nathanielu.
Nastała krepująca cisza. Miyę sparaliżowało z przerażenia że leży na facecie. Tak. Że to właśnie ona w dodatku jest sprawcą tej kolejnej krępującej sytuacji.
Ich twarze były zbyt blisko siebie. Miya oblała się rumieńcem, bardziej niż zwykle. Czuła jak kawa przesiąka również jej bluzkę. Na szczęście nie była już gorąca, więc prawdopodobieństwo że chłopak się oparzył jest niewielkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 6:04 pm

-Martwiłaś się. -powtórzył, uśmiechając się coraz szerzej. Gdy usłyszał, że chce iść, już miał coś powiedzieć, ale poczuł ciepłą kawę na torsie. Całe szczęście, że nie była gorąca.
-Nic się nie stało, zaraz się umyję. -uśmiechnął się, ale po chwili otworzył jeszcze szerzej oczy, gdy dziewczyna na nim wylądowała. Początkowo może trochę się zarumienił, bo się tego nie spodziewał, to nie on był inicjatorem tego zbliżenia, ani nie dało się go przewidzieć. Nie trwało to jednak długo, kąciki jego ust ponownie uniosły się delikatnie w górę. Normalnie pewnie ograniczyłby się do śmiechu i obrócenia wszystkiego w żart, ale czy fakt, że dziewczyna nie próbowała się wygramolić znad jego ciała (oprócz tego, że pewnie była sparaliżowana) nie znaczyło, że to jej się w sumie nawet podoba? Postanowił wykorzystać moment zawahania i przymknął delikatnie oczy, nadając swojej twarzy jeszcze bardziej atrakcyjny wygląd, po czym delikatnie i niemal jedynie przez ułamek sekundy jego usta stykały się z jej nosem.
-A to ja myślałem, że za szybko idę. -uśmiechnął się, obserwując jej czerwoną twarz, następnie pomógł jej z powrotem usiąść na kanapie, a nie na jego ciele. Mimo woli spojrzał na jej koszulkę. Tak jak się spodziewał, przesiąknęła kawą z jego torsu. Westchnął, wstał, pogładził ją po włosach i na moment zniknął w pokoju. Wrócił z jakąś koszulą w dłoni i podał ją dziewczynie. -Łazienka jest za tymi drzwiami. Jak chcesz, to się przebierz. -uśmiechnął się i sam zaczął wycierać ciało chusteczkami, które wcześniej miały służyć do otarcia łez Miyi. Cały czas podśmiechiwał się. Strasznie go rozbawiła ta sytuacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 6:46 pm

Nie wiedziała co się z nią dzieję. Nadmiar adrenaliny sprawił, że zaczęło kręcić jej się w głowie. Był tuż pod nią. Bliżej chyba się już nie dało. Nie mogła się poruszyć, choć miała ochotę uciec jak najdalej. Już ją chyba nic dziś nie zaskoczy. Jakby tylko była taka możliwość, zapadła by się pod ziemię i tam czekała aż wszytko ucichnie. To dziwne. Mimo zażenowania jakie jej towarzyszyło przez to wszystko, musiała przyznać że... było przyjemnie. I trochę się zawiodła że to zbliżenie skończyło się jedynie ubrudzeniem koszulki wcześniej rozlanym płynem. Sama siebie nie poznawała.

Chłopak wstał i udał się do sąsiedniego pomieszczenia. Już miała zdejmować szybko bluzkę i zakryć się kurtką, gdy ten wrócił z czystym t-shirtem... Dobrze że nie zaczęła tego robić.
- dziękuje...- wzięła bez sprzeciwu nie mogąc mu spojrzeć prosto w oczy, wstała i udała się do łazienki.
Bluzka była stanowczo za luźna. Teraz to już zupełnie nie widać było że jest kobietą. Fałdy bluzki maskowały jej i tak małe piersi... *jaki wstyd* katowała się w myślach. Wyszła z łazienki i stanęła na jej progu obawiajac się dalszych komentarzy chłopaka, postanowiła zachować się jak dorosła osoba i z nim porozmawiać na spokoju...

-Nathaniel, raz jeszcze Cię przepraszam...- zaczęła wisząc w połowie na drzwiach od łazienki po czym zamknęła je za sobą i kierowała się w stronę chłopaka małymi kroczkami.
-ja-ja nie chciałam by to dziś tak wszytko wyglądało...- zaczęła tłumaczyć. Stała tuż naprzeciw niemu z spuszczoną w dół głową.
-przyszłam tu bo miałam dziwne uczucie że coś złego się Ci dzieje - zaczęła tłumaczyć na spokoju. Cała ta wcześniejsza sytuacja sprawiła że Miya się otworzyła przed chłopakiem. I tak już nic głupszego nie mogła uczynić. Chyba.
-zwykle moje przeczucia sie sprawdzają, więc czym prędzej udałam się tu nie zważając na puźną godzinę- kontynuowała powoli
-nie sądziłam że przerwę Ci przez to ważną rozmowę z siostrą, ani nie przemyślałam tego że i tak do niczego bym, Ci się nie zdała - teraz zerknęła na leżącą nieopodal jego broń.
-jestem chyba mało rozgarnięta, działam pod wpływem impulsu, w dodatku ta kawa i...- tu na myśl o upadku z robiła się z powrotem czerwona. Potrząsnęła lekko głową odganiając te nieczyste wspomnienia z swej głowy, zaczęła kontynuować
-ja zrozumiem jak nie będziesz chciał już mnie znać. Sprawiam same kłopoty- dodała chwilę po tym
-jesteś dla mnie zbyt wyrozumiały -skwitowała. Omal by o tym zapomniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 7:04 pm

Czyżby dostrzegł w jej oczach rozczarowanie? Korciło go wtedy, żeby posunąć się dalej, ale bał się z drugiej strony, że ucieknie. No cóż, będą kolejne okazje, już on o to zadba.

-Nie dziękuj. -uśmiechnął się i wrócił do wycierania klatki piersiowej. Przejechał dłonią po bliźnie, znów, mimo woli.

Kiedy wróciła do pokoju, również wstał. Boże, jak ona wyglądała cudownie w jego koszuli...Dał jej spokojnie skończyć mówić, po czym podszedł i uniósł jej głowę za brodę w górę. Dobrze, że jej brat tu teraz nie jest. Nie wyglądało to niewinnie. W końcu ona była w jego koszuli, a on miał swoją jedynie narzuconą, ot tak, bez zapiętych guzików. Ostatnie zdania go sprowokowały. Nie musiał się śpieszyć, i tak dziewczyna nie miałaby jak się ruszyć. Pochylił się i delikatnie przyłożył swoje wargi do jej, po czym chwycił swoimi jej górną. -Teraz rozumiesz już, że się nie gniewam? -uśmiechnął się, opierając się czołem o jej czoło i rękoma przeczesując jej włosy, rozpuszczając tym samym upięcie. Odsunął się, by dać jej do zrozumienia, że dalej się nie posunie. Do pocałunku. To zawsze była jego granica. Na to sobie pozwalał bez zgody drugiej osoby. Usiadł na podramienniku kanapy. Miał ochotę zapalić, ale przypomniał sobie, że Miyę drażnił dym. Odpuścił sobie. Musiałby otworzyć okno, a noce są zimne.
-Słodkie, że się aż tak martwiłaś. -uśmiechnął się uroczo, przygryzając wargę. O tym buziaku marzył od pierwszego momentu, kiedy ją zobaczył właściwie. -A rozmowa z Safirą nie była czymś, czego nie można odłożyć na później. Tłumaczyłem ci, że w sumie ta rozmowa nawet potrzebna nie była, mimo że doceniam, co mi powiedziała podczas niej. Wyniknęła z pomyłki. Wiesz co, obie macie coś wspólnego. Obie się cholernie o mnie martwicie i obie wmawiacie mi, że jestem na was zły. -zaśmiał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 7:24 pm

Jeśli wcześniej twierdziła że ją zamurowało... to się myliła. Teraz ją dopiero zamurowało.
Ponownie znajome ciepło ogarnęło ją od stóp aż po czubek małego noska, rozgrzewając jej ciało do czerwoności. Jednak tym razem to nie ciepło wstydu jednak pożądania. Porazpierwszy czuła się w ten sposób. Wcześniejsze sytuacje chyba ją zahartowały bo już nie odczuwała tak mocnego zakłopotania. Choć nadal nie mogła się poruszyć.
Gdy jej wargi się stykały z wilgotnymi wargami Natchaniela... To było coś co chciałaby, aby trwało w nieskończoność.
Rozpuścił jej włosy ,a one opadły cicho na jej ramiona. Ponownie nie wiedziała co się dzieje. On jednak zaprzestał i usiadł spokojnie na kanapie. Teraz była pewna że...
- rozumiem ...- szepnęła nachylając się nad nim.
-może dlatego jesteśmy trochę podobne bo obie Cię...-tu powstrzymała się. Zdała sobie sprawę że za wcześnie na takie słowa
-bo obie się troszczymy o Ciebie??- zastąpiła krepujące słowo czymś bardziej łagodnym.

Nachylając się na nim znów znalazła się niebezpiecznie blisko jego twarzy. Tak. Teraz była pewna że pragnie jego bliskości więc... Pocałowała go. Zaczęła delikatnie całować go w usta wplątując jedną z dłoni w jego włosy. Nic nie mogła poradzić, to pragnienie było silniejsze od niej samej.
Nie mogła uwierzyć w to na co się dowarzyła, jednak starała się nie myśleć o tym.... niech już się działo co miało się dziać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 7:42 pm

"bo obie cię..." Bez problemu domyślił się, o co jej chodziło. Robiła się coraz odważniejsza, zaskakiwała Nathaniela coraz bardziej. Gdy go zaczęła całować, uśmiechnął się, odwzajemniając pocałunek. Nie zamknął drzwi na klucz...trudno...Nie miał zamiaru przerywać. Przygryzł jej wargę i mruknął cicho, tak, by tylko ona mogła to usłyszeć. Chwycił ją jedną ręką, drugą podpierając się, zsunął się z podramiennika, ciągnąc ją za sobą. Nie wierzył, że jest na tyle odważna, by całkowicie przekroczyć granicę. Chciał ją sprawdzić. Niby wszystko wyglądało, jakby wyraziła zgodę, ale nie...ona na pewno spanikuje. Szykowała się zabawna sytuacja. Wcześniej trzymał rękę na jej tali, teraz chwycił delikatnie jej szyję, podgryzając jej delikatną skórę z drugiej strony. Ręka powędrowała do pozapinanej koszuli. Pozwolił sobie odpiąć dwa guziki, a jego zęby i pocałunki zjechały trochę niżej.
-Twój brat mnie zabije. -mruknął, wypuszczając głośniej powietrze. Chwycił ją i wymanewrował tak, że teraz ona leżała, on zawisł nad nią. -Chociaż w sumie... -momentalnie jego twarz z pełnej namiętności przeobraziła się znowu w tę uśmiechniętą, figlarną. -Dzisiaj nie masz na co liczyć. Dzidziusia chyba nie chcesz, co? -pocałował ją w czoło, po czym po prostu kładąc się na niej, przytulił ją. Po chwili ciszy znów się podniósł i patrzył na nią z powagą. -Możesz mnie wziąć za nieudacznika, myśl co chcesz. Po prostu ja ciebie też....troszczę się o ciebie -specjalnie ją małpował. -i wiem, że uległaś teraz chwili, straciłaś kontrolę. Gdybyśmy oboje dążyli do tego nie przez uczucia, to nie ma problemu. Jedna noc i po sprawie. Ale prawda jest taka, że jeśli są te uczucia, a ja za szybko podziałam, nawet jeśli ty wyrażasz zgodę...Nie chcę cię zranić. Nie wiem, czy jesteś całkowicie świadoma, do czego dążyłaś. -nie trzeba było detektywa, żeby zorientować się, że Nathaniel jako pierwszy się tak zbliżył do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Wto Lut 26, 2013 8:35 pm

Nie do końca zdawała sobie sprawę do czego te pieszczoty dążyły. Skupiała się bardziej chyba na tym, iż było jej niesamowicie przyjemnie. Mogła nawet odważnie rzecz, że nigdy dotąd nie czuła się przy nikim tak wspaniale.

Sytuacja przekroczyła jej najśmielsze oczekiwania. Znów wylądowała na nim ,jednak tym razem nie do końca z jej winy. Przeszły ją przyjemne dreszcze, gdy ten przegryzał jej skórę na szyi. Nigdy wcześniej nie wiedziała co to za uczucie, bo nigdy nie była z nikim tak blisko. Nie opierała się błądzącemu dotykowi chłopaka i nim zdołała spostrzec, już znajdowała się pod nim. Gdy chłopak zsuwał się niżej zrozumiała, że nie jest gotowa. Rozpięcie dwóch górnych guzików na tyle ją skrępowało, że znów odrętwiała. A było tak pięknie...
Strasznie wstydziła się swoich piersi. Gdy przeszło jej tylko przez myśl, że chłopak by je teraz ujrzał... Przywracało jej świadomość że nie jest na to gotowa. Obawiała się że przez to mógłby się do niej zrazić. Przecież nie była atrakcyjną kobietą o pięknych kształtach i wydatnych piersiach. Była szarą myszką która bardzo zwyczajnie pragnęła bliskości ukochanej osoby. Nie nadawała się chyba na kochankę przez to, więc w sumie ulżyło jej gdy chłopak nie posunął się dalej. Bo co mogłaby mu zaoferować sobą ???
Tak naprawdę chyba oboje nie byli gotowi na to. Lekko się zarumieniła gdy doszło do niej że chłopak domyślił się co chciała mu wcześniej wyznać i że dał do zrozumienia że on też. To było najdziwniejsze wyznanie miłości jakie kiedykolwiek zdołała spotkać. Nie to żeby ktoś już jej wyznawał takowe uczucie, jednak miała jakotakie pojecie o tym.
Ujęła jego twarz w swoje dłonie i przyjrzała się jej rysom. Widać było lekkie zakłopotanie Natchaniela, mimo iż wcześniej chytrze się uśmiechał
-nie, jednak nie dziś. Dziś nie dała bym i tak rady... - przytaknęła jego słowom. Głupio było jej przyznać że Nathaniel byłby jej pierwszym, więc stres tym też był znacznie większy. Choć wcześniej wyraźnie tego pragnęła, teraz chciała odłożyć na później. Trochę rozbawiły ją słowa o tym całym "dzidziusiu". Potrafił delikatnie poruszyć bardzo istotny i poważny temat, przy tym będąc całkowicie wyluzowany.
Przeczesała raz jeszcze jego włosy i zarzuciła ramiona mu nas szyje, po czym zaczęła całować. Wprawdzie nie liczyła na nic więcej, jednak korzystając z okazji że i tak zabrnęła tak daleko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Sro Lut 27, 2013 3:25 pm

Dobrze myślał. W końcu nagle zrobiła się spięta, a po chwili usłyszał potwierdzenie swoich domysłów w postaci słów. Może nie znał jej długo, ale w sumie już trochę ją rozgryzł. Oczywiście tekst o braku zabezpieczenia był bzdurą, Nathaniel nie był głupi i zawsze coś tam gdzieś miał, na wszelki wypadek. Po prostu chciał dodać jeszcze jakiś mocny argument, w razie, gdyby dziewczyna na tyle poddała się chwili, że wmówiłaby sobie, że jest gotowa, a żałowała dopiero po fakcie. To w sumie nie były domysły. On był pewien, że żałowałaby.

Pomimo, że przed chwilą spięła się całkowicie (akurat przy rozpinaniu guzików...chyba wstydziła się swojego ciała. Nathaniel tego nie rozumiał. Popracuje nad tym później, zdecydował, że nie poruszy teraz tego tematu) i tak nie odpuszczała. Zaskoczyło to mężczyznę z lekka, dlatego może w pierwszych chwilach nie odwzajemnił całusów, tylko zaśmiał się lekko.
-Jesteś niemożliwa. -złożył długi pocałunek na jej ustach, po czym na czole, okazując jej troskę i opiekuńczość. Następnie odkelił się od niej, rozsiadając się wygodnie na kanapie.

-W końcu mi nie odpowiedziałaś, czy chcesz tę kawę, czy herbatę czy co... Iść spać już się nie opłaca. Jak zaśniemy na te 4-5 godzin, to będziemy bardziej zmęczeni, niż jakbyśmy nie spali w ogóle. I w sumie to pewnie po TAKICH WRAŻENIACH i tak byś nie usnęła, co? -uśmiechnął się do siebie -Cholera, drzwi. -wstał i zakluczył je. Prawie zapomniał. Wracając, nie usiadł na kanapie, tylko oparł się o oparcie i spojrzał prosto na Miyę. -A w ogóle, twój brat się pewnie martwi...wyślij mu chociaż smsa, że jesteś bezpieczna, albo co. -sam siebie rozbawił i zaskoczył. Czuł się, jakby mu się jakiś instynkt normalnie macierzyński włączył. Ogarniał wszystko, porę spania, wyżywienie, bezpieczeństwo i samopoczucie innych. Zaśmiał się sam do siebie i przetarł twarz dłońmi. Kiedy on się ostatnio tak czuł...? Ostatnimi czasy wszystko było bez zobowiązań. Nie starał się specjalnie o nikogo, ale również nie odpychał, gdy osoba sama się zbliżała. Nie zatrzymywał jej, gdy odchodziła. Noc i już. Poważne związki nie wychodziły, gdy kobiety dowiadywały się o jego powiązaniach ze strefą 0. A ona wiedziała. I mimo to przed chwilą niemal się mu oddała...Chyba przywróciła mu wiarę, że jednak taki poważny związek może wyjść.

-A w ogóle...-przyjrzał jej się dokładnie. -Ślicznie ci w rozpuszczonych włosach.


Ostatnio zmieniony przez Nathaniel Crescent dnia Czw Lut 28, 2013 7:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Lut 28, 2013 5:13 pm

Objęła go mocno ramionami i przytuliła do siebie
-nic nie chce, zostań- szepnęła gdzieś zza jego torsu do którego się tuliła. Nathaniel był nad wyraz opiekuńczy i ciepły. I nie mam tu na myśli tylko ciepło jego rozgrzanego ciała, ale serca. W każdym posunięciu jego dłoni po jej ciele, przeczesaniu jej włosów czy też składanie pocałunków, było przepełnione ciepłem uczucia jakim zaczął ją darzyć. Czuła to i musiała przyznać że to działało niczym jak narkotyk. Zdawała sobie sprawę że chyba zaczynała się uzależniać od jego dotyku, oddechu, lekko lubieżnego spojrzenia, uśmiechu...

Na wzmiankę o bracie zareagowała nerwowo
-właśnie, gdzie mój telefon ?!- spanikowała wstając na równe nogi i przeszukując swoje kieszenie. Przez całą tą sytuacje zapomniała o bracie. Nie dzwonił, albo nie zauważył że się wymknęła z domu, albo...
-rozładowany- stwierdziła trzymając w dłoni wyłączony aparat. Usiadła twardo na sofie i umieściła swoją twarz miedzy obie dłonie, a ręce oparła o kolana pochylając się tym do przodu.
-jak myślisz... kogo prędzej zabije - mnie Czy Ciebie? - zaśmiała się w kierunku Nathaniela obracając poważną kwestję w żart. Mimo że sytuacja nie wyglądała najciekawiej, Miya była zbyt rozmarzona by dalej panikować. Patrzyła po prostu przed siebie i szukała jakiegoś rozwiązania tego zdarzenia
-jak już i tak się od Ciebie odkleiłam... To herbatę, jeśli nadal propozycja aktualna - po dłuższym zastanowieniu postanowiła jeszcze trochę potowarzyszyć jemu. I tak już pewnie Ivan szykował na nią reprymendę długości dekalogu, albo i dłuższą. Dobrze że nie pozostawiła mu adresu, znając jego temperament wyciągał by ją w tej chwili z mieszkania, a Nathanielowi by... ach, wolała o tym nawet nie myśleć.

Dopiero teraz do niej doszło co wcześniej powiedział Nathaniel o jej włosach, znów się zaczerwieniła lecz było już za późno na podziękowania...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Lut 28, 2013 5:26 pm

-Nigdzie się nie ruszam. -uśmiechnął się, gładząc dłonią jej plecy. -W końcu to moje gniazdko. -zaśmiał się.

-Rozładowany?- spojrzał na jej telefon i delikatnie wysunął go z jej dłoni. Sprawdził wejście do ładowarki i stwierdził, że jest takie samo jak od jego telefonu. Podszedł do komody i wyciągnął ładowarkę, po czym podłączył aparat. Wrócił do dziewczyny i podał jej swój. -Użyj mojego. Myślę, że mi wyrwałby jaja, a ciebie zamknął w wieży. -mrugnął do niej jednym okiem, jednakże wzdrygnął się na myśl najprawdopodobniejszej kary dla niego.

-Herbata raz! -ukłonił się, chowając rękę za plecy niczym ekskluzywny lokaj. - W sumie, to jak chcesz chodź do kuchni razem ze mną. Tylko weź sobie z mojej szafy jakiś sweter, bo muszę zapalić, a żebyś mi się nie zadusiła ani nie narzekała to otworzę okno. Poza tym...ładny mam w sumie widok, dzielnica zapomnienia świetnie wygląda nocą, tym bardziej z wyższych pięter. -uśmiechnął się przez ramię i poczłapał do kuchni. Nastawił wodę i przeszukał szafę. Herbata, herbata....herbata. Jest. Uszykował wszystko do zalania. Otworzył okno, usiadł na parapecie tak, że jedna noga zwisała po zewnętrznej stronie budynku. Oparł plecy o ramę okna i zapalił papierosa. Chłodno. Ale w sumie przyjemnie. Spało się kiedyś pod gołym niebem w strefie 0...także w sumie...chłód powinien mu doskwierać, ale przez miłe wspomnienia - miał to gdzieś. Obserwował chmury dymu, wyczekując charakterystycznego pyknięcia czajnika. Przejechał kciukiem po ustach, przypominając sobie sytuację sprzed chwili i uśmiechnął się do siebie.


Ostatnio zmieniony przez Nathaniel Crescent dnia Czw Lut 28, 2013 7:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Lut 28, 2013 5:50 pm

"Myślę, że mi wyrwałby jaja, a ciebie zamknął w wieży." Zaśmiała się cicho pod nosem. Nathaniel wiedział jak ją rozbawić, choć może i trochę miał w tym racji?
Miya wzięła do ręki jego komórkę
-dziękuję- nie minęło wiele czasu by zaczęła dzwonić pod wybrany numer Ivana. Nathaniel udał się do kuchni i było słychać że walczy z szafkami i czajnikiem, ona zaś nie usłyszała nic w słuchawce prócz 'piiiiiip'. Zaczęła poważnie się zastanawiać czemuż to nie odbierał. Chłopak chyba znalazł to czego szukał bo szmery z kuchni ucichła, a po chwili roztworzył okno i najwidoczniej tam spoczął, nie było słychać żadnych kroków. Jedynie pstryknięcie zapalniczki i chłód który po chwili poczuła na kostkach u stóp.
-nie odbiera- powiedziała do siebie po wielokrotnym wybieraniu tego samego numeru.
-pewnie jedynie śpi...-próbowała uspokoić samą siebie.
Mimo że chłopak kazał się jej cieplej ubrać, nie posłuchała go. Odłożyła komórkę na ławę i udała się w stronę kuchni.
Pomimo otwartego okna można było poczuć swąd jaki unosił się z papierosa
-po co ci to? - zapytała wskazując na dymiącą się pałeczkę, pomiędzy jego wargami.
Wyraźnie posmutniała
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Lut 28, 2013 6:05 pm

-Nie odbiera? Ehhh...wpierw pakuje się nieproszony do rozmowy, a jak faktycznie ktoś chce z nim porozmawiać, to nie odbiera. Co za typ. -zaśmiał się sam do siebie.

Kiedy zobaczył dziewczynę jedynie w cienkiej koszulce, miał ochotę wyjść z siebie. Jeszcze mu się przeziębi i dopiero będzie. Jasna cholera, co za trudne babsko. Odłożył papierosa na popielniczkę i popędził do pokoju. Wrócił z szaro-białym swetrem...w renifery. Takim zimowo-świątecznym. Rzucił go dziewczynie na głowę, z uśmiechem.
-Nie pytaj, prezent. Ale w sumie go lubię, jest ciepły. -usłyszał pyknięcie i zalał herbatę. Podał ją i wyciągnięty z szafy syrop kasztanowy dziewczynie. Sam uwielbiał taką herbatę, może jej też posmakuje? W każdym razie nie wlewał jej sam. Jak będzie chciała, to to zrobi.

Wrócił na okno i ponownie przerzucił jedną nogę na zewnątrz. Machał nią w górę i w dół, kończąc papierosa. Gdy usłyszał pytanie, spojrzał z delikatnym uśmieszkiem w stronę dziewczyny.
-Anielica nie lubi używek? -spytał wesoło i strzepnął popiół do popielniczki. Wypuścił w górę dym. -Heh... Wiesz, to jeszcze z czasów strefy 0. Wiesz, życie w ciągłym stresie, spanie z bronią przy sobie...o czym w sumie miałaś okazję się dzisiaj przekonać, i ty i moja siostra...to wszystko niestety nie spływa po tobie jak po kaczce. Pomimo że nie mieszkam już tam kilka lat, zwyczaje zostały. A używka...no cóż, lubię zapalić, nie ukrywam. Na coś trzeba umrzeć, nie? -zaśmiał się. -Poza tym, cieszę się, że to fajki mnie dorwały, a nie narkotyki czy alkohol. -zgasił papierosa, ale nie zamykał jeszcze okna. Niech się tu trochę wywietrzy, i kuchnia, i jego ubrania.


Ostatnio zmieniony przez Nathaniel Crescent dnia Czw Lut 28, 2013 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miya Wolfgan
Początkujący
Początkujący
avatar

Liczba postów : 49
Reputation : 2

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Lut 28, 2013 6:56 pm

Trochę ją bolał fakt, że Nathaniel nie przepadał za jej bratem, choć to było akurat uzasadnione. Zadawała sobie w tej chwili mnóstwo pytań dotyczących ich dwoje, bo skoro oboje siebie nie cierpieli nie wyobrażała sobie co to będzie dalej. Jeśli z Nathanielem było by to coś na stałe i poważnie Ivan pewnie by się wściekł - jeśli przelotne, efekt zapewne byłby ten sam... I takie błędne koło. Ivan czasem zachowywał się do przesady opiekuńczo i okazywał to czasem w paradoksalny sposób, ale zdążyła już się do tego przyzwyczaić.
-niestety nie... odłożyłam twój telefon z powrotem na stolik, dziękuję- rzekła zawiedzionym głosem, choć może to i lepiej ze nie odebrał? Bóg go wie co by zrobił gdyby się dowiedział gdzie jest w tym momencie. Mogło by być nie lada zamieszanie, a tego bardzo nie chciała.
Gdy chłopak położył na jej głowie sweter w pierwszej chwili zlękła się. No tak. Mogła się spodziewać że tak łatwo sobie nie odpuści, choć jej nie było zbyt zimno i tak założyła go na siebie. I tak oto powstał świąteczny nastrój w czasie gdy nastawała powoli wiosna. Renifery raziły w oczy, no ale choć był miękki i ciepły... To wynagradzało.
-a no tak, strefa zero... i wszytko jasne -spojrzała się na niego lekko rozczarowanym wzrokiem.
-zły nałóg z przeszłości, nie myślałeś nigdy o tym by rzucić?-zapytała całkiem poważnie
-wiesz, chociażby by zapomnieć o tamtych gorszych czasach... -dodała po chwili namysłu próbując go przekonać w jakiś sposób.
-zresztą nie powinnam się w to wtrącać - stwierdziła zrezygnowanym głosem
-to twoja osobista sprawa, nie powinnam w nią wtykać swojego nosa -skarciła siebie i na dłuższą chwilę zamilkła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Crescent
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 81
Reputation : 6

PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   Czw Lut 28, 2013 7:12 pm

-Rzucić? Nie. Hej, może ze dwa papierosy dziennie, czasem nawet ani jednego, to i tak chyba nie tak źle, co? -uśmiechnął się. Już mnie ustawia...pomyślał wesoło.

-Co? To nie były "gorsze czasy". To były jedne z najlepszych. -odparł stanowczo, zlazł z okna i zamknął okno. Wiedział jednak, że chłód jeszcze przez jakiś czas będzie unosił się w kuchni, naturalnie, dlatego nie spuszczał dziewczyny z oka, by w razie czego upomnieć ją, że nie ma ściągać swetra. Słodko w nim w sumie wyglądała, a to kolejny powód. Wziął swój telefon i szybko trzasnął jej zdjęcie. Uśmiechnął się wesoło.

-Eh, nie myśl tak. Teraz to w sumie nawet nie mam prawa mieć do ciebie żal, że się "wtrącasz". W końcu chyba jesteśmy już TROSZCZĄCYMI SIĘ -nadal ją małpował. Strasznie go rozbawiło tamto wyznanie i nie zamierzał dać jej o nim zapomnieć. - o siebie nawzajem ludźmi, więc to naturalne, że węszysz. -usiadł obok niej, kładąc nogi na stole i bujając się w tył na krześle. Dopiero teraz zauważył, że po powrocie od siostry był tak zmęczony, że nawet nie ściągnął butów...trudno. Posprząta się później. Zmierzwił własne włosy.

-Smakuje herbata? Próbowałaś z tym syropem? -uśmiechnął się ciepło. -Ciekawe, czy jako "puszka" też byś mnie tak pociągała... -zastanowił się głośno. Pomieszczenie wypełniło jego ciche podśmiechiwanie się. Skrzyżował ręce, wciąż bacznie przyglądając się dziewczynie. Zastanawiało go też to, co ona w nim widziała. Co w nim według niej było takiego, że nawet fakt o strefie 0 nie był dla niej wystarczający, by uciekać jak najdalej. Widać było, że ją ten fakt drażni i że nie odpuści, ale Nathaniel już się przyzwyczaił. Safira marudziła mu o to non stop. Mimo to...tak. Bardzo go ciekawiło to zagadnienie. W sumie nie wiedział, czy o nie spytać, czy nie...Raz się żyje.

-Powiedz mi...Co cię przy mnie zatrzymało? Ale szczerze. Co aż tak zniwelowało moją przeszłość? Wybacz pytanie, jestes jedną z niewielu osób, które...no wiesz. Praktycznie nie postawiły tego na pierwszym miejscu. -przetarł dłońmi po torsie. Eh, ta blizna...wciąż miał mieszane uczucia, gdy ją dotykał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie N.Crescent   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie N.Crescent
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa I :: Dzielnica Zapomnienia-
Skocz do: