IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Część lasu Terry

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 271
Reputation : 11

PisanieTemat: Część lasu Terry   Pią Lut 01, 2013 11:30 pm

Ta część lasu jest najbardziej zaskakująca. Mieści w sobie parę tysięcy, niemal niezniszczalnych, olbrzymich dębowych drzew, liczących sobie z pewnością mnóstwo lat. Na tym obszarze zachowały się również drzewne "dziuple", działające jako kryjówka, czy też schronienie przed deszczem.
Cały teren jest wyłożony cienką warstwą obłamanych gałęzi, tak więc bezszelestne poruszanie się graniczy tu z cudem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 11:29 am

Zakapturzona postać przemykała pomiędzy drzewami. Pomimo, iż poruszała się dość szybko robiła przy tym niewiele hałasu, zważywszy na to, iż cała ziemia pokryta była tutaj gałązkami, działającymi niczym alarm dla wszystkich osób przebywających w okolicy. W pewnym momencie dziewczyna zatrzymała się na tyle gwałtownie, że kaptur spadł jej z głowy, odsłaniając burzę jasnych włosów i twarz, której wyraz nie pozostawiał wątpliwości co do niezbyt dobrego humoru blondynki. Może była przewrażliwiona, ale jakiś czas temu wydawało jej się, że ktoś za nią podążał. Kiedy próbowała zgubić wyimaginowanego prześladowcę wpadła na pijanego mężczyznę, który chyba pomylił ją z kobietą, wykonującą tzw. najstarszy zawód świata i próbował wepchnąć jej ręce pod bluzkę, co skończyło się dla niego niezbyt przyjemnie, ale Marika nie wątpiła, że nikt nie będzie żałował takiego śmiecia, ale na samą myśl, że taki śmierdzący idiota tknął ją choćby czubkiem palca, czuła się okropnie. Na szczęście fakt, iż drapieżnikom do szczęścia wystarczyło zwykle świeże mięso działał na jej korzyść. Kiedy coś złapie powinna choć częściowo zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. Był tylko jeden malutki, ale to naprawdę tyci problem - okolica jakby opustoszała. Podeszła do jednego drzew i w kilku susach znalazła się na najniższej z gałęzi. Na szczęście należała do stworzeń cierpliwych, więc czekanie na potencjalną ofiarę nie powinno być męczące. Ułożyła się wygodnie, nasłuchując jakichkolwiek podejrzanych odgłosów. Raczej wątpiła, że spotka tu przedstawiciela którejś z humanoidalnych ras. Wtedy musiałaby najprawdopodobniej odłożyć swe plany na później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 11:44 am

Po dość długim odsypianiu koncertów i randki z Ariasem, Amira nabrała ochoty, żeby przejść się. Przez tyle czasu otaczało ją mnóstwo ludzi, chciała więc trochę odsapnąć, dlatego wsiadła w pierwszy lepszy środek transportu i przyjechała tu, do strefy III. Zdawała sobie sprawę z tego, że to niezbyt bezpieczne, no ale cóż. Wzięła ze sobą swój szmaciany plecak a w nim trochę prowiantu, kartek i długopis. Spacerowała po lesie, napawając się tutejszą ciszą i własną samotnością. Dostrzegła jakiś przewrócony, stary omszały pień. Postanowiła na nim się rozsiąść. Zajęła miejsce i wyciągnęła kartki i długopis. Coś czuła, że wpadnie jej pomysł na następną piosenkę. W plecaku miała też malutkie, przenośne pianinko, na wszelki wypadek. Zawsze trafiała z tym w dziesiątkę, bo pomysły dopadały ją w najmniej spodziewanym momencie. Zaczęła po cichu coś nucić, potem dorzuciła delikatny dźwięk urządzenia.

https://www.youtube.com/watch?v=8t9tzCUZuWQ (0.00-0.55)

Nuciła i nuciła, a całość razem z otoczeniem dawała niesamowitą aurę. Opuszczony las i ta delikatna niby kołysanka. Amira była z siebie zadowolona. Wzięła kartkę i zaczęła wymyślać słowa, szepcząc je sama do siebie, co chwila przerywając nuceniem. Niestety, żadne nie chciało się wpasować i podbudować ciekawy nastrój, jaki dziewczyna uzyskała melodią. A może lepiej zostawić ją bez słów...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 11:57 am

Nastawiła się na długie czekanie, jednak ku jej zaskoczeniu, już po chwili usłyszała odgłosy czyichś kroków. Niestety, już z samego ich dźwięku wywnioskowała, iż to jakiś człek przechadza się po lesie. Ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, nie przejmowali się ostrożnym chodzeniem i nawet nie starali się przemieszczać po cichu. Już niedługo do jej nosa doleciał zapach zbliżającej się osoby, a po chwili Marika dojrzała na ziemi kobietę. Nieznajoma przeszła obok drzewa, na którym znajdywała się blondynka, po czym usiadła na niedalekim pieńku. Dziewczyna przesunęła się nieco na gałęzi, śledząc uważnie poczynania nowoprzybyłej. Końcówka ogona, który wysunął się spod płaszcza, lekko drgała, zdradzając jej zainteresowanie kobietą. Co powinna zrobić? Gdyby chciała po prostu rzuciłaby się na tą nieostrożną osóbkę, ale, podobnie jak jaguary, tak i Marika nie atakowała ludzi bez powodu. W dodatku już po chwili las wypełnił odgłos nucenia, a także melodyjka grana przez urządzenie. Do jej uszu docierały również słowa, szeptane przez tamtą. Czyżby miała do czynienia z piosenkarką? Marika od dawna już nie interesowała się niczym, poza własną osobą, więc nawet jeśli miałaby do czynienia z kimś sławnym, raczej nie zorientowałaby się co do tego. Pewna, że jeśli nie odezwie się, to nieznajoma nawet nie zauważy jej obecności, postanowiła zdobyć się choć na jedno zdanie.
- Ładna piosenka.
Na jej ustach zagościł delikatny uśmiech. Fakt, że blondynka zdobyła się na rozpoczęcie konwersacji był naprawdę zdumiewający, ale najwyraźniej zaciekawiła ją osoba, która tak beztrosko przechadza się po lesie i w dodatku ma całkiem ładny głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 12:09 pm

Wystraszyła się. Cholernie się wystraszyła. Upuściła pianinko, kartki, długopis i o mało nie wrzasnęła. Tu- skupienie nad piosenką, totalne odpłynięcie w poczuciu samotności i JEBS, ktoś się nagle odzywa. Zawał murowany. Szybko jednak kobieta odgarnęła włosy, podniosła wszystko, co upadło i spojrzała w stronę, z której dochodził głos. Widząc jakąś kobietę, lekko przypominającą jakiegoś kota, uśmiechnęła się do niej ciepło.
-Tak uważasz? Dziękuję. -skinęła lekko głową, kłaniając się lekko w podziękowaniu, jak na jej najbardziej prawdopodobną narodowość przystało. Skoro tamta zaczęła rozmowę, to wypadałoby ją jakoś pociągnąć.
-Wygodnie ci tam? Chodź, usiądź obok. -uspokoiła się już całkowicie, znów powróciła jej pewność siebie i niesamowita charyzma, przyciągająca do niej mnóstwo osób. -Jesteś jednym z tych z nowoodkrytego gatunku? -spytała uprzejmie, bez cienia jakiejkolwiek niechęci, która często ogarniała innych w stosunku do rasy odmiennej niż ich własna.
-Jestem Amira. -dodała po chwili namysłu. W końcu to niemiło się nie przedstawić, nie?

Ta dziewczyna wyglądała na dość przyjaźnie nastawioną, a Amira już dawno wyzbyła się wszelkich uprzedzeń do jakichkolwiek innych ras. W końcu motto zespołu Trefl, w którym grała, mówiło, że nie ważne jaka rasa. Amira przeczesała palcami włosy, jednocześnie drugą ręką zapisując nutki. Nie mogła pozwolić, by ta kołysanka uleciała jej z głowy. Co jakiś czas zerkała na nieznajomą, ciepło uśmiechając się w jej kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 12:21 pm

Rozbawiło ją przerażenie nieznajomej, które z resztą było przecież całkiem uzasadnione. Siedzi sobie spokojnie w lesie, nucisz piosenkę, a tu bach, ktoś odzywa się do ciebie z niedalekiego drzewa. Marika już zapomniała, jak to jest nie słyszeć wszystkich odgłosów wokół i nie wyczuwać setek zapachów, które nie istniały dla ludzi. Na szczęście kobieta nie zeszła na zawał, choć... To byłby pierwszy raz, kiedy ktoś umarłby tylko dlatego, że usłyszał jej głos, więc mogłoby być ciekawie. No i nie musiałaby znajdować czegoś innego do jedzenia. Kiedy została obdarowana uśmiechem przez myśl przemknęło jej pytanie, czy był on szczery. Znała wiele osób, którzy taką minę robili nawet do osób, którym najchętniej splunęliby w twarz. Kobieta na taką nie wyglądała, ale pozory często mylą. Kiedy tamta zaproponowała jej zejście z drzewa i zajęcie miejsca obok niej, Marika pokręciła przecząco głową. Co prawda zeskoczyła z gałęzi, zachowując przy tym pełną grację, ale stanęła obok drzewa i oparła się o nie plecami.
- Dziękuję, postoję.
Wolała utrzymywać mimo wszystko odpowiednią odległość między nią, a rozmówcą. Może jej ostrożność często zakrawała na paranoję, ale już nieraz uratowała jej tyłek. Kiedy tamta się przedstawiła Marika uznała, że i ona powinna podać swe imię lub przynajmniej pseudonim, gdyż inaczej zachowałaby się niekulturalnie. Najwyraźniej posiadała jeszcze resztki dobrego wychowania.
- Macska, miło mi.
Pytanie o rasę zbyła milczeniem, gdyż rozmowa o tym na pewno zeszłaby na temat jej historii, a tego na pewno nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 12:31 pm

-W takim razie sobie stój. -wytknęła język i uśmiechnęła się.
-Macska? Trochę ciężkie do wymówienia, przepraszam cię. -przyznała szczerze. Pomimo umiejętności niemal perfekcyjnego mówienia w kilku różnych językach, Amira często musiała przyzwyczajać dopiero swój język do układania się w taki a nie inny sposób, gdy słyszała nowy wyraz, tym bardziej gdzie c i s były obok siebie. Jej językiem był japoński, a tam przecież nie istniało coś takiego. -Mam nadzieję, że nie obrazisz się tym, jak trochę kaleczę twoje imię. Mi również miło. -odparła z uśmiechem i wróciła do zapisywania nut.

-Myślisz, że powinnam do tego dać słowa, czy sama melodyjka i nucenie starczy? -zaczęła gryźć długopis, spoglądając na nieznajomą. Amira nieraz potrzebowała pomocy przy piosenkach. Miała wiele pomysłów na jedną rzecz, a co gorsza, na żadną nie potrafiła się zdecydować, najczęściej.I tak oto później dzwoniła do innych z zespołu o każdej porze dnia i nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sro Kwi 17, 2013 12:44 pm

Pokiwała tylko głową. Nie obchodziło jej za bardzo, jak inni wymawiają to słowo. Pozostawało ono przecież tylko pseudonimem, który nie miał dla niej większej wartości emocjonalnej, a jedynie przypominał jej kim była. Macska nie dość, że znaczyło kota, a więc kojarzyło się z jej wyglądem, to jeszcze zaczynało się na tą samą literę co jej prawdziwe imię. Dziewczyna umiała biegle tylko węgierski i angielski, a pozostałe języki znała albo średnio, albo niemal w cale. Cóż poradzić, nie miała zbyt wiele czasu, ani chęci na kształcenie się w tej dziedzinie. Najwyraźniej blondynka miała do czynienia z osobą, której uśmiech niemal nigdy nie znikał z ust. No cóż, najwyżej Amira będzie nadrabiała za je obie.
Zdziwiła się nieco, że została zapytana o radę w sprawie piosenki. Muzyka nie była jej pasją, w ogóle się na tym nie znała, więc raczej wątpiła, aby mogła pomóc jej zdecydować, czy powinna dodać słowa. Mimo wszystko postanowiła się wypowiedzieć, przecież nic jej to nie szkodzi.
- Wystarczy sama melodyjka.
Z faktu, że w jej wypowiedzi nie były zbyt długie, można się było domyśleć, że dziewczyna nie należy do osób szczególnie rozmownych i ceniących możliwość spędzania czasu z drugą osobą. Wolała spędzać dnie na samotnych spacerach i zagłębianiu się we własnych myślach, niż przebywać choćby godzinę w zatłoczonym i głośnym miejscu. Miasta były dla niej istnym piekłem, z ich mnogością zapachów i dźwięków. Od zbyt wielu bodźców często bolała ją głowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz
avatar

Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Pią Kwi 19, 2013 7:01 pm

Gdzie ta mała zaraza polazła? Zastanawiał się Ari przeszukując dokładnie stary las. Był po raz pierwszy w takich okolicznościach, jednak niegdyś tropienie było jego pasją. Zachwycał się tym i zaciągał jak dobrym cygarem. Przeszukiwał lasy, miasta wsie. Tropił zażarcie... kobiety. Miał więc trochę doświadczenia w tym co robi. Wszak Ami to również kobieta (jak domniemał po kształtach i innych walorach estetycznych jak i barwie głosu), więc nie sprawiało mu to większej trudności. Już przy pierwszych piętnastu minutach, Ari wpadł na trop - ludzkie stopy. Znaczy się, odciski ludzkich stop na ziemi. I tak po nitce do kłębka, Ari dotarł na miejsce. Zdziwił go jednak fakt, że zamiast wytropionej jednej kobiety otrzymał bonus w postaci dwóch, niczego sobie, samic.
- a drogie panie to tak nie boją się same, w lesie? - zapytał z pełnią swojego uwodzicielskiego głosu. Przeczesał dłonią swe włosy i zaczął kroczyć w ich kierunku. Jedna z dziewcząt, tę którą widział po raz pierwszy, przypominała mu jakieś kocie zwierze. Zaczynał się obawiać, że jego Ami padła ofiarą tego zwierzęcia! Mimo iż że nic na to nie wskazywało, mężczyzna poczynił środki ostrożności i stanął szybko pomiędzy nimi dwoma, jakby asekurował Amirę swym ciałem.
- Amiro, nie powinnaś sama włóczyć się po lesie, jeszcze mogło by Ci się coś stać...- powiedział szarmancko i chwycił ją za dłoń, pomagając jej tym wstać. Ach, cóż za dżentelmen. Robił to z taką płynnością i oddaniem jak wybitny, brytyjski lokaj. Sam nie był w stanie się nadziwić, ile gracji i wdzięku mógł z siebie wykrzesać. Ami pewnie też.
- a panie co tu sprowadza? Chciałbym widzieć, w końcu należą mi się drobne wyjaśnienia - kontynuował swoją grę, wciąż trzymając swą lubą za dłoń, dyskretnie puścił jej oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Pią Kwi 19, 2013 7:20 pm

Nooo super. Nici z pisania piosenki w towarzystwie tego podrywacza. Ta kobieta-kot niewiele w sumie mówiła, ale już jedna obecność rozpraszała Amirę. Mimo wszystko jednak uśmiechnęła się do Ariasa uprzejmie.
-Wiesz, jedynym zagrożeniem w tej chwili w lesie, jesteś ty. -wysunęła swoją dłoń z jego odcisku, wzdychając ciężko. Całe szczęście zdążyła zapisać całą piosenkę, więc wszystko było w porządku.
-Macska, wybacz mi, to coś musiało przypełzać za mną. -wskazała na mężczyznę palcem. -Tobie? Wyjaśnienia? Mam ci się spowiadać z własnych spacerów do innych stref i rozmów z innymi kobietami? -zaśmiała się, widocznie rozbawiona dopraszaniem się opowieści. -To ty mi lepiej powiedz, co tu robisz? Wpadasz i odwalasz niezły teatrzyk, ale ja już wiem, jaki jesteś. -również puściła mu oczko. Następnie zwróciła się do kobiety, szepcząc -Uważaj na niego.
Oczywiście "szeptała" tak, by Ari ją usłyszał. Droczyła się z nim, jak od samego początku. Tak szczerze, to gdzieś tam cieszyła się, że go znowu widzi. Aczkolwiek bawiło ją to, jak zachowywał się wśród nieznajomych.
-A, twoich ubrań jeszcze nie wyprałam. Mój błąd. Doniosę ci je, albo coś, kiedy indziej. -szybko przekazała mężczyźnie w obawie, że uleci jej ta drobna myśl. Zerknęła jeszcze szybko na swoje nuty, sprawdzając, czy aby na pewno wszystko zapisała.
-Aha, no i nie pouczaj mnie. I tak zrobię co będę chciała i oczywiście nic mi się nie stanie, bo mój rycerz ł a z i z a m n ą k r o k w k r o k. -dodała z naciskiem na ostatnie słowa, jednak z uśmiechem. Oczywiście każdą docinkę traktowała jak żart.

-Macska, jeszcze raz przepraszam za to zamieszanie. -powiedziała z błagalną miną. W końcu to był pewnie jakiś jej teren, albo co. A ona wparowała tu, a do tego sprowadziła pana rycerza...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Pią Kwi 19, 2013 7:28 pm

Już po chwili usłyszała zbliżającą się kolejną osobę. Może ktoś śledził jej rozmówczynię albo po prostu przez przypadek jakiś nieszczęśnik przypałętał się w to miejsce. Najwyraźniej marzenie Mariki o spokojnym polowaniu, nawet jeśli miałoby ono odbyć się w dzień, czego raczej nie lubiła, miało się nie spełnić. Podczas gdy Ari zaczął obawiać się, żeby czasem Marika nie zrobiła krzywdy dziewczynie, sama dziewczyna poczuła się zagrożona. Kiedy rozmawiała z jedną osobą sytuacja nie była jeszcze taka tragiczna, ale dwie to już naprawdę tłok. Wyglądało na to, iż te osoby się znały. Że też nie mogły rozwijać swej relacji gdzieś indziej, najlepiej w odległości kilkunastu metrów od blondynki. Nieco zaniepokojona zwiększającą się liczbą przebywających tu ludzi przesunęła się nieco, tak, że teraz stała obok drzewa i w razie potrzeby mogła po prostu rzucić się do ucieczki. Na krótkich odcinkach była bardzo szybka. Kiedy tamci zaczęli dyskutować, ona jedynie przysłuchiwała się ich rozmowie, a gdy dziewczyna ostrzegła ją przed nowo przybyłym usta blondynki na kilka sekund rozciągnęły się w ironicznym uśmiechu. Nieco ją zdziwiło, że Amira ją przeprasza za wkroczenie na jej teren. Ludzie rzadko kiedy orientowali się we własnej sytuacji. Pokręciła przecząco głową.
- Nic nie szkodzi.
Droczyli się ze sobą... No cóż, raczej trudno jej było to zrozumieć, już nie pamiętała nawet, kiedy ostatnio udało jej się nawiązać z kimś normalną relację. Pewnie jeszcze przed tym całym cyrkiem z wszczepianiem genów zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz
avatar

Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Pią Kwi 19, 2013 8:00 pm

Zignorował szybko wcześniejsze docinki Ami, z prostego powodu. Jako jej "lokaj" nie mógł sobie pozwolić na bezpośrednie odgryzienie się jej. Ale spokojnie... Da sobie radę w inny - bardziej odpowiedni sposób.
- Amiro Nightingale- zwrócił się do niej spokojnie i wyjątkowo szarmancko
- damie nie przystoi tak się wyrażać o swojej służbie - udał oburzenie spowodowane jej nieodpowiedzialnym zachowaniem
- nie wyobrażasz sobie jak bardzo się zmartwiłem gdy zniknęłaś, a tu takie przywitanie... - udał wielką boleść, chwytając się otwartą dłonią za pierś, po czym skierował się w stronę pięknej nie znajomej
- pani wybaczy- podszedł i chwycił jej dłoń całując ją delikatnie
- Nightingale nie jadła podwieczorku, a gdy poziom cukru w jej organizmie nagle spada, staje się bardziej... jakby to powiedzieć - teatralnie chwycił się za podbródek i udał, że głęboko szuka słowa, najlepiej opisującego ten wyjątkowy stan
- kapryśna - odnajdując to niepowtarzalne słowo, z satysfakcją je wypowiedział, zerkając na swoją Ami. Tylko ona mogła dojrzeć jego chytry uśmieszek. Gra brytyjskiego lokaja, nawet mu się spodobała. Szybko się wczuł w rolę i kontynuował.
- oh przepraszam za moje naganne maniery, zapomniałem się przedstawić - dostał olśnienia, i gwałtownie się wyprostował przed nieznajomą
- jestem Arias Darkins - przyboczny sługa pani Amiry Nightingale, tudzież nazywany lokajem - wyjaśnił kłaniając się przed kocicą. Po chwili z powrotem się wyprostował i zerknął na swą damę. Pewnie się zastanawiała co znów wykombinował.
- a pani to...? - wymuszał na nieznajomej przedstawienie się. W końcu go to ominęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amira Nightingale
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 74
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Pią Kwi 19, 2013 8:19 pm

Co on odwala? Czy on na głowę upadł? Był niesamowity. Amira miała ochotę śmiać się jak głupia, ale musiała się powstrzymać. W sumie, czemu nie podchwycić gry Ariasa. Podeszła do niego i przybliżyła usta do jego ucha, stając na palcach.
-Wiesz, że damy nie całują się ze swoimi lokajami? No ale skoro taką drogę wybierasz... -szepnęła tak, żeby słyszał to tylko on, po czym odsunęła się.
-Te, pan lokaj. Dostanie ci się za to "kapryśna". Kapryśna, to ja dopiero będę. Jak wrócimy, to wywalę wszystko z mojej garderoby i każę ci składać to na nowo i układać ODCIENIAMI kolorów i WZORAMI. Potem rozwiesisz na nowo firany, bo nie podoba mi się kąt pod jakim układają się ostatnio. Na zlewie nie wyschły jeszcze krople wody, one ciągle tam są, irytują mnie. Będziesz na nie chuchał aż wyschną. A potem ugotujesz mi obiad. Zrozumiano? -odparła, udając zadufaną w sobie gwiazdeczkę, z trudem jednak powstrzymując się od śmiechu. Gdzieś tam jednak w głębi tykało ją to, że on tak szarmancko zwracał się do tamtej kobiety. Czyżby była...zazdrosna? Nie, wybijmy to sobie z głowy. Nie mogła być zazdrosna o coś takiego. Tak więc uśmiechała się wesoło, bacznie jednak obserwując mężczyznę i jego poczynania. Wcale nie zasugerowała, że Ari jest dzisiaj mile widziany u niej. Wcale...

-Właśnie. NAGANNE maniery. Przynosisz wstyd, boże, kogo ja zatrudniłam. Twoje szczęście, że nie mam głowy do organizowania castingu na nowego lokaja. A jeśli jeszcze raz rozlejesz gorącą czekoladę...- specjalnie przycisnęła go. Wiedziała, że on traktował to jako dość sporą gafę, ale ją to bawiło. Sama nieraz coś wylała, więc nie widziała problemu.

Kiedy dziewczyna zapewniała, że nic nie szkodzi, Amira i tak czuła się nieswojo. Wypadałoby się niedługo ulotnić. Może ta kobieta mówiła, że "nic nie szkodzi" ale było widać, że raczej "szkodzi". No cóż, zobaczymy, jak to się rozwinie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Sob Kwi 20, 2013 12:30 pm


Przyglądała im się z nieodgadnioną miną. Zachowywali się nietypowo, bardzo nietypowo. Wszystko co wydawało jej się dziwne zawsze budziło w niej pewien rodzaju lęku, gdyż nie mogła wtedy przewidzieć jak potoczy się sytuacja. Zarówno ludzie, jak i zwierzęta bali się wszystkiego, czego nie rozumieli, a ponieważ Marika nie była w stanie pojąć dziwnej relacji łączącej tych dwoje czuła się nieco zagrożona.
Czy naprawdę on był lokajem Amiry, czy tylko go udawał? Ani na chwilę nie przestawała uważnie obserwować tej nietypowej parki. Ech, co prawda powiedziała, że ich przybycie tutaj wcale jej nie przeszkadza, ale wolałaby aby się stąd ulotnili i opuścili jej teren. W sumie, to nawet gdy odejdą na pewno żadne zwierzę tu nie przyjdzie, zrobili już za dużo hałasu, a w dodatku ich zapach był wyczuwalny z daleka. Marika będzie musiała przełożyć swe polowanie na bardziej dogodną porę dnia - noc. Już zaplanowała co teraz zrobi - najpierw położy się wygodnie na jakimś drzewie i pośpi parę godzin, a po zmroku... No tak, teraz nie była pewna, czy lepiej rozpocząć na nowo swe łowy, czy udać się do miasta. Zawsze znajdywała tam jakieś ciekawe rzeczy. Z zamyślenia wyrwało ją pytanie o imię.
- Jestem Macska.
Jej uwagę na chwilę odciągnął dźwięk, który usłyszała tylko dzięki swym wyczulonym zmysłom. Jakieś niewielkie stworzenie przebiegło zaledwie kilka metrów od nich. Być może myliła się, co do faktu, że żadne stworzenie się tu już nie pojawi w ciągu najbliższych kilku godzin?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arias Darkins
Dobry gracz
Dobry gracz
avatar

Liczba postów : 155
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Nie Kwi 21, 2013 5:47 pm

Gdy Ami przybliżyła do jego ucha swoje usta i powiedziała magiczne zdanie, ten uśmiechnął się szatańsko i również coś jej szepnął
- to fajnie, bo ja i tak wole inne, bardziej niegrzeczne rzeczy niż buziak - musnął ustami brzeg jej ucha. Zrobił to z premedytacją, by trochę ją wkurzyć. Nieznajoma i tak tego zapewne nie dosłyszała, tak więc mógł sobie pozwolić na swobodny dialog.

- co to są odcienie? - udał ogromne zdziwienie gdy Ami, jak widać, wczuła się w wybraną przez niego rolę. Może nie było to zbyt profesjonalne, jak na wybitnego lokaja, ale nadzwyczaj nie potrafił się powstrzymać. Musiał nieźle się hamować by nie wybuchnąć śmiechem. Powoli pękał w szwach. Miał ochotę się położyć na runo leśne i śmiać w niebo głosy, Ami tak uroczo wyglądała udając 'kapryśną'. No ale cóż, musiał jakoś usunąć tę wizję, bo lada moment parsknie chichotem. A to nie przystoi lokajowi.

Uniósł wzrok na piękna nieznajomą i uśmiechnął się uprzejmie
- miło mi więc poznać panią Macskę - ukłonił się, a potem podszedł do Ami.
- pani jednak wybaczy, obowiązki wzywają - zerknął wymownie na swą podopieczną. I chwilę później opuścili las.
Nieznajoma nie była zbyt rozmowna, najwidoczniej nie do końca byli planowani, Ari więc stwierdził że najlepszym wyjściem
będzie, gdy opuszczą jej teren i udadzą się w bardziej "ustronne" miejsce.

z/t oboje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Gracz
Gracz
avatar

Liczba postów : 61
Reputation : 0

PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   Pon Kwi 22, 2013 12:25 pm

Zachowywali się jak przekomarzająca się para zakochanych. Marika miała ochote wznieść oczy ku niebu i zapytać się, za co musiała ich spotkać. Nie, żeby im zazdrościła takiego szczęścia. Co prawda w normalnych okolicznościach wzdychałaby pewnie jak większość nastolatek do jakiegoś przystojniaka, ba, jako iż nawet teraz zbyt brzydka nie była, to pewnie miałaby niezłe powodzenie. Kolejna rzecz do listy doświadczeń, które jej odebrano. Teraz nie miała zbytnio co liczyć na jakiekolwiek bliższe kontakty.
Na szczęście rozmówcy wykazali się całkiem niezłą intuicją i zauważyli, iż ich towarzystwo nie szczególnie cieszy dziewczynę. Marika na pożegnanie skinęła im tylko głową, a gdy oddalali się, obserwowała ich uważnie. Ciekawe, czy jeszcze kiedyś się spotkają. Nawet jeśli świat był dość mały, to raczej już więcej się nie zobaczą, gdyż Marika unikała, jeśli tylko mogła, innych osób.
Przeczesała palcami włosy, po czym rozejrzała się. Było już dość późno, powinna znaleźć sobie miejsce do wypoczęcia. Weszła na najbliższe drzewo i zapadła w drzemkę. Gdy się obudziła słońce znikało juz za horyzontem. Wszystkie jej instynkty kazały jej ruszyć i nie zwlekać ani chwili dłużej.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Część lasu Terry   

Powrót do góry Go down
 
Część lasu Terry
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
K.A.R.A. 4 :: Strefa III :: Stare lasy dębowe-
Skocz do: